Zdrowie

Coraz więcej nastolatków ma problemy psychiczne, a opieki brak

"Młodzi ludzie i zdrowie psychiczne w zmieniającym się świecie" to hasło przewodnie tegorocznego Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego
Co piąty nastolatek ma problemy psychiczne lub behawioralne – alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia w związku z obchodzonym dzisiaj Światowym Dniem Zdrowia Psychicznego. Tymczasem w Polsce nie ma mowy o powszechnej dostępności leczenia psychiatrycznego – tak w przypadku młodzieży, jaki i dorosłych – podkreślają specjaliści.

W tym roku Światowa Organizacja Zdrowia szczególny nacisk kładzie na zdrowie psychiczne nastolatków, zwracając uwagę, że ponad połowa wszystkich chorób psychicznych rozpoczyna się w wieku dojrzewania.

– Źródłem wielu napięć i problemów psychicznych u młodych ludzi są media społecznościowe, m. in poprzez mechanizm porównań społecznych. Korzystanie z nich już przez dwie godziny dziennie zwiększa blisko 4-krotnie ryzyko depresji, podobnie jak korzystanie z więcej niż  7 różnych mediów społecznościowych – mówi  dr hab Paweł Holas, psychiatra i psychoterapeuta, adiunkt na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Potwierdzają to badania przeprowadzone w 2017 roku m.in. przez The Royal Society of Public Health. Wynika z nich, że siedem na dziesięć osób w wieku od 11 do 25 lat pod wpływem  Instagrama czuje się gorzej ze swoim ciałem. Połowa badanych w wieku 14-24 lata zgłosiła, że Instagram i Facebook powodują w nich uczucie niepokoju, a dwie trzecie respondentów stwierdziło, że Facebook prowadzi do zwiększenia cyberprzemocy.

W Polsce przybywa młodych ludzi potrzebujących pomocy psychiatrycznej, a konsekwencje braku wsparcia są dramatyczne.

W ubiegłym roku policja odnotowała 730 prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Według psychiatrów, mogło ich być nawet sto razy więcej.

Jak wynika z publikacji fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pt. „Dzieci się liczą 2017 – raport o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce", nasz kraj jest drugi, po Niemczech, pod względem zakończonych zgonem prób samobójczych dzieci w wieku 10-19 lat.

Niestety, jeśli chodzi  psychiatrię dzieci i młodzieży, mamy w Polsce zapaść – o czym nie raz alarmowali, również na łamach „Rzeczpospolitej”, specjaliści

Liczba dzieci hospitalizowanych z powodu zaburzeń psychicznych rośnie. – To już jest wręcz epidemia. Nie ma żadnych oddziaływań profilaktycznych dla dzieci i ich rodzin – mówiła Dr Lidia Popek – Konsultant Wojewódzki w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Ekspertka zwraca uwagę, że wielu przypadkom, które trafiają na oddziały szpitalne, można byłoby zapobiec, gdyby na wcześniejszym etapie funkcjonowała profilaktyka. Część osób być może nie potrzebowałaby szpitala, gdyby była dostępna psychiatryczna pomoc środowiskowa na wcześniejszym etapie choroby. System opieki ambulatoryjnej nie jest w stanie zapewnić opieki wszystkim potrzebującym.

– Sytuacja wymaga nie tylko działań długofalowych i na przyszłość, ale działań natychmiastowych, na tu i teraz – apelował kilka miesięcy temu na spotkaniu z mediami Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

– To dzieje się tu i teraz. Mamy w Polsce 400 tysięcy dzieci potrzebujących pomocy i tylko 400 psychiatrów dziecięcych, a to tylko wierzchołek góry lodowej, bo brakuje wsparcia rodzin – uważa  prof. Barbara Remberk, Konsultant Krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.


Dorośli też bez wystarcającej pomocy

Zła kondycja psychiczna i kryzys w opiece psychiatrycznej, to problemy dotyczące u nas również dorosłych. Z badań epidemiologicznych EZOP wynika, że 23,4 proc. Polaków ma albo będzie mieć zaburzenia psychiczne w swoim życiu. To orgomna rzesza ludzi - ponad sześć milionów mieszkańców Polski w wieku produkcyjnym. Wśród nich co czwarta osoba doświadczała więcej niż jednego z badanych zaburzeń, a co dwudziesta piąta – trzech i więcej. Liczbę tych ostatnich, mających doświadczenia z kilkoma zaburzeniami, szacować można na blisko ćwierć miliona osób

Najczęściej mamy problem z używaniem substancji psychoaktywnych, w tym alkoholu. Bardzo częste są zaburzenia lękowe związane ze stresem, a także zaburzenia nastroju - głównie depresja. Dopiero w następnej kolejności mamy do czynienia z chorobami psychicznymi, takimi jak np. schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa.

–  Nie ma badań, twardych danych, które wskazywałyby, że kondycja psychiczna Polaków jest gorsza od  średniej europejskiej. Wydaje się jednak, że szczególnie częste są u nas problemy lękowe  – mówi  dr Paweł Holas.
– Myślę że, w skali społecznej, wiąże się to w dużej mierze z naszą niełatwą historią, poczuciem niestabilności i braku bezpieczeństwa. Dziś nie ma takich bezpośrednich zagrożeń, ale lęki i przekazywane międzypokoleniowo doświadczenie traumy pozostały. Przyczynia się do nich też codzienny stres, życie pod presją, poczucie rozdźwięku między oczekiwaniami, jakie mamy sami wobec siebie lub które ma wobec nas otoczenie, a naszym postrzeganiem swoich możliwości – dodaje.

Długotrwałe odczuwanie lęku może towarzyszyć też depresji, która, według WHO, jest jednym z najwiekszych zagrożeń zdrowia psychicznego na świecie.

Szacuje się, że w Polsce na depresję cierpi ok. 1,5 mln osób. Najgroźniejszym skutkiem choroby jest targnięcie się na własne życie, dlatego tak ważne jest, by chorzy w porę otrzymali fachowe wsparcie.

– To, co się dzieje w Polsce, to epidemia samobójstw, a mówienie o kryzysie w psychiatrii jest eufemizmem – powiedział "Rzeczpospolitej" dr Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz prezes Polskiego Towarzystwa Neuropsychiatrycznego. – W Polsce nie ma mowy o ogólnodostępnej psychiatrii i realizowaniu standardów, które gwarantują wysoką jakość terapii – dodał.

Przypomnijmy, że ubiegłym miesiącu Zgromadzenie Ogólne ONZ poświęcone chorobom niezakaźnym (NCD), uznało choroby psychiczne za "piątą chorobę NCD" zaraz za schorzeniami układu krążenia, rakiem, cukrzycą i chorobami układu oddechowego.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL