fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Depresja: to ona ma wkrótce najbardziej zagrażać zdrowiu

AdobeStock
Aż o 33 proc. wzrosła w USA liczba osób, u których zdiagnozowano depresję. Odsetek zachorowań rośnie też w Europie. Depresja będzie wkrótce główną przyczyną obciążenia chorobami i ryzykiem przedwczesnego zgonu na świecie – prognozuje WHO.

Na kliniczną, tzw. dużą depresję, cierpi 9 milionów ubezpieczonych Amerykanów. To o 33 proc. więcej niż jeszcze 5 lat temu ­­– wynika z najnowszego Raportu o zdrowiu Ameryki, opracowanego przez Blue Cross Blue Shield Association, jednego z największych amerykańskich ubezpieczycieli zdrowotnych. Odsetek  chorych na depresję rośnie w każdej grupie wiekowej, ale najszybciej wśród pokolenia urodzonych w latach 80. i 90. minionego wieku (wzrost o 47 proc.) i nastolatków (o 47 proc. w przypadku chłopców i 65 proc. – dziewcząt).

Raport opracowano na podstawie analizy roszczeń ubezpieczeniowych 41 milionów Amerykanów, którzy mają w Blue Cross Blue Shield komercyjne polisy. – Szacujemy, że  dynamika wzrostu zachorowań na depresję w całej populacji może być jeszcze większa – powiedział dr Trent Haywood, główny ekspert medyczny BCBS.

To bardzo niepokojące zjawisko, przede wszystkim dlatego, że wraz z depresją znacząco rośnie ryzyko przedwczesnej śmierci osoby chorej. I to nie tylko z powodu samobójstwa, ale również poważnych powikłań zdrowotnych, jakie często pociąga za sobą to zaburzenie psychiczne –  podkreślają eksperci.

– Ogromne obciążenie, jakim dla organizmu jest depresja, skraca życie w zdrowiu o około 10 lat, zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn. Są liczne badania, które pozwalają prognozować, że do 2030 r. depresja stanie się główną przyczyną problemów zdrowotnych i wcześniejszych zgonów na świecie – uważa dr Trent Haywood.

Pacjenci z depresją są chorzy bardziej

Osoby, u których stwierdzono depresję, należą do drugiej grupy pacjentów najczęściej korzystających z ubezpieczenia zdrowotnego – zaraz po chorych z nadciśnieniem tętniczym – wynika z danych BCBS.

Dzieje się tak dlatego, że w 85 proc. przypadków depresji towarzyszą inne problemy zdrowotne, przy czym niemal u 30 proc. osób stwierdza się cztery lub więcej dodatkowych schorzeń. Najczęściej są to choroby przewlekłe, takie jak np. reumatoidalne zapalenie stawów czy cukrzyca, a także dolegliwości związane z nadużywaniem substancji psychoaktywnych, m.in. alkoholu i leków. W rezultacie chorzy mają większe potrzeby w zakresie opieki zdrowotnej, a w miarę upływu czasu ich ogólny stan zdrowia jest gorszy w porównaniu z osobami, których nie dotknęła depresja.

– Kondycja osób chorych na depresję dowodzi tego, jak bardzo silny jest związek między zdrowiem psychicznym i fizycznym – mówi dr Trent Haywood. I jest to związek dwukierunkowy. Zarówno zmaganie się z chorobą ciała, zwłaszcza długotrwałą i powodującą ból, może doprowadzić do depresji, jak i depresja może być pierwotnym problemem, do którego dołączyły inne.  

Niższa jakość życia

Jak informuje amerykański National Institute of Mental Health, osoby z depresją  są bardziej narażone m.in. na choroby układu krążenia, rozwój cukrzycy typu II, udar mózgu, chorobę Alzheimera, a nawet na osteoporozę.

Naukowcy odkryli zmiany w sposobie funkcjonowania kilku ważnych układów u chorych z depresją, m.in. immunologicznego i hormonalnego. Trwają  badania, w jaki sposób mogą się one przyczyniać się do rozwoju chorób fizycznych. Nie jest jeszcze jasne, czy leczenie depresji, która towarzyszy innej chorobie, może równocześnie poprawić zdrowie fizyczne. 

Wiadomo jednak, że nawet po odbyciu kuracji zaburzenia depresyjne nadal obciążają pacjenta. Remisji rzadko towarzyszy całkowite zniknięcie wszystkich objawów. Utrzymujące się ograniczenia, zwłaszcza upośledzenie funkcji poznawczych lub dysfunkcje społeczne, mogą nadal zmniejszać zdolność do pracy oraz być źródłem napięć psychicznych. Problemy te plus wysokie ryzyko nawrotu depresji znacznie obniżają jakość życia.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na całym świecie na depresję cierpi niemal 350 mln ludzi, czyli ok. 5 proc. populacji, i odsetek ten co roku rośnie. Szacuje się, że w Europie choroba ta dotyka ok. 80 mln osób (6,8  proc. dorosłych). W krajach rozwijających jest jeszcze więcej przypadków depresji niż w krajach bogatych, co potwierdza tylko ogólną prawidłowość, że na depresję cierpią częściej ludzie biedniejsi (również w krajach zamożnych). W Polsce depresja też jest coraz poważniejszym problemem. Według danych Eurostatu, zebranych w badaniu „European Health Interview Survey”  dotyka ona 1,5 miliona Polaków, czyli ok. 4 proc. Według danych GUS na zły stan zdrowia psychicznego skarży się aż 7,5 mln osób.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA