fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Bezpieczne odmładzanie: boom na wypełniacze

shutterstock
W samej Europie zarejestrowanych jest około 100 wypełniaczy z kwasem hialuronowym. Drugie tyle to produkty niezarejestrowane, będące często niebezpiecznymi podróbkami. – Trzeba zwracać uwagę na wybór gabinetu i na jakość używanych w nim produktów – apelują lekarze z Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anati-Aging.

Popyt na zabiegi medycyny estetycznej cały czas rośnie. W zeszłym roku większości klinikom przybyło od 25 do 50 proc. nowych pacjentów – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

Zabiegi z użyciem wypełniaczy są na drugim miejscu pod względem popularności, zaraz po botoksie.  Duże zainteresowanie tymi usługami sprawia, że na rynku pojawiają się oferty wykonania zabiegów przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji. Mogą nie mieć dostatecznego doświadczenia, by doradzić wybór odpowiedniego produktu lub też używają podejrzanych preparatów, bez wymaganych certyfikatów jakości i bezpieczeństwa.

Cena jakości

W wypełniaczach używa się naturalnych  substancji, które są biozgodne z naszymi tkankami. Są one jednak pozyskiwane w procesie technologicznym i kluczowe znaczenie ma stopień ich oczyszczenia. Wszelkie pozostałości białkowe (np. fragmenty ścian komórkowych bakterii) organizm pacjenta może zidentyfikować jako ciała obce i zareagować mechanizmami obronnymi – infekcją, alergią. Do zanieczyszczenia wypełniacza może też dojść na etapie pakowania, przechowywania i transportu. Produkcja wypełniaczy jest kosztowna, dlatego dobrą  wskazówką ich jakości może być cena, która jest pochodną całego procesu produkcji – oczyszczania, zagęszczania preparatów, czyli sieciowania,  pakowania transportu. Różnica w cenie między najtańszym i najdroższym kwasem bywa nawet 10-krotna i w znacznym stopniu wynika z technologii zastosowanych przez producenta.

Czytaj też: W biznesie trzeba dobrze wyglądać

Certyfikaty CE i FDA

Używane przez lekarza preparaty powinny posiadać znak jakości CE – oznaczający, że spełniają europejskie normy bezpieczeństwa. Ważny jest też certyfikat FDA, przyznawany przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (The U.S. Food and Drug Administration – FDA).

– FDA wymaga od producenta leku czy sprzętu medycznego szeregu dokumentów i badań nad bezpieczeństwem produktu. Przed przyznaniem certyfikatu, analizuje, jakie daje efekty w porównaniu z innymi dostępnymi na rynku preparatami. Obserwacje, które producent przekazuje do FDA, muszą być poparte minimum kilkuletnimi, potwierdzonymi przez niezależne instytucje, badaniami – wyjaśnia dr Ewa Rybicka z Estetica Nova. Co ciekawe, na liście wypełniaczy estetycznych oficjalnie zatwierdzonych do iniekcji przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków znajduje się niespełna 20 produktów. Ich nazwy oraz wyniki badań są zbierane i publikowane na stronie internetowej Agencji. Zatwierdzeń dokonuje Centrum Urządzeń Medycznych i Ochrony Radiologicznej (Center for Devices and Radilogical Health).

Zdarza się, że certyfikaty są podrabiane. Dlatego warto zwrócić uwagę na kraj pochodzenia produktu. Na pewno bezpieczniej kupić preparat ze Szwajcarii niż z Chin. Warto się też zorientować, od ilu lat producent preparatu jest na rynku. Lekarze w renomowanych klinikach medycyny estetycznej używają sprawdzonych wypełniaczy topowych producentów na rynku.

Nie tylko kwas hialuronowy

Jest kilka grup wypełniaczy tkankowych. Najpopularniejsze są wypełniacze kwasu hialuronowego. Jego cząsteczki naturalnie występują w macierzy komórkowej skóry.  Służą do tego, żeby gromadzić wodę i nawilżać skórę. Kwas hialuronowy używany do wypełnień, pozyskuje się procesie technologicznym ze zmodyfikowanych genetycznie bakterii. W czasie produkcji kwas może być sieciowany, czyli zagęszczany poprzez dodawanie do niego specjalnego preparatu, pod wpływem którego cząsteczki kwasu łączą się w większe konglomeraty.

–  Jeśli skórę chcemy tylko nawilżyć,  podajemy kwas niesieciowany, a jeśli ją chcemy wypełnić, podajemy kwas hialuronowy usieciowany. Innych wypełniaczy używamy do ust, ponieważ muszą być bardziej plastyczne, miękkie – czyli tylko lekko usieciowane. Ale już na przykład do wypełniania policzków, czyli do wolumetrii,  sieciowanie musi być na tyle mocne, żeby utrzymywały objętość –  wyjaśnia dr Ewa Rybicka. 

Zaletą kwasu hialuronowego jest to, że jest całkowicie naturalny i mamy na niego antidotum w postaci enzymu hialuronidazy, podkreślają eksperci. 

– Jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, np. pacjent nie do końca się sobie podoba albo wystąpił, co w wyjątkowych wypadkach może się zdarzyć,  konflikt naczyniowy, to my możemy użyć antidotum, by w szybkim tempie usunąć ze skóry kwas hialuronowy  – tłumaczy dr Rybicka.

Druga grupą wypełniaczy są preparaty hydroksyapatytu wapnia (np. Radiesse i Facetem). Hydroksyapatyt wapnia to cząsteczka,  która naturalnie występuje w naszym organizmie w szkliwie i w kościach.  Hydroksyapatyt  jest niesieciowany, jest „zawieszony” w substancji pochodzenia roślinnego, o żelowej konsystencji, która zapewnia mu objętość. – Największą zaletą preparatu jest to, że nie tylko wypełnia, ale jest także stymulatorem tkankowym. Odpowiednio podany stymuluje produkcję własnego kolagenu i działa zagęszczająco na skórę – wyjaśnia dr Rybicka.

Trzecią grupą są wypełniacze z użyciem polikaprolaktonu, (np. Ellansé) – To jest też bardzo dobry stymulator tkankowy, podobny do kwasu hialuronowego, ale w odróżnieniu od niego nie ściąga wody, co ma swoje zalety. np. sprawdza się na dolnej powiece.

Wypełniacz wybiera lekarz

Wypełnienia bruzd nosowo wargowych, zmarszczek, modelowanie policzków, lifting twarzy, korekta ust  –  to podstawowe zabiegi wykonywane za pomocą wypełniaczy. 

– Używamy różnych produktów z zastosowaniem kwasu hialuronowego i hydroksyapatytu wapniowego, natomiast nie stosujemy żadnych wypełniaczy trwałych, gdyż uważam, że wypełniacze ulegające biodegradacji są zdecydowanie bezpieczniejsze – wyjaśnia dr Monika Kuźmińska z Yonelle Zwolińska Beauty Institute. O wyborze rodzaju wypełniacza decyduje lekarz przed zabiegiem, w zależności od tego, co ma być zrobione. – Stosujemy tylko sprawdzone preparaty dobrych firm, które mają ugruntowaną pozycję na rynku. Jeżeli pojawia się jakiś nowy preparat, najpierw go testujemy, zanim zdecydujemy się zaproponować pacjentom. Często jest tak, że na przykład usta wypełniamy zupełnie innym preparatem niż pozostałe części twarzy, ponieważ wydaje nam się odpowiedniejszy  – mówi dr Monika Kuźmińska.

– Do wypełnień stosujemy organiczne i bezpieczne produkty, np. z gamy Neauvia. Dzięki nim możemy sprawić, że nasze pacjentki wychodzą z gabinetu o dekadę młodsze  – mówi dr n. med. Aldona Stachura, Klinika La Perla.

– Preparaty te powstają z użyciem najczystszego źródła kwasu hialuronowego pochodzącego ze szczepu bakterii Bacillus subtilis. To szczep niepatogenny dla człowieka, co minimalizuje ryzyko niepożądanych odczynów, jakie czasami mogą powodować pozostałości resztek białkowych w preparacie.

Preparatami Neauvia można wypełniać zarówno głębokie zmarszczki (np. te w okolicy bruzd nosowo-wargowych), jak i delikatnie korygować pierwsze oznaki  starzenia, powierzchowne zmarszczki oraz modelować i  konturować określone części twarzy – wyjaśnia dr Stachura

Nowością na rynku certyfikowanych i bezpiecznych wypełniaczy na bazie kwasu hialuronowego jest Cytosial.

To wyjątkowy wypełniacz usieciowiony w tzw. technologii VELVET, która sprawia, że struktura produktu jest uporządkowana,  a przez to bardzo zbliżona do naturalnej struktury macierzy pozakomórkowej – tłumaczy dr Krzysztof Kaczyński z Kaczyńscy Clinic. Zdaniem specjalisty dzięki zastosowaniu technologii VELVET,  kształt wypełnienia nie zmienia się. Jego zaletą  jest też zdolność do biostymulacji skóry, dzięki czemu efekt estetyczny zabiegu z Cytosialem utrzymuje się dłużej w porównaniu do wielu innych wypełniaczy.

Mniej często znaczy lepiej

Fachowiec stara stosować jak najmniejszą ilość wypełniacza w taki sposób, by małe ilości działały liftingująco.  Sekret tkwi w użyciu odpowiedniej techniki i precyzyjnym podaniu preparatu w odpowiednie punkty na twarzy, np. tam gdzie są więzadła. Trzeba znać anatomię, wiedzieć, które miejsca są bezpieczne, gdzie są naczynia.

 Wypełniacze są bardzo skutecznym sposobem odmładzania, ale nie jedynym i nie w każdym przypadku dadzą wymarzony efekt. Zdaniem większości ekspertów, nie służą do korygowania poważnych problemów z wiotkością skóry. To dlatego, że użycie dużej ilości wypełniacza powoduje zmianę rysów twarzy i daje sztuczny efekt, a powinniśmy dążyć do jak najbardziej naturalnego wyglądu. 

– Jeśli pacjentka ma zaawansowane zmiany, to najpierw stosuję inne techniki stymulacji skóry, np. nici liftingujące, a czasami nawet sugeruję zabieg u chirurga plastyka. Wtedy zastosowanie wypełniacza jest tą przysłowiową wisienką na torcie – mówi dr Rybicka.

– Ważne jest też, by lekarz wykonujący zabieg dobrze „czuł” wypełniacz, wtedy efekty zabiegu zawsze są dużo lepsze, a pacjenci bardziej zadowoleni – dodaje dr Monika Kuźmińska.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA