fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Upał zagraża sercowcom? Mniej, niż myślimy

AdobeStock
Latem liczba zawałów wyraźnie... spada. Większość osób, które mają problemy kardiologiczne i są pod opieką lekarza, może, a nawet powinna, aktywnie spędzać urlop. Tak jak inni – przekonują lekarze.

Wbrew obiegowej opinii to nie letnie upały, a zimowe chłody są bardziej niebezpieczne dla osób mających problemy z układem krążenia. – Naczynia wieńcowe reagują gorzej na zimno, ponieważ następuje ich skurcz – wyjaśnia dr hab. n. med. Piotr Buszman, wicedyrektor ds. badań przedklinicznych CBR.  – Ryzyko incydentów kardiologicznych zwiększa również smog spowodowany paleniem w piecach.  Zawały i ostre zespoły wieńcowe występują więc częściej w sezonie jesienno-zimowym niż letnio-wiosennym – dodaje.

Zdaniem specjalistów, letnie zagrożenia dla pacjentów z kontrolowanym nadciśnieniem, stabilną chorobą wieńcową, bez zaostrzeń są podobne jak dla osób zdrowych. Dla wszystkich, a szczególnie osób starszych i dzieci,  najbardziej niebezpieczne są: odwodnienie, omdlenie, udar słoneczny.

By uniknąć zaostrzenia problemów zdrowotnych, trzeba przyjmować zalecone przez lekarza prowadzącego leki i przestrzegać ogólnych zaleceń. Najważniejsze to: picie wystarczającej ilości płynów (ok. 30 ml na kg masy ciała), przebywanie w cieniu (szczególnie między godz. 10 a 15), unikanie alkoholu i naprawdę dużego wysiłku fizycznego (jogging w samo południe). 

Jednak sam fakt, że ktoś ma nadciśnienie czy przeszedł np. zawał, nie jest zdaniem lekarzy przeciwwskazaniem do aktywnego spędzania urlopu. Również coraz więcej osób po zabiegach kardiologicznych, np. po rewaskularyzacjach wieńcowych, bajpasach, czy z wszczepionym rozrusznikiem serca, może funkcjonować normalnie, podróżować i wypoczywać w ruchu.

– Niestety, my Polacy mamy zakorzeniony stereotyp wakacji. Lubimy  leżenie na plaży i bardzo często tłuste posiłki z grilla zakrapiane alkoholem. Tymczasem urlop tak naprawdę powinien być rehabilitacją. Zalecałbym przede wszystkim uzdrowiska, gdzie oprócz standardu wakacyjnego, który jest coraz lepszy, jest  możliwość odbycia fizjoterapii, rehabilitacji, bądź zaplanowania z trenerem personalnym jakiegoś regularnego wysiłku, który jest bardzo wskazany – zachęca  dr hab. n. med. Piotr Buszman. Jego zdaniem lato i wyższe temperatury nie są wystarczającym usprawiedliwieniem dla nicnierobienia.

Czytaj też: Po zawale lepiej unikać aktywności? Jest wręcz przeciwnie

Podróże dozwolone

W większości przypadków nie ma przeciwwskazań, by pacjenci kardiologiczni podróżowali, również samolotem. – Ciśnienie w kabinie samolotu jest podobne jak w normalnych warunkach. Pomocy medycznej najczęściej potrzebują osoby nie chore na serce, a przepracowane, odwodnienione, które w sytuacji zamknięcia na małej przestrzeni doświadczają klaustrofobii, co kończy się omdleniem – wyjaśnia dr Buszman.

Jeżeli lot ma trwać powyżej 5 godzin, u niektórych osób zaleca się terapię przeciwzakrzepową. Chodzi przede wszystkim o pacjentów ze zwiększonym ryzykiem zatorowo-zakrzepowym, osoby otyłe, panie przyjmujące tabletki antykoncepcyjne, tych którzy już wcześniej przeżyli incydenty zatorowo-zakrzepowe. W tych przypadkach lekarz prowadzący może zalecić podanie heparyny drobnocząsteczkowej w jednym zastrzyku. 

Kto powinien uważać bardziej

Grupą pacjentów, którzy mają większe ograniczenia, są chorzy z migotaniem przedsionków oraz z ciężką lub umiarkowaną niewydolnością serca. Te osoby powinny być pod stałą opieka specjalisty, który zaleci odpowiednie postępowanie w czasie upałów (może np. zmodyfikować dawkowanie leków, przede wszystkim nadciśnieniowych), a także udzieli wskazówek związanych z ewentualnym wyjazdem na urlop.

W największe upały osoby z nieustablilizowaną chorobą serca, np. niewydolnością, powinny pozostawać pod opieką kogoś, kto mógłby kontrolować ich samopoczucie Dotyczy to szczególnie osób w podeszłym wieku, ponieważ to one najczęściej zapominają o swoich lekach i o piciu odpowiedniej ilości płynów. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA