fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Przepisywanie antybiotyków na wszelki wypadek to duży błąd

AdobeStock
Przekonanie, że w razie infekcji warto sięgnąć po antybiotyk, bo raczej nie zaszkodzi, a może pomóc, jest szeroko rozpowszechnione zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. - To bardzo niepokojące, bo przyczynia się do coraz większej antybiotykooporności - przypominają eksperci.

Artykuł na ten temat ukazał się na łamach pisma „Medical Decision Making” Jak piszą autorzy z George Washington University (USA), wielu z nas już przy pierwszych objawach grypy i przeziębienia myśli sobie: „To może wziąć antybiotyk? Nie powinien zaszkodzić, a może szybciej pomoże?”. Niestety, ten sposób myślenia jest niezwykle popularny także wśród lekarzy.

Nowe badanie prowadzone przez zespół dr Davida Broniatowskiego pokazało, że w obu wspomnianych wyżej grupach jest duży odsetek osób uważających, że antybiotyki nie mogą zaszkodzić i warto je przyjmować przy grypie lub przeziębieniu. Ludzie ci trwali w swoim przekonaniu, mimo iż poinformowano ich, że antybiotyki mają skutki uboczne, nie działają przeciwko wirusom, a także powodują antybiotykooporność bakterii.

Dlaczego i pacjenci, i medycy zachowują się w sposób irracjonalny, jeśli chodzi o antybiotyki? - Kiedy czujemy się chory, zależy nam tylko na tym, żeby jak najszybciej poczuć się lepiej, a efekty uboczne antybiotyków wydają się mniej uciążliwe od objawów przeziębienia - mówi dr Broniatowski. - Poza tym zawsze istnieje szansa -  choć ekstremalnie niewielka - że choroba faktycznie jest bakteryjna - dodaje.

Tymczasem tego typu podejście, czyli „antybiotyk na wszelki wypadek”, może prowadzić do niepotrzebnego przepisywania leków z tej grupy, a przez to do rozprzestrzeniania się superbakterii, czyli bakterii opornych na wszystkie istniejące leki.

W ostatnim czasie spowodowały one 23 tys. zgonów i 2 mln zachorowań w samych Stanach Zjednoczonych. Według amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention, całkowity koszt leczenia superbakterii przekracza 20 miliardów dolarów rocznie.

-  Ludziom wydaje się, że to dobra strategia: wezmą antybiotyk na wszelki wypadek, nic się nie stanie, a może szybciej im przejdzie. Niestety takie podejście, w którym myśli się tylko o sobie, może mieć bardzo negatywne konsekwencje dla całego społeczeństwa - uważa dr Broniatowski.

Omówione badanie przeprowadzono na grupie 149 klinicystów i 225 pacjentów z dwóch dużych szpitali akademickich oraz 519 uczestnikach online.

W Polsce od kilku lat obserwowana jest antybiotykooporna bakteria zwana New Delhi. Bakteria jest oporna na antybiotyki beta-laktamowe, w tym na karbapenemy o szerokim spektrum działania. Pierwszy raz wykryto ją w 2008 r. w New Delhi  w Indiach, stąd fachowa nazwa tego drobnoustroju NDM (skrót od New Delhi metallo-ß-lactamase). Bakterie NDM występują w szpitalach w całej Europie od 2009 r. Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie we Włoszech, Grecji, Hiszpanii i Rumunii.

Dr Broniatowski i jego współpracownicy mają nadzieję, że lepsze zrozumienie tego problemu doprowadzi do opracowania strategii edukacyjnych skierowanych zarówno do pacjentów, jak i lekarzy, które ograniczą skalę niewłaściwego przepisywania leków, a tym samym zmniejszą problem oporności na antybiotyki.

Źródło: rp.pl, naukawpolsce.pap.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA