Wywiady

Wiele osób zapomina, że informatycy to nie tylko deweloperzy tworzący oprogramowanie

materiały prasowe
Informatyk, który przychodzi do firmy tuż po szkole, zarabia średnio 3–5 tys. zł brutto – mówi prezes serwisu Kariera.pl Piotr Adamczyk.

Rz: Na pytanie o superzawód, który daje pewność zatrudnienia i wysokie zarobki, wiele osób wskazuje informatyków. Czy mają rację?

Piotr Adamczyk: Niewątpliwie informatyk to dzisiaj jeden z lepszych zawodów, któremu sprzyja postępująca cyfryzacja. Jednak wiele osób zapomina, że informatycy to nie tylko deweloperzy tworzący oprogramowanie czy testerzy, którzy to oprogramowanie testują, ale też szeroka grupa specjalistów. I w zależności od specjalizacji ich zarobki i pozycja na rynku pracy różnie się kształtują. Nie każdy jest deweloperem z wyobrażeń, czyli takim, który siedzi pod palmą na tropikalnej wyspie, pisze kod, pracuje jednocześnie dla sześciu klientów i zarabia duże pieniądze.

Kto – oprócz programistów – może liczyć na wysokie zarobki w IT i za co?

Drugą grupą wysoko wynagradzanych specjalistów IT są architekci, którzy projektują rozwiązania IT pod potrzeby biznesowe, a potem je wdrażają. Trzeba jednak pamiętać, że w IT jest wiele różnych stanowisk i specjalizacji. Nie każda firma, która ma dział IT, zatrudnia programistów czy architektów. Na pewno jednak potrzebuje ona administratorów, specjalistów od sieci, od serwerów, od utrzymania usług w chmurze. Mamy też help desk, gdzie pracują informatycy pomagający rozwiązać problemy z komputerem. Oni nie zarabiają po 10 tys., tylko po 3–6 tys. zł miesięcznie.

Czyli nie każdy absolwent albo nawet student informatyki może na starcie liczyć na zarobki rzędu kilku krajowych średnich?

Informatyk, który przychodzi do firmy tuż po szkole, zarabia średnio od 3 do 3 tys. zł brutto. I dopiero droga, którą wybierze, i doświadczenie, które zdobędzie, będą wyznacznikiem jego przyszłych zarobków. Może zostać starszym specjalistą ds. wsparcia bezpośredniego za około 6 tys. miesięcznie. Może zostać administratorem systemów z pensją rzędu 7–12 tys. albo architektem dużych systemów dla przedsiębiorstw, który dostaje kilkadziesiąt tysięcy za projekt. Może być też programistą...

...I zarabiać od 10 tys. w górę?

Trzeba pamiętać, że programista programiście nierówny. Wiele zależy od doświadczenia, umiejętności, technologii, którą taki fachowiec wybiera, a także miejsca pracy i formy współpracy. Mniej sprawny deweloper albo taki z mniejszym doświadczeniem może liczyć na 6–7 tys. zł. miesięcznie Najwięcej zarabiają senior deweloperzy, którzy mają co najmniej pięcioletnie doświadczenie i nie muszą sięgać do podręczników programowania. To ich zarobki sięgają 18–20 tys. zł lub jeszcze więcej.

Oni są dzisiaj najbardziej poszukiwani?

Tak, chociaż firmy produkujące oprogramowanie tzw. software houses zatrudniają również początkujących deweloperów, których same przyuczają. Programiści, podobnie jak lekarze, stale muszą się szkolić – wychodzą nowe wersje języków oprogramowania, nowe biblioteki programów – więc nieustannie trzeba się czegoś uczyć.

Za to można czuć się królem rynku pracy, pracując w IT...

Rzeczywiście teraz jest czas programistów. Jednak cała technologia idzie w kierunku zautomatyzowanego wytwarzania rozwiązań. Coraz częściej są one oparte na machine-learningu i sztucznej inteligencji, co sprawi, że zapotrzebowanie na proste prace programistyczne będzie malało. To kwestia pięciu, może dziesięciu lat. Wtedy nasycenie rynku będzie też znacznie większe niż obecnie, gdy „podaż" deweloperów IT nie nadąża za popytem. Mamy jednak setki kursów programowania, bo niemal każdy chce być programistą i zarabiać kolosalne pieniądze. Jeśli więc za jakiś czas wielka fala deweloperów napłynie na rynek, to przestaną być tak rozrywani jak dzisiaj, choć zawsze w cenie będą senior deweloperzy – artyści w swoim fachu.

A czy dzisiaj wystarczy zrobić kurs, by zostać deweloperem z wysoką pensją?

Wszystko zależy od człowieka – umiejętność programowania to umiejętność abstrakcyjnego myślenia na wysokim poziomie. To również umiejętność budowania algorytmów i rozwiązań w oparciu o istniejące systemy. Mogę sobie wyobrazić, że księgowa czy pracownik może zostać programistą, chociaż będzie to wymagało na początku ciężkiej pracy. Programistów świeżo po kursach jest coraz więcej, ale potrzebują oni solidnego wdrożenia – wymaga to czasu i pracy, pracy i jeszcze raz pracy.

Podobno każdy może się nauczyć programować?

Rzeczywiście, każdy może się nauczyć programować, szczególnie w młodym pokoleniu, które nie ma takich oporów jak starsze generacje. Lecz nie każdy zostanie profesjonalnym programistą.

Podobnie jest w przypadku kursów malarstwa – każdy może się nauczyć malować, ale nie oznacza to, że stanie się artystą malarzem. Sądzę, że w przyszłości programiści będą trochę jak dzisiaj mechanicy samochodowi, którzy jeszcze niedawno świetnie zarabiali, bo tylko oni potrafili określić, co się z samochodem dzieje. Dzisiaj nowoczesne samochody podłącza się do komputera, który mówi, jaką część trzeba wymienić. A umiejętność wymiany części czy płynów w aucie nie jest już wysoko płatna. Co prawda nadal w cenie są mechanicy artyści potrafiący naprawić auta, których nie da się podłączyć do komputera, ale to raczej kurcząca się nisza niż rozchwytywany zawód.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL