fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Trzeba dążyć do otwarcia granic

Archiwum własne
Ukraińcy mają większe możliwości – mówi Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Białoruski Dom w Warszawie.

Czy zauważa pan zwiększającą się obecność Białorusinów w Polsce?

Kilka lat temu w wydarzeniach Białoruskiego Domu uczestniczyło około 20 osób. Teraz przychodzi nawet 70. Ostatnio na protest pod Ambasadą Rosji przyszło około 300 ludzi. Coraz więcej Białorusinów przyjeżdża do Polski na studia.

Ale polski rynek pracy nie przyciąga aż tak Białorusinów jak np. obywateli Ukrainy.

Ukraina wciąż jest trochę biedniejszym krajem od Białorusi. Poza tym od 2017 r. Ukraińcy mają ruch bezwizowy z UE, kupują bilet i przyjeżdżają. Mają możliwość lepiej poznać Polskę, rozeznać się na miejscu i poszukać pracy. Ważne jest to, że między Ukrainą a Polską kursują samoloty tanich linii, jest bardzo rozwinięta logistyka.

Czyli wyjazd do pracy w Polsce dla Białorusina nie jest taki prosty?

Trzeba zacząć od wyrobienia wizy Schengen, która od 2 lutego będzie już kosztować 80 euro, do tego dochodzi jeszcze opłata 15 euro za usługi centrum wizowego. To nie jest tanie przedsięwzięcie dla przeciętnego Białorusina. W Brukseli i Mińsku zapowiadają, że w styczniu podpiszą porozumienie w sprawie liberalizacji ruchu wizowego z Białorusią i wiza będzie kosztowała 35 euro. To byłby spory krok do przodu, ale trzeba iść dalej i dążyć do otwarcia unijnych granic dla Białorusinów chętnych do pracy w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA