fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek: To był wybór między rybą i wędką

materiały prasowe
Nie sądzę, byśmy znaleźli wiele osób, które wiedzą, że kandydat w ogóle ma jakiś program, a potem zadadzą sobie trud by go przeczytać - uważa dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, wykładowca na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, członkini Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Według wstępnych wyników II turę wyborów prezydenckich wygrał Andrzej Duda, ale różnica jest tak niewielka, że ostateczny rezultat może się jeszcze zmienić. Jak ten wynik wyborów mogą zareagować rynki finansowe? Po pierwszej turze specjalnej reakcji- ani na giełdzie, ani w kursie złotego – nie było. Czy teraz możemy spodziewać się większych zmian?

Rynki konsumują informacje z wyprzedzeniem, więc doskonale wiedzą, co dla gospodarki oznacza wybór Andrzeja Dudy i co oznacza wybór Rafała Trzaskowskiego. Nie tyle ze względu na jego program, ile na to, że jako prezydent musiałby układać się z rządem, co nie byłoby proste. W rezultacie, jeśli Rafał Trzaskowski wygra a rynki oceniają jego program jako prorozwojowy, prosamorządowy i nakierowany na rynek pracy, to jednocześnie wiedzą, że chcąc zrealizować swoje propozycje prezydent musi porozumiewać się z rządem. To rząd tworzy i realizuje politykę gospodarczą. Sądzę więc, że teraz nie zobaczymy żadnej zdecydowanej reakcji rynków, którą mogłaby wynikać z dzisiejszych wyborów. O Andrzeju Dudzie wszystko wiadomo, podobnie jak o rządzie PiS, więc jego wygrana wzmacnia to co i tak rynki doskonale wiedzą. Z kolei w przypadku Rafała Trzaskowskiego, wiadomo, że chcąc realizować swoje obietnice, będzie musiał wszystko uzgadniać z ekipą rządzącą.

W piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” staraliśmy się porównać programy gospodarcze obu kandydatów, choć nie było to łatwe, bo w przypadku prezydenta Dudy byliśmy ograniczeni do jego wypowiedzi podczas kampanii. Jak pani porównałaby obu kandydatów?

W skrócie - Duda to ryba a Trzaskowski - wędka. Wygrana Andrzeja Dudy to dalsze rozdawnictwo, program prosocjalny opierający się na wydatkach socjalnych z pieniędzy publicznych i europejskich, i na tym, co już zostało zrobione. Natomiast z punktu widzenia szans rozwojowych gospodarki zdecydowanie lepsza byłaby wędka, czyli propozycje Rafała Trzaskowskiego. Dotyczy to również planów inwestycji. Andrzej Duda to program wielkich scentralizowanych inwestycji centralnych za kilkadziesiąt miliardów złotych-jak CPK, czy przekop Mierzei Wiślanej, który jest projektem politycznym. Natomiast program Rafała Trzaskowskiego opiera się na inwestycjach regionalnych, samorządowych, choć nie muszą to być projekty bardzo lokalne, ale także inwestycje realizowane wspólnie przez samorządy, które wychodzą poza dany region. Widać, że nawet to krótkie doświadczenie samorządowe bardzo wiele Rafała Trzaskowskiego nauczyło.

Polityka ryby i wędki dotyczy też rynku pracy. Propozycje Andrzeja Dudy to osłabianie rynku pracy poprzez wzrost zasiłku dla bezrobotnych, dodatek solidarnościowy a przede wszystkim pomysł emerytur stażowych. Z kolei program Rafała Trzaskowskiego oznacza wzmacnianie rynku pracy – owszem jest tam zwiększenie kwoty wolnej od podatku, ale od wielu lat wszyscy mówimy, że różnica między wynagrodzeniem netto a brutto w grupie osób najmniej zarabiających jest zbyt obciążająca w stosunku do osób o wyższych zarobkach. Bardzo ważne i potrzebne są propozycje edukacyjne czy te dotyczące bezpłatnych żłobków i przedszkoli a także aktywizacji seniorów.

Czy jest szansa, by wyborcy oceniali kiedyś kandydatów pod kątem programów wyborczych a nie tego, czy głosują na PiS albo anty-PiS.

 Niewielkie. Poza nielicznymi osobami, które z obowiązku albo z ciekawości oceniają programy, to wśród tzw. normalnych wyborców nie sądzę, byśmy znaleźli wiele osób, które wiedzą, że kandydat w ogóle ma jakiś program, a potem zadadzą sobie trud by go przeczytać. I porównać tam np. podejście do kwestii klimatycznych, Po stronie Andrzeja Dudy mamy oczka wodne a po stronie Rafała Trzaskowskiego nacisk byśmy przyjęli europejski zielony ład, co jest bardzo ważne dla Polski. Podobnie jak jego deklaracja odchodzenia od węgla.

Bardzo ryzykowna dla polityków.

Ale uczciwa i połączona z zapowiedzią, że będziemy jednocześnie tworzyć w regionie warunki do tego by ludzie mogli wykorzystać swoją wiedzę i kompetencje w innych obszarach niż wydobywanie węgla. Bardzo ważne są też odniesienia do gospodarki odpadami – plany wprowadzenia systemu kaucyjnego czy zapowiadana przejrzystość finansów publicznych.

Widzimy już, że zwycięzca tych wyborów uzyska minimalną przewagę. Czy ten wynik, który pokaże rządowi PiS, że spora część społeczeństwa chce zmian, może go skłonić do modyfikacji planów, np. do korekty planów wielkich inwestycji? Tym bardziej, że w kryzysie trudno będzie o tak wielkie fundusze a na lokalne projekty możemy dostać wsparcie z Brukseli?

Nie sądzę- myślę, że twórca PiS jest absolutnie zdeterminowany, jeśli chodzi o centralizację wszystkiego. Nie ma więc szans pójścia w stronę rozwoju regionalnego z obawy, że coś może wymknąć się z rąk.

Czy w razie wciąż możliwej wygranej Rafał Trzaskowski zdołałby przeforsować swoje propozycje – choćby część z nich?

Będzie to trudne, bo koalicja rządowa nigdy nie będzie chciała przyznać, że robią coś, co zaproponował prezydent Trzaskowski. Trudno sobie na przykład wyobrazić, że rząd PiS zgodzi się na rzetelne, profesjonalne konsultacje projektów ustaw zanim trafią one do Sejmu. A to właśnie proponuje Rafał Trzaskowski.

Wiele będzie więc zależało od niego, czy wykaże mądrość, czy będzie chciał i umiał działać tak, aby rząd PiS uznał jego pomysły za własne, czy te pomysły będzie chciał "oddać" rządzącej koalicji. W bezpośrednich relacjach prezydent na pewno będzie miał więc duży problem, by zrealizować jakiś ważny punkt ze swojego programu. Sądzę, że z tego punktu widzenia istotna może być zapowiedź powołania kilku rad konsultacyjnych przy prezydencie. Sądzę, że jeśli dobrze ustali się ich skład, pozwalając na ścieranie się różnych koncepcji, to o ważnych propozycjach nie będzie mówił prezydent a przedstawiciele danej rady, autorytety z różnych środowisk. Nie mogą to być jednak takie ciała jak obecna rada przy prezydencie Dudzie-zbyt liczna, by coś wypracować.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA