fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Dochód podstawowy kusi, ale nie za każdą cenę

dochód podstawowy
Adobe Stock
Połowa Polaków poparłaby powszechne świadczenie wypłacane wszystkim obywatelom, o ile nie przyniesie to podwyżki podatków czy zadłużenia.

Najwięcej zwolenników koncepcja bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP) ma wśród młodych ludzi, a także wśród osób zajmujących się domem i bezrobotnych. W tych dwóch ostatnich grupach popiera ją aż trzech na czterech badanych. Najmniej zwolenników gwarantowanego świadczenia dla wszystkich jest wśród pracujących i emerytów, czyli wśród osób, które mają własne dochody – wynika z ogłoszonego we wtorek raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, który przeprowadził pierwsze w kraju badanie opinii o BDP.

Efekt pandemii

Październikowy sondaż wykazał, że 87 proc. Polaków nie zna koncepcji BDP, według której każdy obywatel niezależnie od swoich dochodów otrzymywałby stałą „pensję" z państwowej kasy. Większość, bo 57 proc., nigdy nawet o niej nie słyszała, choć to Polacy byli inicjatorami apelu „Pacjent Europa", z którym w kwietniu zeszłego roku, zaraz po wybuchu pandemii, wystąpiło do władz Unii ponad 200 europejskich intelektualistów. Apelowali m.in. o trzymiesięczny dochód podstawowy dla każdego mieszkańca Unii.

Z sondażu PIE wynika, że tylko 13 proc. Polaków ma jakąś wiedzę na temat rozwiązania, którym ekonomiści i politycy zaczęli się bliżej interesować po wybuchu kryzysu finansowego, a które teraz, w pandemii, ponownie przyciąga uwagę ekspertów, mediów, a także Komisji Europejskiej. W maju ub. roku KE oficjalnie zarejestrowała inicjatywę obywatelską wzywającą do wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego w krajach Unii.

Według Pauli Kukołowicz, analityczki zespołu strategii w PIE, rosnące zainteresowanie BDP wynika z erozji dotychczasowego modelu, który bazował na rodzinie i systemie zabezpieczeń społecznych. Jego regulacje są niedostosowane do coraz bardziej popularnych niestandardowych form zatrudnienia, które często nie dają pewności dochodu. W rezultacie rośnie odsetek osób wykonujących pracę zarobkową, które są pozbawione dostępu do świadczeń społecznych. Nie tylko zwiększa to nierówności społeczne i zagrożenie ubóstwem, ale również podatność na populizm – jak zaznaczał Ryszard Szarfenberg, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, przypominając opinie znanego eksperta od prekariatu, ekonomisty Guya Standinga.

Polak chętny do pracy

W styczniowym felietonie na portalu basicincome.org Standing zwrócił uwagę na wyniki niedawnego sondażu YouGov, według którego większość mieszkańców sześciu dużych państw Unii (w tym Polski, Francji i Niemiec) popiera BDP zarówno w postaci pilotaży, jak i stałego systemu. Standing, który wzywa unijnych polityków do pilotażu BDP (szykują się do tego Niemcy), argumentuje, że dochód gwarantowany zwiększa odporność społeczeństwa na kryzysy i – co wykazał sondaż YouGov – obniża obawy o przyszłość, zwłaszcza wśród młodych ludzi i kobiet.

Jak jednak zwraca uwagę wielu ekspertów, wyzwaniem jest finansowanie BDP, zwłaszcza jeśli ma to być stałe, systemowe rozwiązanie. Jak wylicza Rafał Trzeciakowski, ekonomista FOR, wprowadzenie BDP w wysokości 1200 zł na osobę w wieku produkcyjnym i 600 zł na dziecko kosztowałoby ok. 376 mld zł. Nie dałoby się tego sfinansować podatkami od najbogatszych.

Konieczny byłby więc wzrost zadłużenia państwa, podatków dochodowych albo obcięcie obecnych świadczeń socjalnych. Taka perspektywa zdecydowanie zmniejsza odsetek zwolenników powszechnej pensji dla każdego. W połączeniu ze wzrostem podatków BDP popiera tylko 30 proc. badanych, a przy wzroście zadłużenia kraju – 24 proc.

Trzeciakowski zwraca uwagę, że wzrost podatków zmniejszyłby opłacalność pracy. BDP mógłby więc jeszcze bardziej ograniczyć aktywność zawodową Polaków. Co prawda 73 proc. badanych przez PIE deklaruje, że pomimo BDP nie porzuciliby pracy, lecz tylko 22 proc. przewiduje takie podejście u innych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA