Wybory samorządowe

Jacek Majchrowski: Samorząd daleko od polityki

Fotorzepa, Piotr Guzik
Z wojewodą z PiS normalnie współpracuję. Z ministrami rządu PiS też współpracuje bez przeszkód - mówi prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Rzeczpospolita: Nie jest pan już zmęczony prezydenturą Krakowa?

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa: Nie. Dlaczego miałbym być zmęczony.

Długo pan się wahał przed podjęciem decyzji o starcie.

Zastanawiałem się, ale nie tak długo. Nigdy nie podejmuję decyzji pochopnie. Musiałem głębiej przemyśleć swój start.

Co pana ostatecznie przekonało do startu? Obawa przed oddaniem Krakowa PiS-owi?

Nie kandyduję ze względu na PiS. Kandyduję, ponieważ zobaczyłem, że kandydaci ubiegający się o urząd prezydenta Krakowa nie gwarantują dobrego i prawidłowego rozwoju miasta.

Czy ma pan nowy plan dla Krakowa?

Część propozycji to są kontynuacje rozpoczętych inwestycji. Ta kadencja ma poprawiać komfort życia w mieście, ale zwracając uwagę na potrzeby konkretnego mieszkańca – stąd tworzenie terenów zielonych do 500 metrów od miejsc zamieszkania, nowe Centra Aktywności Seniora, Kluby Rodziców, miejsca stworzone z myślą o młodzieży.

Małgorzata Wassermann a podstawie opinii ekspertów, że uda się jej, jeśli zostanie prezydentem Krakowa, zlikwidować smog w 2-3 lata.

To typowe hasła kampanijne. Pani Wassermann obiecuje wszystko, łącznie z tym co jest niemożliwe. Ja zawsze stałem na gruncie realizmu i mówiłem o tym co można, a czego nie można. Zlikwidowanie smogu w Krakowie w 2-3 lata jest niemożliwe. Chyba że zlikwiduje się napływ powietrza ze Śląska i gmin ościennych, możliwość sprzedaży złej jakości węgla, itd. To co należało w tej sprawie do miasta, zostało zrobione z naddatkiem.

Jak pan walczył ze smogiem?

Wprowadziłem w 100 proc. ekologiczną komunikację miejską. To był olbrzymi wysiłek finansowy dla miasta. Wszystkie nasze autobusy spełniają co najmniej normę EURO5, mamy też autobusy elektryczne i hybrydowe. Gdy idzie o wymianę pieców, zlikwidowaliśmy tylko od 2014 roku 22 tysiące pieców. Na koniec roku pozostanie jeszcze ok. 4 tysięcy do likwidacji. Do tego jako jedyne miasto mamy program osłonowy, dzięki któremu najubożsi dostają wyrównanie różnicy kosztów pomiędzy ogrzewaniem węglowym a ekologicznym. Podjęliśmy decyzję dotyczące bezpłatnych odbiorów odpadów zielonych. Jak mieszkańcy skoszą trawę lub zbiorą liście to można je oddać MPO, które je za darmo odbiorze i nie będzie trzeba tego spalać w ogródku. A pan premier uważa, że nic nie zrobiono. Czekamy na ustrojowe rozwiązania walki ze smogiem.

Pani Wassermann powołuje się na pana Pawła Ciećko, inspektora ochrony środowiska, który uważa że z problemem smogu można uporać się w Krakowie znacznie szybciej, niż pan to robi.

Proszę mnie zwolnić z komentarza na temat tej wypowiedzi. Pan Paweł Ciećko, jako wojewódzki inspektor, bardzo ściśle współpracował z miastem. Co więcej - dostawał od nas pieniądze na swoją działalność, np. na zakup stacji monitorowania powietrza. I jakoś nie był w stanie wykonać planu, który teraz proponuje, gdy zmienił stanowisko.

Kiedy poziom smogu zostanie w Krakowie obniżony?

Już w tej chwili mamy z roku na rok mniej dni z przekroczonymi normami. Ale do ideału jeszcze brakuje. Powietrze nie zna granic, dlatego konieczne są rozwiązania ustawowe, np. restrykcyjne zasady co do jakości kotłów i paliw. Jesteśmy za tym, by w całym kraju wprowadzić takie normy, jakie wprowadziła Małopolska. To pierwszy krok. Może warto by było pomyśleć o preferencyjnych cenach gazu i energii elektrycznej w tych rejonach kraju, które mają problem z jakością powietrza?

Premier Mateusz Morawiecki musiał sprostować słowa, że niewiele zrobił pan dla walki ze smogiem w Krakowie.

Premier Morawiecki skłamał na mój temat i na temat krakowian, którzy w walkę ze smogiem się zaangażowali.

Czy jest możliwa budowa metra w Krakowie?

W przyszłym roku okaże się, czy jakie rozwiązanie dla Krakowa będzie najlepsze. W tej chwili robione jest studium wykonalności, z którego będzie wynikać jakie jest optymalne rozwiązanie techniczne i na jakiej trasie powinno kursować metro. Przed nami są badania geologiczne, archeologiczne, ale także opracowanie dotyczące rozwiązań finansowych dla tej inwestycji. To nie jest tak, że z dnia na dzień dwóch facetów wyjdzie z łopatami i zacznie kopać tunel.

Wcześniej nie interesował się pan budową metra w Krakowie, tylko dopiero kiedy pani Wassermann podjęła ten temat?

To chyba jakieś nieporozumienie! W sprawie metra działamy od momentu referendum. Po prostu etap przygotowywania dokumentacji jest mało widoczny i wszyscy myślą, że nic się nie dzieje, a w praktyce jest najtrudniejszy. Najpierw kazano nam zrobić studium dotyczące całego miejskiego transportu. Potem złożyliśmy wniosek o pieniądze unijne na studium wykonalności metra. Został pozytywnie rozpatrzony dopiero za drugim podejściem...

Jak odkorkować Kraków?

Czy jest w Polsce jakieś duże miasto, które nie jest zakorkowane? Będę wdzięczny za jego wskazanie, to wezmę z niego przykład. Moim zdaniem recepty są trzy – rozwój komunikacji miejskiej i parkingów P&R, budowa tras Łagiewnickiej, Pychowickiej i Zwierzynieckiej oraz północna obwodnica Krakowa, która jest inwestycją rządową.

Czy będzie pan zabiegał o poparcie Łukasza Gibały, który zdobył trzeci wynik w pierwszej turze na prezydenta Krakowa?

Będę zabiegał o poparcie mieszkańców Krakowa, bez względu na kogo głosowali. Zwracam się zawsze do mieszkańców, bez względu na ich przekonania i światopogląd, nie do polityków.

PiS zgarnia sejmik wojewódzki: Rafał Bochenek ma zostać marszałkiem województwa małopolskiego, a prawdopodobnie wicemarszałkami Tomasz Urynowicz i Marek Wierzba. Co to oznacza dla Krakowa?

To oznacza, że nowi ludzie będą rządzili sejmikiem wojewódzkim. A co się okaże w praktyce, to zobaczymy.

Czy dla pana problemem byłaby współpraca z sejmikiem zdominowanym przez PiS?

Nie wiem. Wszystko zależy do ludzi. Panów Urynowicza i Bochenka znam i są to osoby, z którymi można rozmawiać.

Rafał Bochenek był rzecznikiem rządu Beaty Szydło.

No tak, ale kiedy przestał być tak silnie zakorzeniony w relacjach z panią Szydło, to do mnie przychodził i załatwialiśmy różne sprawy, o które prosił, m.in. o współorganizację konferencji w Katowicach, dotyczącej czystego powietrza. Mnie interesuje rozwiązywanie problemów, a nie to kto za tym stoi. Dla mnie szyld polityczny nie jest najważniejszy. Mam wojewodę z PiS, nie pierwszego, bo poprzednik też był z PiS i normalnie nam się współpracuje. Z ministrami rządu PiS też współpracuję bez przeszkód.

Nie życzył pan sobie wsparcie Koalicji Obywatelskiej przed II turą?

Nie chciałbym funkcjonować na zasadzie kandydata przeciwko PiS. Zawsze uważałem, że samorząd powinien być daleko od polityki.

Dlaczego według pana PiS wygrał wybory w sejmiku małopolskim?

Struktura społeczna województwa małopolskiego sprzyja PiS. Proszę zauważyć, że biorąc pod uwagę tylko okręg krakowski to poparcie zupełnie inaczej się ułożyło niż w terenie. Tam np. Kościół ma większe wpływy.

Nie ma pan obaw, że ta struktura społeczna odsunie pana od władzy?

Nigdy niczego nie należy być pewnym. Zawsze do wyborów należy podchodzić z pokorą. Jeśli mnie mieszkańcy odsuną, przyjmę to z pokorą, jeśli nie – będę dalej sprawował funkcję prezydenta.

Wspomniał pan o Kościele. Małgorzata Wassermann spotkała się ze swoimi wyborcami na terenie klasztoru cystersów na Szklanych Domach w Krakowie.

Pani Wassermann zdarzało się wcześniej wykorzystywać Kościół politycznie.

Tłumaczyła, że trudno jej w Krakowie rządzonym przez pana wynająć salę na spotkanie z wyborcze.

Z ciekawości sprawdziliśmy – sztab PiS nie zwracał się do żadnej jednostki miejskiej o wynajęcie sali. Ale zasada jest jasna – w placówkach oświatowych czy domach kultury agitacji wyborczej prowadzić nie wolno. I dotyczy ta zasada wszystkich kandydatów, że mną włącznie. Natomiast uważam, że w kościołach też nie należy agitować.

Czy gdyby ponownie został pan prezydentem Krakowa, to przygotuje pan swojego następcę?

Będę przygotowywał następcę.

Czy opozycja przed wyborami parlamentarnymi i do Parlamentu Europejskiego powinna się zjednoczyć?

To by szło w kierunku systemu dwupartyjnego, do którego nie powinno się dążyć. Jest większe pole manewru i politycy powinni iść do wyborów wieloma frakcjami. To, że PiS ma dzisiaj tak duże poparcie nie oznacza, że tak będzie zawsze. Pamiętam, gdy SLD miał 40 proc. poparcia. Żadna władza nie trwa wiecznie. Również PiS.

Lewica zjednoczona powinna iść do wyborów poza Koalicją Obywatelską?

Tak.

Robertowi Biedroniowi pan kibicuje?

Nie wiem, co Biedroń zamierza i nie wiem, czy on wie, co zamierza. Powinna być inicjatywa dotycząca lewicy. A czy się dogadają, to już jest poza mną.

- rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL