fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory samorządowe

PiS przyspiesza przed wyborami samorządowymi

Fotolia.com
Sejm w ekspresowym tempie przyjmuje kolejną nowelizację kodeksu wyborczego. Opozycja mówi o blamażu partii rządzącej.

Po długich bojach i wycofaniu się z części zapisów w styczniu Sejm przyjął dużą nowelizację kodeksu wyborczego. Teraz temat powrócił. Szybko bowiem pojawiły się praktyczne i prawne problemy z jej stosowaniem.

Szczególnie kłopotliwy okazał się jeden z flagowych postulatów PiS, czyli instalacja w każdej komisji wyborczej kamerek internetowych transmitujących wybory na żywo. Zdaniem Państwowej Komisji Wyborczej ten zapis był sprzeczny z dyrektywą RODO.

Szef PKW Wojciech Hermeliński ostrzegał też, że instalacja tysięcy kamerek w lokalach wyborczych będzie praktycznie i finansowo niewykonalna. Podczas czwartkowej debaty opozycja nie przegapiła okazji do ostrej krytyki działań PiS.

– Poprzednia nowelizacja została przeprowadzona w sposób karygodny, kompromitujący i skandaliczny. Tak ważny akt prawny był wtedy przygotowany na kolanie – mówił poseł PO Jacek Protas. – Ostrzegaliśmy, że jesienne wybory są zagrożone. Nasze głosy były ignorowane. Teraz to PKW zwróciła się z prośbą o pilną nowelizację. PO jest jednak gotowa poprzeć kilka zmian, bo to jest częściowo odzwierciedleniem naszych poprawek, ale RODO to tylko pretekst PiS. Nie jesteście gotowi – dodał Protas.

Politycy opozycji podkreślali też, że inne pomysły w nowelizacji – liberalizacja w procesie powoływania urzędników wyborczych, skrócenie procesu odwoławczego uchwał PKW do jednej instancji – to pretekst PiS maskujący kłopoty po wprowadzeniu styczniowej nowelizacji. – Dzisiejsza debata nie byłaby potrzebna, gdybyście słuchali opozycji. Chwała Bogu, jesteście nieudolni, dlatego wasz zamach na polską wolność się nie uda – grzmiał Michał Kamiński z PSL–UED.

Sejm pracuje nad nowelizacją w szybkim tempie. Na czwartkowy wieczór (już po zamknięciu tego wydania „Rzeczpospolitej") przewidziane było drugie czytanie projektu zmian. Sejm przegłosuje go zapewne w bloku głosowań w piątek.

Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, przyznają nieoficjalnie, że jakiekolwiek potknięcia przy jesiennych wyborach będą dla partii rządzącej bardzo kłopotliwe.

Osobną kwestią jest sam termin wyborów. Nie wiadomo, kiedy się odbędą. Nie wiadomo też, kiedy premier Mateusz Morawiecki je ogłosi. W PiS można usłyszeć, że w tej chwili najbardziej prawdopodobny termin na pierwszą turę to 21 października. Druga tura odbyłaby się 4 listopada. Decyzja o terminie wyborów może być powiązana z postanowieniem władz PiS w sprawie losów referendum konsultacyjnego prezydenta Andrzeja Dudy, które wedle jego wizji miałoby się odbyć w dniach 10–11 listopada. O tym musi zdecydować jeszcze Senat. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA