fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Walerij Garbuzow: Dla Rosjan wybory w USA ciekawsze niż własne

AFP
Polityka zagraniczna USA nie zależy tylko od prezydenta, to nie Rosja – mówi Walerij Garbuzow szef Instytutu USA i Kanady Rosyjskiej Akademii Nauk.

Rzeczpospolita: Dlaczego Rosja stała się elementem kampanii wyborczej w USA?

Walerij Garbuzow: Przyczyn jest kilka. Przede wszystkim dlatego, że kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych przypadła na okres, kiedy rosyjska polityka zagraniczna znacząco się uaktywniła. Nie bez znaczenia pozostaje kryzys naszych relacji. To w dużej mierze zasługa Trumpa, który wprowadził rosyjski temat do dyskusji. Ma odmienne zdanie i wypowiadając je, wywołał odpowiednie reakcje. Nie warto jednak przesadzać z tematem Rosji, ponieważ głównym tematem amerykańskich wyborów pozostaje Ameryka.

Niektórzy amerykańscy politycy twierdzą, że Rosja ingeruje w tę kampanię wyborczą i ma wpływ na opinię publiczną w USA?

Mówią o tym przeważnie przedstawiciele demokratów. Dużo jest spekulacji na ten temat, ale ciężko mi sobie wyobrazić jakiekolwiek działania Rosji, które mogłyby wpłynąć na wynik. Już mało kto pamięta, ale podczas wyborów, które wygrał Bill Clinton, oskarżano Chiny o ingerencję w wewnętrzne sprawy USA. Mówiło się, że Clinton został wybrany za chińskie pieniądze. Takich informacji nie można traktować do końca poważnie.

Ziarno prawdy w tym jest?

Prawda jest taka, że żadne wybory nie są omawiane w Rosji na taką skalę jak amerykańskie. Nawet do rosyjskich wyborów nikt tu nie przywiązuje takiej wagi. Jest to stara tradycja odwracania uwagi od wewnętrznych problemów. W Rosji nie spotkamy się z dyskusją na taką skalę, która by dotyczyła własnych spraw. Z rosyjskich mediów można odnieść wrażenie, że rosyjskie kierownictwo preferuje prorosyjskiego Trumpa, a nie antyrosyjską Clinton. Ale jestem sceptyczny wobec takiego myślenia. Politycy często się zmieniają. Jeżeli wygra Clinton, to wcale nie oznacza, że przez cztery lata będzie prowadziła taką samą politykę.

Ale to Trump obieca zmienić amerykańską politykę zagraniczną.

Nie było w historii USA takiego polityka, który wprowadziłby się do Białego Domu i odmienił politykę zagraniczną o 180 stopni. Trump mówi dużo różnych rzeczy. Z jednej strony zapewnia, że jest w stanie porozumieć się z Rosją, a z drugiej apeluje o zestrzelenie rosyjskich samolotów naruszających cudzą przestrzeń powietrzną. Trzeba rozumieć, że polityka USA zależy nie tylko od prezydenta, ponieważ jest jeszcze Kongres i grupy interesów. W Stanach Zjednoczonych system władzy jest inny niż w Rosji i proces podejmowania decyzji wygląda zupełnie inaczej. Naiwnością jest myśleć, że Trump zrobi wszystko, co mówi.

Ostatnio Clinton nazwała swojego rywala marionetką Putina.

To jest część kampanii wyborczej Clinton. To nie oznacza, że Trumpa sponsoruje Moskwa i że dostaje on telefony z Kremla. Pomiędzy republikanami a demokratami od lat obowiązywała zgoda odnośnie do prowadzonej wobec Rosji polityki. Trump złamał tę zasadę i dlatego został określony „marionetką Putina".

Dzisiejszy stan stosunków pomiędzy Rosją a USA przypomina ten, który był w czasach zimnej wojny. Co dzisiaj jest główną przyczyną nieporozumienia: Ukraina, Syria czy coś innego?

Przyczyna obecnego stanu relacji tkwi w tym, że Putin radykalnie odmienił rosyjską politykę zagraniczną. Nie chcę oceniać, czy to dobra polityka czy zła. Bez wątpienia rosyjski prezydent rzucił geopolityczne wyzwanie USA. Spór toczy się o strefę wpływów w krajach postradzieckich, Ukraina jest tego przykładem. Ukraiński kryzys odmienił rosyjską politykę zagraniczną i oczywiste, że Stany Zjednoczone traktują to jako wyzwanie. Tu chodzi o pozycję dominującą. Amerykanie zachowywaliby się tak samo wobec innego kraju, który postąpiłby tak samo jak Rosja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA