Odpowiedź ta padła w kontekście pytania o to, jak kandydat na fotel prezydenta największego mocarstwa świata rozwiązałby kryzys imigracyjny w Aleppo.
- Gdzie? - spytał Gary Johnson.
- W Aleppo - powtórzył prowadzący wywiad Mike Barnicle.
- Co to jest Aleppo? - dopytywał kandydat.
- Pan żartuje? - upewniał się dziennikarz.
- Nie.
Dopiero gdy Barnicle wyjaśnił, że Aleppo to epicentrum kryzysu uchodźców w ogarniętej wojną Syrii, Gary Johnson skojarzył. - A tak, mam to!
Lapsus, bo tak komentatorzy potraktowali niewiedzę kandydata, może być jednocześnie gwoździem do jego trumny.
- To było zdumiewające - oglądać, jak Gary Johnson skutecznie zakończył swoją kampanię - podsumował politolog Rick Tyler, szef kampanii wyborczej Teda Cruza. - Jako kandydat na prezydenta USA nie ma prawa nie wiedzieć, czym jest Aleppo.