fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

PO niezadowolona z prawyborów. Podpisy in blanco?

Do końca nie było wiadomo, kto z PO wystąpi w roli zająca przeciwko Kidawie-Błońskiej
Reporter, Jacek Dominski
W ostatniej chwili pojawił się kontrkandydat dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w prawyborach w PO, jest nim Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

We wtorek o północy minął termin zgłaszania kandydatów w wewnętrznych prawyborach w Platformie Obywatelskiej, które mają wyłonić kandydata na prezydenta największej partii opozycyjnej.

Jeszcze rano wydawało się, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie będzie mieć konkurencji. Niespodziewanie jednak lider PO Grzegorz Schetyna oświadczył w środę w południe, że został zgłoszony drugi kandydat. Swoją kandydaturę w mediach społecznościowych zapowiedział prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Wcześniej do startu namawiany miał być między innymi marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. W PO cały proces politycy komentują z coraz większym zażenowaniem i zmartwieniem o skutki tych poszukiwań dla wizerunku partii. Wcześniej ze startu zrezygnowali między innymi Rafał Trzaskowski, Radosław Sikorski i Bartosz Arłukowicz, kilka tygodni temu – Donald Tusk.

Szukanie zająca

Wewnętrzna procedura ustalona przez zarząd PO zakłada, że kandydat lub kandydatka w prawyborach musi zebrać przynajmniej 30 podpisów Rady Krajowej PO, ciała liczącego ok. 300 członków. Kidawa-Błońska zgłosiła się z poparciem ok. 150 osób, w tym – jak słyszymy – prawie wszystkich członków Klubu Parlamentarnego Platformy należących do partii. – Kontrkandydat miał być pomysłem obecnego przewodniczącego na „uratowanie" całej idei.

Przeczytaj komentarz Michała Szułdrzyńskiego: Platforma wpadła w prawyborczą pułapkę

Proces prawyborów ma odwrócić uwagę od wyborów wewnątrz partii, które mają się rozpocząć 14 grudnia, w dzień nominacji kandydata na prezydenta przez konwencję krajową – to najczęściej powtarzana interpretacja wydarzeń w PO. W samej partii mówi się nawet, że niektóre podpisy pod kontrkandydaturą dla Kidawy-Błońskiej były zbierane in blanco, bo do końca nie było wiadomo, kogo uda się namówić na start w roli zająca. Tak w politycznym slangu mówi się o kandydacie, który nie ma szans wygrać, ale który ma podtrzymać wrażenie, że jakiś proces się toczy.

W środowej audycji Radia TOK FM Małgorzata Kidawa-Błońska – uznawana powszechnie w PO po rezygnacji Tuska za jedyną możliwą kandydatkę dającą szanse na pokonanie Andrzeja Dudy – mówiła jeszcze, że z jej wiedzy wynika, że będzie jedyną kandydatką. Jej kampania nie będzie mogła jednak oficjalnie ruszyć przez kilka najbliższych tygodni.

I co dalej?

W piątek zbiera się zarząd Platformy, jego tematem będą prawybory. Pierwotny plan zakładał trzy debaty (pra)wyborcze w kolejne soboty na przełomie listopada i grudnia, co miało przyciągnąć uwagę do całej procedury, oraz wybór kandydata lub kandydatki na konwencji krajowej 14 grudnia. Delegaci to 1200 osób.

Zarząd będzie rozmawiał o harmonogramie oraz obecnej sytuacji partii i wyborach wewnętrznych, które Rada Krajowa ma rozpisać 14 grudnia. Wybory na nowego szefa mają potrwać do połowy stycznia.

Prawybory i niespodziewana deklaracja Schetyny miały miejsce w chwili, gdy kilkunastu ważnych polityków partii (w tym sam Schetyna) przebywa w Zagrzebiu. Tam na kongresie EPL (Europejskiej Partii Ludowej) politycy PO i PSL wybierali byłego premiera Donalda Tuska na szefa chadeckiej międzynarodowej grupy politycznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA