fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Test „Rzeczpospolitej” na europosła

W tej kampanii tematów krajowych było więcej niż europejskich
shutterstock
Michał Kolanko
Zuzanna Dąbrowska
Wejście do strefy euro, wolny rynek, praworządność – to tylko niektóre sprawy, o które pytaliśmy kandydatów.

To nie była kampania o sprawach europejskich, politycy zaledwie wykorzystywali Europę do mówienia o sprawach krajowych. – Europa to europejski poziom życia i zarobki – powtarzali na przykład politycy PiS. Na ostatniej prostej pytamy więc kandydatów ze wszystkich komitetów o kluczowe sprawy dotyczące Polski i Unii Europejskiej.

Pytanie, które być może rozstrzygnie o wyniku wyborów, to kwestia frekwencji. W 2014 r. wynosiła 23,8 proc. Ale w tym roku niemal na pewno będzie wyższa. Do udziału w wyborach, na koniec wyścigu, zachęcał prezydent Andrzej Duda w orędziu, które wygłosił w czwartek wieczorem.

Kwestia euro

Przedstawiciele większości komitetów są sceptyczni, jeśli chodzi o wejście do strefy euro.

– To niewłaściwy moment. Jeśli eurozona będzie silna i Niemcy, Francuzi powiedzą, że my tworzymy „własną" strefę, to my w niej musimy być. Ale teraz absolutnie nie – mówi nam Władysław Teofil Bartoszewski, kandydat Koalicji Europejskiej z rekomendacji PSL w Warszawie.

– W Polsce wcześniej czy później euro wprowadzić będzie trzeba, chodzi jednak o to, aby być do tego gotowym. Potrzebna jest rzetelna debata z określeniem terminów – deklaruje Krzysztof Gawkowski, kandydat Wiosny Roberta Biedronia z 10. miejsca w stolicy.

Przeciwny jest za to Ryszard Czarnecki, europoseł z PiS. – Jaki jest sens wchodzenia do strefy euro, skoro przegrały na tym wszystkie mniej zamożne kraje UE? – pyta retorycznie.

Euro nie chce też Jakub Kulesza, kandydat Konfederacji. – Politycznie waluta jest atrybutem suwerenności państwa, pozbywając się własnej waluty, tracimy suwerenność w polityce monetarnej. Ekonomicznie euro to projekt skazany na klęskę – mówi nam Kulesza.

Politycy Kukiz'15 chcą w tej sprawie referendum. – Strefa euro wymaga gruntownej reformy, a więc decyzja o przystąpieniu do niej powinna nastąpić po ogólnopolskim referendum i za zgodą obywateli – bo to oni poniosą konsekwencje takiej decyzji – mówi nam Piotr Apel.

Podobne zdanie ma Piotr Ikonowicz z Lewicy Razem: – Waluta euro stała się narzędziem dominacji silnych nad słabymi, co pokazuje przykład Grecji – wyjaśnia.

Ważna dla Polaków, Europejczyków jest też kwestia ochrony praw autorskich. PE przyjął niedawno dyrektywę w tej sprawie. – Prawa autorskie muszą być chronione, ale wolność w internecie również. To, co było głosowane, to był kompromis daleki od idealnego – mówi nam Bartoszewski.

Politycy są przeciwni obecnej dyrektywie. – Dla Wiosny szeroki dostęp do informacji jest jednym z filarów programowych i choć uważamy, że prawa autorskie trzeba chronić, to nie kosztem złego prawa – mówi nam Gawkowski.

– Dobrze, że rząd zapowiedział zaskarżenie tej dyrektywy do TSUE. To sprawa czarno-biała, albo jest się za wolnością, albo za cenzurą – dodaje Ryszard Czarnecki.

Inne zdanie mają przedstawiciele formacji antysystemowych. – Należy dbać o interesy twórców, ale nie kosztem użytkowników sieci – mówi Apel.

– Jej skutkiem będzie ograniczenie konkurencji na rynku medialnym w internecie, może też być pierwszym krokiem do cenzury – dodaje Kulesza.

Emocje wywołuje kwestia praworządności. – Praworządność odgrywa rolę kija bejsbolowego, który nie jest używany przeciwko krajom, w których są rzeczywiście problemy z jej przestrzeganiem – mówi Czarnecki.

– Nie ma nic ważniejszego w demokracji niż trójpodział władzy i państwo prawa – kontruje Bartoszewski.

Nasi rozmówcy są zgodni, że tzw. test przedsiębiorcy (inny temat w kampanii) to zły pomysł. – Jedynym weryfikatorem tego, czy ktoś ma dar przedsiębiorczości, jest rynek. Żaden urzędnik ani żadna procedura nie będzie w stanie tego ustalić – mówi nam Karol Rabenda, kandydat z list PiS na Pomorzu rekomendowany przez Porozumienie.

– Ręce rządu precz od przedsiębiorców – dodaje Bartoszewski. Także lewicowy Ikonowicz jest sceptyczny. – Jedynym wiarygodnym testem przedsiębiorcy jest to, czy się umie utrzymać na rynku – mówi i dodaje: – To, czego trzeba przestrzegać, to prawo pracy oraz bezpieczeństwo i higiena pracy. Obecny rząd nic w tej sprawie nie zrobił.

Zdecydowanie wypowiada się w tej sprawie Kulesza z Partii Korwin. – Wprowadzenie testu przedsiębiorcy uderzy w wielu Polaków, którzy dzięki samozatrudnieniu są dziś w stanie pracować i zarabiać na godne życie – mówi. Przeciwko jest też Wiosna. – Jesteśmy przeciwko rozwiązaniom, które mają utrudniać życie przedsiębiorcom. Test przedsiębiorcy miałby być właśnie takim instrumentem, który nie służy rozwojowi biznesu, tylko jego zwijaniu – twierdzi Gawkowski.

Niewidzialna ręka?

Politycy są też zgodni, jeśli chodzi o rolę wolnego rynku – zarówno na płaszczyźnie krajowej, jak i unijnej. – To dzięki swobodnemu przepływowi osób, usług i kapitału Unia zbudowała swój dobrobyt, dlatego dziś naszym zadaniem jest bronienie tych wolności w UE, ponieważ coraz częściej pojawiają się tam tendencje protekcjonistyczne – mówi Rabenda. Na problemy wolnego rynku uwagę zwraca też Gawkowski. – Wolny rynek jest ważny, ale równie ważny jest kapitał społeczny, który tworzą pracodawcy i pracobiorcy. Wiosna nie chce ograniczać wolnego rynku, ale uważa, że dziś czas inwestować w człowieka i równoważyć rozwój społeczny – deklaruje Krzysztof Gawkowski. – Jest pytanie, jak pracować z państwami, które wolnego rynku oczekują, ale same go dla nas nie oferują – dodaje Bartoszewski.

Za wolnym rynkiem opowiada się Apel z Kukiz'15, ale z pewnymi zastrzeżeniami. – Tak dla wolnego rynku, ale takiego, który będzie oparty na równym traktowaniu podmiotów, a nie promowaniu wielkich kosztem małych. Niestety, tak to dziś nie wygląda w Unii Europejskiej – dodaje Apel.

Wolny rynek jednoznacznie popiera Kulesza. – To najbardziej moralny sposób dystrybucji dóbr, wynagradzający pracowitość i przedsiębiorczość, pozwalający każdemu na czerpanie owoców adekwatnych do wkładu – podsumowuje. W tej sprawie inne zdanie ma Lewica. – Idea prymatu wolnego rynku wzięła się z XIX-wiecznej utopii, że wygrywają na nim najtańsi i najlepsi. Niestety, teraz mamy cenowe zmowy monopolistyczne i wcale nie wygrywają najlepsi, a na pewno nie najtańsi – mówi Ikonowicz, kandydujący z pierwszego miejsca w Łodzi.

Ważność głosu

Lokale wyborcze są otwarte od godz. 7 do 21. Wyborca głosuje, stawiając znak x na liście kandydatów (list jest dziewięć) w kratce z lewej strony obok jednego z nazwisk. Znak x to dwie przecinające się linie w obrębie kratki. Może to być także np. znak +. Na ważność głosu nie wpływa, czy linie znaków „x" czy „+" wyszły poza kratkę. Głos jest nieważny, gdy:

? znak x znajdzie się przy nazwiskach dwóch lub większej liczby kandydatów z różnych list, np. x znajdzie się przy nazwiskach kandydatów z listy 1, listy 5 i 9

? wyborca nie postawi znaku x przy żadnym nazwisku

? znak x znalazł się przy nazwisku kandydata z listy, która została unieważniona

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA