fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgiel

Czarna przyszłość odkrywki

Przeciwko kopalniom odkrywkowym protestują ekolodzy i niektóre społeczności lokalne
materiały prasowe
Mimo ogromnych złóż węgla brunatnego w Polsce jego przyszłość jako taniego paliwa nie jest oczywista.

Wysokie koszty inwestycji, opór społeczny – od kilku lat inwestycje w to najtańsze paliwo stoją w miejscu. Mieszkańców gmin, których domy leżą na złożach, nie przekonuje ani wizja nowych miejsc pracy ani wysokich wpływów do budżetu. Przeciwko budowie kopalń odkrywkowych opowiadają się ekolodzy i część lokalnych społeczności. Ekolodzy zwracają uwagę na dewastację terenu, jaką niesie ze sobą budowa kopalń odkrywkowych. Przypominają też, że surowiec ten emituje więcej dwutlenku węgla niż węgiel kamienny.

Od kilku lat inwestycje w odkrywkę na Dolnym Śląsku z sukcesem blokują: gmina wiejska Lubin, Miłkowice, Kunice, Ruja, Ścinawa i Prochowice. Jak wyliczał Lubin, potencjalnie do wyburzenia musiałoby pójść ponad 3 tys. domów, które stoją nad cennymi złożami. Mieszkańców zelektryzowała niedawna decyzja GDDKiA, która zaprojektowała ekspresówkę S3 pośrodku legnickiego złoża. To dodatkowy kłopot dla potencjalnego inwestora zainteresowanego odkrywką w tym rejonie, ale niekoniecznie blokujący odkrywkę na Legnicy.

Złożem Legnica była od dłuższego czasu zainteresowana Polska Grupa Energetyczna, największy producent tego surowca w naszym kraju, ale niedawno wypadły one z planów spółki do 2020 r. Także KGHM zrezygnował z planów budowy kopalni odkrywkowej – rozważa jedynie możliwość  jakie daje rejon Głogowa.

Koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż węgla brunatnego mają dziś tylko dwie spółki: to PAK Górnictwo (koncesja z 2011 r.) na obręb Poniec-Krobia i Oczkowice oraz KGHM z 2012 r. w Głogowie. To niewiele jak na tak pokaźne złoża (wg Związku Pracodawców Porozumienie Producentów Węgla Brunatnego Polska ma ponad 150 złóż i obszarów węglonośnych, udokumentowano ponad 14 mld ton zasobów w złożach pewnych, ponad 60 mld ton w zasobach oszacowanych) i potrzeby – w Polsce węgiel brunatny jest drugim po węglu kamiennym najpopularniejszym surowcem energetycznym i dziś najtańszym. Jego wydobycie jest mniej kosztowne niż w przypadku zalegającego głęboko pod ziemią węgla kamiennego. Nie transportuje się go na duże odległości, dlatego jego ceny w Polsce są niezależne od tych, które funkcjonują w innych częściach świata.

Polska jest drugim co do wielkości producentem tego surowca (za Niemcami), z rocznym wydobyciem sięgającym 64 mln ton. Jednak według szacunków ekspertów za 20–30 lat większość eksploatowanych dziś złóż zostanie wyczerpana, a istniejące dziś kopalnie zamknięte. Wraz z wyczerpaniem się złóż swój żywot zakończą też opalane tym paliwem elektrownie, w tym Elektrownia Bełchatów – największa tego typu siłownia w Europie, dzięki której gmina Kleszczów jest uważana za jedną z najbogatszych gmin w Polsce.

– Energia z węgla brunatnego i „tania odkrywka" to mit. Nikt nie liczy kosztów społecznych, zdrowotnych, spadku cen nieruchomości, zniszczenia dróg. Gdyby tak było, należałoby uznać, że to być może najkosztowniejsza droga pozyskiwania energii – przekonuje Tomasz Waśniewski. Ludzie boją się leja depresyjnego, który wysuszy studnie, zniszczy lasy i przyrodę, m.in. łęgi odrzańskie.

Także władze Lubina bardziej cieszy droga S3 niż wizja budowy nowej kopalni. – Chętnie byśmy usłyszeli, jakie plany strategiczne ma rząd wobec kopalin na naszym terenie, ale nikt z nami tego nie konsultuje – mówi Jacek Mamiński, rzecznik miasta Lubin. Wokół drogi S3 Lubin planuje stworzyć strefę ekonomiczną i ściągnąć inwestorów. – Tereny są ogromne, 500 hektarów, które chcemy przekwalifikować z rolnych na inwestycyjne. Mamy jedną kopalnię (Zakłady Górnicze Lubin należące do KGHM – przyp. aut.), którą dobił rządowy „podatek miedziowy" – dodaje. Władze Lubina podkreślają, że wbrew powszechnej opinii nie bogacą się na podatku CIT dzięki KGHM (tu ma siedzibę spółka), ale na PIT z podatku mieszkańców, którzy pracują w zagłębiu miedziowym i dobrze zarabiają. Od lat jest w powiecie lubińskim bardzo niskie bezrobocie – obecnie 6,9 proc. – Kopalnie płacą podatki tam, gdzie wydobywają złoża, a więc w Głogowie czy Polkowicach, nie u nas, ale i my mamy przemysł ciężki, jak walcownie czy huty, który nie jest wrażliwy na kryzysy – wymienia Mamiński i podkreśla, że KGHM płaci dziennie do budżetu państwa podatek od kopalin w wysokości 6 mln zł dziennie! – I to nie jest jedyny podatek, jakim obłożona jest spółka – dodaje.

Obecnie w Polsce inwestorzy planują co najmniej pięć nowych odkrywek. Inwestycje planuje Polska Grupa Energetyczna Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (złoże Złoczew i Gubin) oraz ZE PAK. Obie spółki mają jednak problemy z uzyskaniem akceptacji społecznej dla wszystkich swoich projektów. Inwestycje w tym obszarze są bardzo kosztowne. Szacuje się, że tylko przygotowywany przez PGE projekt budowy kompleksu energetycznego (kopalnia plus elektrownia) w Gubinie kosztować ma aż 20 mld zł.

Jest o co się bić – złoże Złoczew ma 612 mln ton węgla brunatnego w zasobach geologicznych i ok. 538 mln ton węgla w zasobach przemysłowych. PGE przygotowuje się właśnie do uzyskania niezbędnych decyzji i opracowań koniecznych do złożenia wniosku koncesyjnego. Bez zgody gmin (decyzji planistycznych) nie będzie to możliwe.

Jesienią rząd ma ogłosić listę strategicznych złóż, a także stworzyć nowe Ministerstwo Energetyki – to wyznaczy przyszłość dla tej branży.

W  nowym projekcie polityki energetycznej do 2050 r. zakłada się spadek roli tego paliwa w polskim bilansie energetycznym (do ok. 23 proc. w 2030 r. – dziś w Polsce 34 proc. energii elektrycznej produkuje się z węgla brunatnego). Według prognoz „miejsce węgla brunatnego zajmie przede wszystkim paliwo jądrowe".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA