fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgiel

Górnikom kończy się cierpliwość, a PGG pieniądze

Adobe Stock
Przed wyborami prezydenckimi górnicy nie dostali żadnych politycznych obietnic, więc teraz powinni przygotować się na zamknięcie kilku kopalń – przewiduje analityk Krystian Brymora.

Wybory prezydenckie już się skończyły, a Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) wciąż nie przedstawiło zapowiadanej od miesięcy strategii dla branży górniczej. Program ma pokazać m.in., jaka przyszłość czeka największego producenta węgla kamiennego w Unii Europejskiej – Polską Grupę Górniczą, kontrolowaną przez państwowe koncerny energetyczne. Program jest o tyle pilny, że PGG grozi utrata płynności finansowej.

– Prace trwają. Jak program będzie dopięty, nie będziemy zwlekać z jego publikacją – deklaruje Karol Manys, rzecznik MAP.

Taki komunikat słyszymy jednak już od dawna, a minister aktywów państwowych Jacek Sasin już kilkakrotnie przekładał publikację dokumentu. Na drodze stanęła nie tylko kampania prezydencka, ale też – jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji – brak porozumienia pomiędzy resortem a spółkami węglowymi i energetycznymi co do głównych kierunków zmian w sektorze górniczym.

Wiele pomysłów

Pomysłów było co najmniej kilka. A wśród nich m.in. wydzielenie osobnej spółki, do której miałyby trafić kopalnie, przerzucenie kopalń PGG i Tauronu do państwowego Węglokoksu i znalezienie dla niego inwestora czy próba wynegocjowania w Komisji Europejskiej dopłat do funkcjonowania nierentownych kopalń wraz ze wskazaniem terminów ich zamknięcia (w niektórych przypadkach bardzo odległych).

Do dziś jednak żaden z pomysłów nie został oficjalnie przedstawiony górnikom, a ich cierpliwość się kończy. W czwartek górniczy związkowcy wystosowali list do premiera Mateusza Morawieckiego z apelem o spotkanie i pilną interwencję „w związku z coraz bardziej katastrofalną sytuacją, w której znajduje się PGG, oraz całkowitą bezczynnością strony właścicielskiej spółki, czyli MAP". Ostrzegają, że jeżeli do końca lipca nie ruszą negocjacje, rozpoczną się przygotowania do akcji protestacyjnych.

Konieczne zmiany

Związki zawodowe alarmują, że PGG znajduje się na skraju bankructwa. W ich ocenie przyczyniło się do tego m.in. nieodbieranie zakontraktowanego węgla przez spółki energetyczne, a także import z zagranicy węgla i energii elektrycznej. – Ministerstwo aktywów nie podjęło żadnych realnych kroków na rzecz uzdrowienia sytuacji w polskim górnictwie i energetyce – piszą związkowcy w liście do premiera.

W istocie jednak, poza trudnymi warunkami rynkowymi, PGG grozi utrata płynności finansowej także ze względu na rosnące koszty produkcji, w tym koszty pracy. Problemem jest też spadające zapotrzebowanie na prąd z węgla, wynikające nie tylko z pandemii. Węgiel już jest, i będzie w przyszłości, wypychany z sieci przez rosnące moce w elektrowniach gazowych, farmach wiatrowych czy słonecznych. Na koniec maja poziom zapasów przy kopalniach sięgał 7,4 mln ton – to więcej, niż wynosiła miesięczna produkcja tego surowca przed pandemią we wszystkich krajowych kopalniach. O mocnym spadku wydobycia w ostatnich miesiącach poinformowała już Bogdanka i Jastrzębska Spółka Węglowa.

– Przed wyborami prezydenckimi górnicy nie dostali żadnych politycznych obietnic, tak więc teraz powinni przygotować się na program dla górnictwa, który będzie przewidywał zamknięcie kilku kopalń, które przynoszą największe straty. W obliczu spadającego zapotrzebowania na energię z węgla i wysokich zapasów tego surowca nie wyobrażam sobie powrotu do produkcji węgla sprzed pandemii – zaznacza Krystian Brymora, analityk DM BDM.

Nieoficjalnie mówi się o konieczności zamknięcia należących do PGG kopalń Wujek i dwóch z trzech ruchów wydobywczych zakładu Ruda. Niewiadomą pozostaje też przyszłość kopalń Tauronu.

Doraźnie górnicze spółki wspomagać się będą teraz pieniędzmi z rządowej tarczy antykryzysowej. JSW poinformowała właśnie, że liczy na wsparcie sięgające nawet 1,75 mld zł.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Aleksandra Gawlikowska-Fyk, kierownik projektu Elektroenergetyka w Forum Energii

Zmiany w górnictwie są nieuchronne. Na naszych oczach zmienia się rynek energii elektrycznej: produkcja z węgla spada, zwiększa się import prądu; rośnie znaczenie gazu i źródeł odnawialnych. Recesja tylko to przyspiesza. Ale właśnie teraz na naszą transformację Unia chce przeznaczyć ponad 140 mld zł. To nie tylko pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jednak szybko trzeba mieć plan, jak je wykorzystać. I musimy wreszcie zarysować perspektywę odchodzenia od węgla w Polsce. Tylko takie podejście jest uczciwe, bo da czas firmom, pracownikom i regionom przygotować się do zmian.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA