fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgiel

Węgiel brunatny zamiast do pieców trafi na pola

123RF
Zakaz spalania w domowych kotłach brunatnego paliwa brzmi jak wyrok dla małej kopalni Sieniawa. Jednak jej właściciel ma plan na przetrwanie.

Projektowane przez resort energii normy jakości dla paliw stałych zakładają całkowite wycofanie ze sprzedaży dla gospodarstw domowych węgla brunatnego. Surowiec ten, wydobywany w Polsce metodą odkrywkową przede wszystkim przez potężne koncerny: Polską Grupę Energetyczną (PGE) i Zespół Elektrowni Pątnów–Adamów–Konin (ZE PAK), trafia głównie do wielkich elektrowni.

Inaczej jest w przypadku najmniejszej krajowej kopalni Sieniawa w woj. lubuskim, która swój surowiec sprzedaje wyłącznie okolicznym mieszkańcom, lokalnym instytucjom i ciepłowniom. Po wprowadzeniu nowych przepisów kopalnia ta chce przerabiać surowiec na nawóz dla rolników. Myśli też o jego zgazowaniu.

Nowe produkty

Należąca do rodziny Bików kopalnia ma zbyt małą produkcję, by postawić obok niej elektrownię na brunatne paliwo. Sposobem na przetrwanie ma być produkcja z węgla kwasu huminowego.

– Po zakończeniu prac badawczych zamierzamy rozpocząć produkcję kwasów huminowych, na bazie których będzie można produkować wysokojakościowe nawozy organiczne dla rolnictwa – zapowiada Andrzej Bik, prezes KWB Sieniawa. Przekonuje, że już teraz wielu rolników stosuje surowy węgiel brunatny jako ulepszacz do gleby.

Duże nadzieje władze kopalni wiążą też z technologią pozyskiwania z węgla gazu. Jednak prace nad tą technologią nie są jeszcze tak zaawansowane jak w przypadku węgla kamiennego.

– Niemniej postęp technologiczny, jaki się dokonuje na świecie w zakresie zgazowania węgla, pozwala już na planowanie jego przetwarzania na inne produkty, np. dla przemysłu chemicznego w ilościach stosunkowo niewielkich, tj. kilkaset tysięcy ton rocznie. Takimi ilościami kopalnia dysponuje na kolejne 30–40 lat. Jest to rozwiązanie, które może być przyszłością dla Sieniawy – przekonuje Bik.

Spółka prowadzi już rozmowy z zagraniczną firmą, która technologię tę wdrożyła w kilkunastu zakładach na świecie. – Szczegółów nie mogę podać, ponieważ obowiązuje nas umowa o poufności – zastrzega Bik.

Niepewne odkrywki

Zapowiadany zakaz spalania w domowych piecach węgla brunatnego to element walki ze smogiem, który coraz mocniej daje się we znaki mieszkańcom wielu polskich miejscowości. Brunatne paliwo jest najtańszym źródeł ciepła, ale też najbardziej zanieczyszczonym. Eksperci zaznaczają, że węgiel brunatny emituje nawet półtora raza więcej dwutlenku węgla niż kamienny i trzy razy tyle co gaz.

Choć przy produkcji ciepła surowiec ten ma w Polsce niewielkie znaczenie, to jest ważnym źródłem energii elektrycznej. Odpowiada on za jedną trzecią krajowej produkcji prądu. Tymczasem większość obecnych kopalń w perspektywie 20–30 lat zostanie zamknięta. Bez nowych odkrywek rację bytu stracą elektrownie opalane tym surowcem.

Coraz surowsze unijne regulacje stawiają pod dużym znakiem zapytania inwestycje w nowe kopalnie. Przykład mieliśmy na początku tego roku, kiedy ZE PAK, po 53 latach eksploatacji, wyłączył ostatni blok w Elektrowni Adamów zasilany brunatnym paliwem. Blok nie spełniał nowych norm środowiskowych, a zasoby w pobliskiej kopalni powoli się wyczerpywały.

W najbliższym czasie możemy spodziewać się zatwierdzenia przez rząd strategii dla węgla brunatnego. Taki dokument przygotowano już dla czarnego paliwa.

– Teraz jesteśmy tuż przed przyjęciem programu dla węgla brunatnego – oznajmił w ostatni piątek Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii.

Wcześniej resort jako opcję dla rozwoju tej branży wymieniał eksploatację co najmniej trzech nowych złóż: Złoczewa w woj. łódzkim i Gubina w woj. lubuskim przez PGE oraz Ościsłowa w woj. wielkopolskim przez ZE PAK. Ta ostatnia spółka ma jednak spore problemy z uzyskaniem decyzji środowiskowej dla swojego projektu.

Z kolei PGE realizuje swoje projekty, ale ze źródeł zbliżonych do spółki wynika, że nie są one dla koncernu priorytetem. PGE ma na barkach przede wszystkim bardzo kosztowny projekt budowy pierwszej w kraju elektrowni jądrowej.

Do budowy odkrywek zniechęcają ponadto koszty inwestycji, antywęglowa polityka unijna oraz nasilające się protesty ekologów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA