fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Krasnodębski: Poparcie PO nie było mi potrzebne

Fotorzepa, Robert Gardziński
- Znaczna część polityków PO, znaczna część europosłów jest owładnięta jakimiś złymi emocjami wobec PiS. Oni – nie wszyscy – nie są w stanie w ogóle sobie wyobrazić polityków PiS pełniących jakiekolwiek funkcje - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Zdzisław Krasnodębski, nowy wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

"Rzeczpospolita": PO rekomendowała swoim europosłom by Pana nie poprzeć. Jak Pan to komentuje?

Zdzisław Krasnodębski: Odbieram to z żalem. Ale jednocześnie to głosowanie pokazało, że poparcie PO nie było potrzebne, by zostać wiceprzewodniczącym PE. To pokazuje ograniczony wpływ PO nawet na ich własną grupę polityczną. Bo Europejska Partia Ludowa mnie poparła, sam jej przewodniczący zapewniał mnie, że oficjalne stanowisko EPL jest za wsparciem mojej kandydatury.  Argumenty stosowane przez PO w trakcie tego tygodnia pokazały, że nie chodziło wcale o Ryszarda Czarneckiego.

W takim razie o co chodziło PO?

Znaczna część polityków PO, znaczna część europosłów jest owładnięta jakimiś złymi emocjami wobec PiS. Oni – nie wszyscy – nie są w stanie w ogóle sobie wyobrazić polityków PiS pełniących jakiekolwiek funkcje. Nie tylko w PE, ale w ogóle polityce. To jest po prostu ślepa nienawiść. Co gorsza przenosi się to także na Polskę rządzoną przez PiS

Grzegorz Schetyna jednocześnie mówi, że nie chce wiązania praworządności ze środkami unijnymi.  W pewnym sensie Schetyna mówi to, co PiS.

PO ogólnie deklaruje prounijność. Ale wydaje mi się, że akurat to wynika z tego, że jednak politycy PO widzą, że opowiedzenie się za sankcjami przeciwko Polsce, albo też tego rodzaju warunkowością funduszy od praworządności nie przyniosłyby im poparcia  wyborców. To pewnego rodzaju pragmatyzm. To pokazywania, że mimo całej krytyki nie narusza się jakichś podstawowych interesów Polski. Ale moim zdaniem oni wielokrotnie te interesy naruszyli, uruchamiając  cały ten proces.

Czym Pan chce się zajmować jako wiceprzewodniczący PE?

Nie wiem, czy nastąpi nowy podział obowiązków. Będę tylko jednym z 14 wiceprzewodniczących. Czy przejmę obowiązki Ryszarda Czarneckiego, jak reprezentowanie PE w krajach Azji – tego nie wiem.  Myślę, że w tym akurat będzie Ryszard Czarnecki  będzie nadal aktywny.  Ja chciałbym aby poza formalnymi obowiązkami pewne rzeczy, które robie od początku kadencji miały większe znaczenie. Np. wczoraj była ciekawa, niezwykle merytoryczna konferencja dotycząca reparacji. To ogólnoeuropejski problem. W nowej roli ten przekaz będzie mocniejszy.  I nie tyko. Są sprawy jak energetyka, nowa wersja dyrektywy gazowej.

I jak została odebrana ta konferencja o reparacjach?

Myślę, że dobrze. To początek, najtrudniejsze jest namówienie na dialog. To nie jest tak, że Polska, rząd, czy my jako grupa ludzi o określonych poglądach jesteśmy zamknięci na dialog. Jest odwrotnie. O wszystko można rozmawiać spokojnie i w sposób budujący przyszłość.

Skoro już o przyszłości mowa, to czy ustalenie dotyczące tego, że w 2019 roku Polska zyska jednego europosła po nowym podziale miejsc jest finalne?

Chcielibyśmy, aby ten rozdział wyglądał oczywiście inaczej. Dlatego głosowaliśmy przeciwko propozycji pani poseł Danuty Hubner. Myślę, że i tak przyszły PE będzie inny, bardziej demokratyczny, bardziej zróżnicowany. Nie będzie monopolu dużych ugrupowań albo będą inaczej skonfigurowane. Wszystko wskazuje na to, że reprezentacja PiS będzie jedną z największych polityczno-narodowych. To jest najważniejsze, a nie to, że będzie jeden europoseł więcej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA