fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Eugéne Delacroix: twórca legendarnej wolności

„Wolność prowadząca lud na barykady”, Eugene Delacroix, 1830. Kolekcja: Luwr
© RMN-Grand Palais (Luwr), Michel Urtado
Paryski Luwr uhonorował wystawą jednego z najsłynniejszych malarzy francuskich XIX wieku, Eugéne'a Delacroix.

Miał zaledwie 32 lata, kiedy ludność Paryża w rewolucyjnym zrywie wyszła pod koniec lipca 1830 roku na barykady. Sam nie uczestniczył w buncie nazywanym „trzema dniami chwalebnymi", ale namalował obraz, który do dzisiaj jest symbolem francuskiej ideologii równości, wolności i braterstwa.

„Wolność prowadząca lud na barykady", podobnie jak „Mona Lisa" Leonarda da Vinci, to jeden z nielicznych obrazów łatwo rozpoznawalnych i identyfikowanych praktycznie przez wszystkich. Reprodukcja dzieła ilustruje większość podręczników do nauki historii we Francji, znalazł się też na okładce płyty grupy Coldplay oraz w teledysku Beyonce i Jay-Z „Apes**t". Namalowana w 1830 roku „Liberté", czyli młoda muskularna kobieta powiewająca błękitno-biało-czerwonym sztandarem, otoczona walecznymi mężczyznami z pistoletami i szablami w rękach na tle płonących budynków i zgliszczy, biegnie do przodu, tratując leżące pokotem ciała rannych.

Eugéne Delacroix w ewidentny sposób nawiązał zarówno do wydarzenia historycznego, jak i do słynnego obrazu „Tratwa Meduzy", który wyszedł spod pędzla Théodore'a Géricaulta. Powstałe w 1819 roku płótno szokowało współczesnych prawie nagimi ciałami rannych lub martwych mężczyzn, rozbitków rozrzuconych na zagubionej w pełnym morzu tratwie. Obraz bulwersował realizmem rysunku oraz brunatno-zielonym kolorytem podkreślającym dramatyzm sytuacji.

Młodszy o siedem lat Delacroix pozostałby najprawdopodobniej w cieniu Géricaulta, gdyby pierwszy romantyczny malarz francuski nie zmarł tragicznie w wieku zaledwie trzydziestu paru lat. Innym korzystnym dla sławy Delacroix zbiegiem okoliczności był fakt, że po upadku Napoleona Jacques-Louis David, autor słynnej „Przysięgi Horacjuszów", zmuszony był udać się na wygnanie. Nic nie zdawało się blokować drogi do chwały i gdyby nie pojawili się impresjoniści, Delacroix byłby najprawdopodobniej najsłynniejszym malarzem francuskim całego XIX wieku.

Przyszły artysta od dzieciństwa wychowywany był w przeświadczeniu, że celem jego życia jest zrobienie kariery. Jego ojciec był słynnym ambasadorem, a brat generałem. Nic dziwnego, że młody Delacroix zamierzał skierować swoje kroki w podobnym kierunku. Niestety, okrutny los uczynił z niego sierotę w młodym wieku, a marzenia przepadły wraz z upadkiem rodzinnej fortuny.

Pozbawiony szans na karierę dyplomaty, ambitny młodzieniec z gorliwością zaczął rysować, zdradzając w tej dziedzinie wyjątkowy talent. Wczesne rysunki zaprezentowane na wystawie w Luwrze, które wyszły spod ręki 17-letniego Delacroix, są na to najlepszym dowodem. Kreślone zdecydowaną kreską, zdradzają osobę o silnym charakterze i dużej pewności siebie.

Od początku wywalczył sobie miejsce wybitnego artysty. Jedynym, który był w stanie z nim konkurować, stał się Dominique Ingres, klasycyzujący malarz pierwszej połowy XIX wieku. Niemniej Delacroix przewyższał go ambicjami, tytaniczną wręcz pracowitością i nieokiełzaną aktywnością intelektualną. Oprócz wielu obrazów, tysięcy rysunków, kopii dzieł słynnych malarzy pozostawił po sobie liczne listy oraz dzienniki prowadzone przez ponad 40 lat, w których opisywał nie tylko życie towarzyskie, ale przede wszystkim robił notatki na temat sztuki. Wystawa prezentuje wybór jego korespondencji.

Niezależnie od słynnych płócien historycznych i religijnych pokazano też serię aktów kobiecych. Te mało znane obrazy zasługują na dużą uwagę. Ciała nagich kobiet namalowane są z mistrzostwem w gamie perłowo-białej z przebłyskami różu. O ile angielski malarz James Whisler uważany jest za wirtuoza bieli, o tyle oglądając serię aktów, które wyszły spod pędzla Eugéne'a Delacroix, można pokusić się o stwierdzenie, że potrafił posługiwać się tym kolorem równie sprawnie co jego brytyjski kolega.

Koloryt Delacroix zdecydowanie odbiega od kanonów malarstwa akademickiego przełomu XVIII i XIX wieku. Jego rozedrgane pociągnięcia pędzlem bardzo często przywodzą na myśl obrazy Williama Turnera, wybitnego malarza brytyjskiego, zwłaszcza kiedy ten ostatni zamieniał falujące morze w smugi barwne tworzące prawie abstrakcyjny obraz.

Wystawa pozwala też poznać pejzaże Delacroix, jego rysunki oraz niezliczone grafiki. Ten niezmiernie bogaty zestaw znakomicie uzupełniają sceny rodzajowe namalowane w pierwszej połowie XIX wieku w Algierii. Towarzyszą im kartony projektów olbrzymich malowideł zdobiących sufit paryskiego Senatu oraz ratusza Paryża. Do pełni szczęścia na wystawie brakuje jedynie słynnego portretu Georges Sand i Fryderyka Chopina.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA