fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Roman Kalarus: psychodeliczny kolor i ostra kreska

Fotorzepa/
Rondo Sztuki w Katowicach prezentuje przekrojową wystawę Romana Kalarusa: plakaty, grafiki, ilustracje, kolaże, scenografie, polichromie.

Kalarus przede wszystkim słynie jako jeden z mistrzów polskiego plakatu. Jego plakaty były wielokrotnie prezentowane na prestiżowych przeglądach, m.in. w Katowicach (trzykrotnie Grand Prix na Biennale Plakatu Polskiego), na międzynarodowym triennale plakatu w Toyamie, Brnie, w Lahti, Grenoble, Paryżu i wielu innych miejscach świata. Obecnie jest profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach i prowadzi tam pracownię projektowania plakatu.

Podejmuje w plakatach różne tematy, ale szczególnie w zbiorową pamięć zapadły projekty o motywach muzycznych. Zwłaszcza blues i jazz wyzwolił w jego wyobraźni mnóstwo wizualnych asocjacji. Od dawna jako grafik współpracuje zresztą z magazynem „Twój Blues”. I sam od młodości chętnie sięga po gitarę. Na jego plakatach bluesowych i jazzowych grają muzycy o ekspresyjnych sylwetkach i całe miasta, bo u niego także architektura wielkich metropolii dźwięczy muzyką.

Ale pop i rock także miały na niego wielki wpływ, o czym świadczą jego świetne plakaty do filmu „Żółta łódź podwodna” z piosenkami Beatlesów oraz do koncertu The Rolling Stones w Polsce w 2007 roku. Pierwszy jest bardziej surrealistyczny, drugi wyróżnia ostra drapieżna kreska i psychodeliczny kolor.

Rytmy i linie

Roman Kalarus w autokomentarzach do wystawy ujawnia, że projektowanie plakatu, grafiki i obrazu zaczyna od rysunku. I przekonuje, że rysunek jest najważniejszy we wszystkich jego pracach, bo to podstawa zarówno poznawania świata, jak i dążenia do perfekcyjnej formy. Charakterystyczne, że w jego pracach równoprawnym elementem obrazu jest także pismo. - Rysowanie liter uczy dyscypliny – twierdzi – pokory, konsekwencji w budowaniu poszczególnych znaków i całych układów. Łuki, linie poziome, prostopadłe, ukośne, prostopadłe tworzą rytmy. Rytm jest postawą wszystkiego.

Wydaje się, że w rytmie kreski kryje się tajemnica muzyczności jego prac, choć można też powiedzieć odwrotnie, że muzykalność artysty inspiruje konstrukcję jego dzieł. Dzięki temu pozornie rozwichrzone kompozycje wyraźnie mają ukrytą partyturę i trzymają wewnętrzną dyscyplinę.

Muzyczny rytm w wielu pracach współgra także ze zmysłową erotyką.

- Na wystawie pokazujemy blisko 400 prac profesora, wybranych z ponad czterech tysięcy. Przedstawiamy jego imponujący dorobek, wszystkie jego zainteresowania i osiągnięcia, od bluesa i erotyki do tematyki sakralnej, bo profesor żegluje między skrajnymi tematami, od profanum do sacrum – mówi „Rzeczpospolitej” kuratorka Joanna Ambroz, która studiowała w jego pracowni. - W jego pracach najpiękniejsze jest to, że nie da się ich pomylić z nikim innym. Widać, że są zrobione po prostu przez Kalarusa. – dodaje.

Wyróżnikiem stylu Romana Kalarusa jest dynamiczna kreska, żywiołowy kolor (chociaż bywa też autorem równie sugestywnych czarno-białych prac) i wyrazisty znak.

Nawet w podpisie zaznacza swą osobowość, dodając do sygnatury filuternego Mułka, ni to zwierzątko o fallicznym kształcie, ni miniaturowego Zeppelinka.

Latające maszyny

Latające sterowce - Zeppeliny - to zresztą jeszcze jeden ciekawy fantastyczny motyw lub reminiscencja młodzieńczych inżynieryjnych zainteresowań Romana Kalarusa. Choć w jego dojrzałej sztuce tracą scjentystyczny charakter. Pojawiają się w nieoczekiwanych krajobrazach, np. unoszący się Zeppelin nad Canal Grande w Wenecji przypominający gigantyczny balon, wydaje się znakiem swobody artystycznej wyobraźni. A znów kiedy indziej zmienia w niepokojący sunący nisko ponad Ziemią znak z okiem opatrzności.

Osobny rozdział twórczości Romana Kalarusa to polichromie i witraże, realizowane razem z żoną Joanną Piech od lat 80. w kościołach pw. bł. Karoliny Kózkówny w Tychach i Matki Kościoła w Katowicach. I w tych projektach artysta metafizyczną refleksję łączy z popkulturowymi elementami swego stylu.

Równolegle z ekspozycją ukazała się monografia „Cały Kalarus”, wydana przez katowicką Akademię Sztuk Pięknych.

Wystawa w Rondzie Sztuki czynna jest od 4 października (otwarta została ramach Festiwalu Transatlantyk) do 20 października

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA