fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

"Lot": Wrak samolotu, który ma nieść nadzieję

Roman Stańczak, szkice do projektu pracy „Lot”
mat.pras
Na jednym z najważniejszych wydarzeń tego roku, 58. Biennale w Wenecji, rzeźbiarz Roman Stańczak zaprezentuje w Pawilonie Polskim „Lot”.

Wystawę artysta przygotowuje razem z kuratorami Łukaszem Mojsakiem i Łukaszem Rondudą. Ich wspólny projekt wygrał konkurs ogłoszony przez Zachętę i wspierany przez Ministerstwo Kultury.

Głównym elementem „Lotu” będzie samolot pasażerski poddany przez rzeźbiarza dekonstrukcji. Roman Stańczak znany jest z prac stworzonych z przedmiotów zdekonstruowanych czy przenicowanych na drugą stronę, takich jak różne warianty „Misquic” jeszcze z lat 90. Artysta tworzył wówczas własne obiekty, odwracając na lewą stronę np. prawdziwą wannę czy czajnik i nadając im nowe znaczenia.

– Jako rzeźbiarz nie działam w kamieniu, tylko posługuję się przedmiotami dotyczącymi człowieka – mówi „Rzeczpospolitej” Roman Stańczak. – Teraz będzie to samolot, który przy użyciu prostych narzędzi, jak młoty, dłuta, przekształcę w rzeźbę. Skrzydła będzie miał zwinięte w spirale, przypominające kokony i umieszczone wewnątrz. Nos, płaty tylne i ogon będą falowały. A siedzenia pasażerów i wyposażenie wnętrza, elementy kokpitu znajdą się na zewnątrz. Do widzów, zaglądających do wraku, będą dobiegać dźwięki i światło, bo nie chciałbym, żeby ta rzeźba zgasła do końca. Ma nieść nadzieję, że wszystko można jeszcze odwrócić w każdą stronę.

Niewielki pasażerski samolot typu jet został kupiony w Szwajcarii i jest obecnie w drodze do Polski. Autorzy projektu tłumaczą, że samolot to dla nich wieloznaczna metafora. Można ją odnieść do procesu gwałtownej społecznej transformacji. Tej dzikiej z lat 90., jak i obecnej, modernistycznej, zdominowanej przez pęd do nowoczesności. Jeżeli mowa o aspekcie społecznym, jest to również metafora wolności w eksperymencie demokratycznym.

Roman Stańczak podkreśla, że nie mniej ważna jest dla niego refleksja egzystencjalna, dotycząca każdego człowieka. Wpisuje w nią i osobiste wspomnienia wypadku samochodowego, który wstrząsnął nim w dzieciństwie. Ta praca dotyczy więc zarówno pojedynczego człowieka, jak i wspólnoty. Dla artysty ważny jest przy tym nie tylko kontekst polski, ale i globalny.

Mimo wszystko trudno pozbyć się natrętnego skojarzenia z tragedią smoleńską. Czy to ma być jeszcze jeden pomnik smoleński?

– Kiedy się mówi o czymkolwiek związanym z samolotem, natychmiast pojmujemy, jak bardzo zbiorowa wyobraźnia jest zdominowana przez katastrofę smoleńską – odpowiada na to pytanie Łukasz Ronduda. – Nie wypieramy się tego kontekstu, ale nasz projekt z założenia ma o wiele więcej znaczeń. Samolot jest zresztą inny. Mniejszy, luksusowy, używany przez najbogatszą klasę społeczną. A to kieruje uwagę ku współczesnym rozwarstwieniom i nierównościom. Adresujemy nasz projekt do polskiej wspólnoty, jak i do międzynarodowej społeczności. Myślę, że dobrze współgra także z hasłem przewodnim tegorocznego, międzynarodowego La Biennale di Venezia: „Obyś żył w ciekawych czasach”.

Wystawa w Pawilonie Polskim będzie czynna podczas Biennale od 11 maja do 24 listopada.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA