fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Trzy godziny z Putinem

AFP
Rosyjski prezydent po raz kolejny udowodnił, że jest w stanie wymijająco odpowiedzieć na każde pytanie.

– W zeszłym roku wychodziliśmy z założenia, że baryłka ropy będzie kosztowała co najmniej sto dolarów, dziś kosztuje zaledwie 37 dolarów – w ten sposób prezydent Rosji Władimir Putin otworzył swoją jedenastą konferencję prasową i tym samym określił kluczowy dla Rosji problem mijającego roku.

W ciągu ponad trzech godzin rosyjski prezydent odpowiadał na pytania dziennikarzy. O możliwość zadawania pytań walczyło aż 1400 zarejestrowanych na sali przedstawicieli mediów. Udało się jedynie tym, na których wskazał sam Putin albo jego rzecznik prasowy. Mimo to nie zabrakło pytań o kontrowersyjne sprawy. Zabrakło jednak wyraźnych odpowiedzi.

– Władimirze Władimirowiczu, mówił pan wielokrotnie, że w Donbasie nie ma żołnierzy armii regularnej. W związku z tym chciałbym przekazać pozdrowienie od kapitana Jerofiejewa i sierżanta Aleksandrowa (wzięci do niewoli na Ukrainie żołnierze z oddziału podległego rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU – red.) – powiedział ukraiński dziennikarz. Na co rosyjski prezydent odparł: – Nigdy nie mówiliśmy, że tam nie ma ludzi, którzy zajmują się rozwiązaniem pewnych spraw, w tym dotyczących branży wojskowej. Ale to nie oznacza, że jest tam regularna rosyjska armia.

Nie zabrakło pytań dotyczących rosyjskiej interwencji w Syrii, stosunków Moskwy z Zachodem oraz Turcją. O stanie tych stosunków świadczy treść następującej wypowiedzi prezydenta Rosji.

– Jeżeli tureckie władze postanowiły liznąć Amerykanów w jedno miejsce, to nie wiem, czy dobrze postąpili – mówił. Dodał, że obecnie nie widzi perspektywy polepszania rosyjsko-tureckich relacji.

Przez dziennikarza niezależnego Radia Echo Moskwy prezydent został zapytany o przeciągające się śledztwo w sprawie zabójstwa opozycyjnego polityka Borisa Niemcowa. – On wszedł na drogę walki politycznej, przeszedł do ataków personalnych. Jestem do tego przyzwyczajony, to nie powód, by człowieka zabijać – tłumaczył.

– Władimir Putin udowodnił, że dla niego nie ma zakazanych tematów. Było dużo kontrowersyjnych pytań, ale odpowiedzi na te pytania nie muszą się wszystkim podobać – mówi „Rz" prokremlowski politolog Aleksiej Muchin.

Jednak nie na wszystkie pytania prezydent Rosji chciał odpowiadać. Zapytany o działalność jednej ze swoich córek, odpowiedział: „Nigdy nie mówiłem i nie zamierzam rozmawiać o tym, czym się zajmują i gdzie pracują moje córki. Przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo".

– Putin po raz kolejny pozoruje, że ma bezpośredni kontakt z narodem – mówi „Rz" Siergiej Mitrochin, lider opozycyjnej partii Jabłoko. – Większość pytań została wyreżyserowana i uzgodniona wcześniej – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA