fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory na Ukrainie: Zelenski i Poroszenko w II turze

Wołodymyr Zelenski prowadził kampanię poprzez tournée swojego kabaratu. Ceny biletów na jego występy wahały się od 30 do 500 zł
AFP
Jedna z najsłabszych gospodarek w Europie, tocząca się wojna i widmo rosyjskiej agresji. Z tym zmierzy się nowy prezydent Ukrainy. Według Centralnej Komisji Wyborczej, po przeliczeniu ponad połowy protokołów wyborczych prowadzi komik Wołodymyr Zelenski, wyprzedzając urzędującego prezydenta Petra Poroszenkę.

Według CKW po przeliczeniu 80,33 proc. protokołów prowadzi Zelenski z wynikiem 30,41 proc. Komik wyprzedza Poroszenkę (16,03 proc.) i Julię Tymoszenko (13,24 proc.), ale była premier z niewielką przewagą wygrywa z kandydatem sił prorosyjskich Jurijem Bojką (11,55 proc.)

Na kolejnych miejscach plasują się: były minister obrony Anatolij Hrycenko (7,03 proc.), były szef SBU Ihor Smeszko (5,95 proc.) oraz lider Partii Radykalnej Ołeh Laszko (5,30 proc.). Wynik powyżej jednego procenta uzyskali też: Ołeksandr Wiłkuł z Bloku Opozycyjnego – Partii Pokoju i Rozwoju (4,30 proc.) oraz Rusłan Koszułynski z nacjonalistycznej partii Swoboda (1,64 proc.).

Wyniki exit poll podała w niedzielę Fundacja „Demokratyczna Inicjatywa”, Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii oraz Centrum im. Razumkowa. Wynika z nich, że w pierwszej turze wyborów wygrał kabareciarz Wołodymyr Zelenski z wynikiem – 30,4 proc., na drugim miejscu znalazł się starający się o reelekcję prezydent Petro Poroszenko - 17,8 proc., trzecią pozycję zajęła szefowa Batkiwszczyny Julia Tymoszenko 14,2 proc. Jurij Bojko uzyskał 9,8 proc., a Anatolij Hrycenko – 7,1 proc.

Centralna Komisja Wyborcza Ukrainy podała, że frekwencja w wyborach wyniosła 63,48 proc. - więcej niż w wyborach z 2014 roku, gdy do urn poszło 60,29 proc. uprawnionych. W niedzielnym głosowaniu wzięło udział 17 mln spośród 26,7 mln uprawnionych do oddania głosu.

Największa frekwencja była w regionie lwowskim (68,88 proc.), wołyńskim (68,33 proc.) i w Kijowie (67,99 proc.). Najmniejsza - na Zakarpaciu (46,99 proc.).

Już po ogłoszeniu wyników badania exit poll Zelenski oświadczył, że jest gotów stanąć do debaty z Poroszenką przed II turą wyborów.

- Tak, jestem gotów. Jestem gotów - czy to będzie Poroszenko, czy nie. Jaka to różnica? - odpowiedział pytaniem na pytanie dziennikarza o udział w takiej debacie.

Na zarzuty Poroszenki, że Zelenski jest marionetką biznesmena Ihora Kołomojskiego, kandydat na prezydenta odpowiedział: - A czy pan jest marionetką pana Swynarczuka? Czy Swynarczuk jest pana marionetką (Oleh Swynarczuk to były partner biznesowy Poroszenki zamieszany obecnie w sprawę korupcyjną).

Zelenski przekonywał też, że nie ma dla niego znaczenia z kim zmierzy się w II turze. - Mówili mi, że już są pogłoski: podobno rozmawiamy z kimś, szukamy sojuszników (przed II turą - red.). Z nikim nie rozmawiamy. Jesteśmy młodymi ludźmi, nie chcemy, mówiąc wprost, widzieć całej tej przeszłości w naszej przyszłości, przyszłości naszego kraju - podkreślił Zelenski.

Na pytanie o strategię przed II turą wyborów Zelenski odparł: - Tylko zwycięstwo.

Z kolei Poroszenko nazwał prognozowany wynik I tury wyborów "surową lekcją", udzieloną mu szczególnie przez młodych wyborców.

Prezydent zaapelował też o poparcie do młodych przed II turą. - Widzicie zmiany w kraju, ale chcecie, żeby były szybsze, głębsze, miały większą jakość. Rozumiem motywy, jakie stoją za waszym protestem - stwierdził.

Poroszenko przekonywał też, że Zelenski nie nadaje się do reprezentowania Ukrainy na arenie międzynarodowej, szczególnie w kontaktach z Władimirem Putinem.

Putin "marzy o miękkim, giętkim, łagodnym, chichoczącym, niedoświadczonym, słabym, ideologicznie amorficznym i politycznie niezdecydowanym prezydencie Ukrainy" - przekonywał prezydent Ukrainy.

Z kolei Julia Tymoszenko, która według badania exit poll zajęła trzecie miejsce w wyborach stwierdziła, że wynik badania jest nieprecyzyjny i że to ona zmierzy się w II turze z Zelenskim.

5,5 mln Ukraińców bez szans na udział w wyborach

W niedzielę obywatele Ukrainy ruszyli do urn, by wybrać szóstego z rzędu prezydenta.

Po raz drugi wybory głowy państwa nie odbywały się na terenie nielegalnie anektowanego przez Rosję w 2014 r. Krymu oraz w samozwańczych donieckiej i ługańskiej republikach na wschodzie kraju. Oznacza to, że ponad 5,5 mln mieszkańców tych oderwanych od Ukrainy regionów po raz kolejny nie wybierało prezydenta.

Pozostali mieszkańcy kraju dostali rekordowo długą kartę do głosowania. Znalazło się na niej aż 39 nazwisk, ale sondaże od początku wskazywały, że szansę na wejście do drugiej tury mają jedynie artysta kabaretowy Wołodymyr Zelenski, starający się o reelekcję prezydent Petro Poroszenko i szefowa Batkiwszczyny Julia Tymoszenko.

W niedzielę MSW poinformowało o ponad tysiącu naruszeń i kilku wszczętych sprawach karnych w związku z łamaniem prawa wyborczego. Budynek Centralnej Komisji Wyborczej został otoczony przez funkcjonariuszy policji. Po południu zebrało się tam bowiem kilkuset nieznanych młodych mężczyzn, prawdopodobnie reprezentujących ugrupowania nacjonalistyczne. Zapowiedzieli, że będą „pilnować porządku" i „udaremniać prowokacje". Wcześniej żadna z politycznych partii nie zapowiadała protestów.

Państwo marzeń

Po raz pierwszy w historii niepodległej Ukrainy największe szanse na objęcie najważniejszego urzędu w państwie ma człowiek, który nigdy wcześniej nie był w polityce. Nie zajmował też stanowisk w żadnej instytucji państwowej ani spółce Skarbu Państwa. Właśnie dlatego jego sylwetka nie pasuje do tradycyjnego kandydata na prezydenta Ukrainy, który musiał zahaczyć o struktury władzy. Wołodymyr Zelenski jest natomiast założycielem i wieloletnim szefem firmy 95. Kwartał, największej prywatnej wytwórni filmowej w kraju. Tak samo nazywa się jego kabaret, dzięki któremu jest dzisiaj rozpoznawany nie tylko na Ukrainie, ale i w wielu innych państwach byłego Związku Radzieckiego.

W Kijowie nikt nie ma wątpliwości, że do świata wielkiej polityki Zelenski by nie trafił, gdyby nie jego serial „Sługa narodu", który na ekranach telewizorów pojawił się po raz pierwszy jeszcze w 2015 r. Zelenski jest nie tylko jednym z autorów scenariusza, ale też głównym producentem. Gra także głównego bohatera, zwykłego nauczyciela historii Wasyla Gołoborodźkę, który przypadkowo został prezydentem kraju. Rezygnuje z ochrony, do pracy jeździ rowerem, walczy ze skorumpowanymi deputowanymi Rady Najwyższej. W konsekwencji zostaje zdradzony, wybory są sfałszowane. Tak się kończy drugi sezon serialu, którego premiera odbyła się w 2016 r. Ale to nie koniec.

W ubiegłą środę Zelenski pokazał pierwsze odcinki trzeciego sezonu (w ciągu kilku dni na YouTubie obejrzało je niemal 3 mln osób). Główny bohater Gołoborodźko po sfałszowanych wyborach ląduje w więzieniu, a kraj rozpada się na kilkanaście państewek. Władzę w Kijowie obejmują złodzieje i oligarchowie. Nauczyciel historii powraca jednak do gry i jednoczy całą Ukrainę, łącznie z Krymem. Następnie widzów przenosi do przyszłości, w której Ukraina należy do krajów G20, ma jedną z najbardziej rozwiniętych gospodarek na świecie i jeden z najwyższych poziomów życia. W trakcie kampanii wyborczej Zelenski mówił, że w swoim serialu pokazał „Ukrainę marzeń". Wiele wskazuje na to, że miliony Ukraińców mu uwierzyło.

– Ukraińskie społeczeństwo jest jeszcze bardzo niedojrzałe. Spora jego część uwierzyła, że wybranie człowieka, który nie był nigdy w polityce, rozwiąże wszystkie problemy. W 2010 zagłosowali na kryminalistę (Wiktora Janukowycza – red.), teraz tylko na komika. To już sukces. Muszą na własnym ciele odczuć, że cudów nie ma – mówi „Rzeczpospolitej" Witalij Portnikow, znany kijowski politolog.

Obudzić się ze snu

Ukraińska rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana niż scenariusz popularnego serialu. Kijów od ponad pięciu lat nie ma żadnego wpływu na procesy odbywające się w anektowanym przez Rosję Krymie. Moskwa wybudowała most i połączyła ten region z własnym Krajem Krasnodarskim, zamyka ukraińskojęzyczne szkoły, wsadza do więzień proukraińskich aktywistów i Tatarów krymskich. Rosja de facto zablokowała Ukrainie dostęp do Morza Azowskiego i odcięła port w Mariupolu od reszty świata. W trakcie kampanii wyborczej wszyscy faworyci sondaży obiecywali odebranie Krymu, ale Zelenski był najbardziej wstrzemięźliwy. W jednym z wywiadów mówił, że na półwyspie raczej nie pojawi się ukraińska flaga, dopóki „w Rosji będzie rządził Władimir Putin".

Żaden z kandydatów nie przedstawił też strategii zakończenia tlącej się od niemal pięciu lat wojny w Donbasie. W Doniecku i Ługańsku od lat rozdawane są rosyjskie paszporty, a rosyjski rubel wyparł ukraińską hrywnę. Wiele wskazuje na to, że region ten powtarza los oderwanych w 2008 r. od Gruzji Abchazji i Osetii Południowej, które zostały całkowicie wchłonięte przez Rosję, mimo że formalnie do niej nie należą. Zelenski chce kontynuować rozmowy w formacie normandzkim (Ukraina, Rosja, Francja i Niemcy), ale chce, by do tego dołączyły jeszcze Wielka Brytania i USA.

To jednak nie wszystkie problemy Ukrainy, które spadną na barki nowego prezydenta kraju. Pod względem PKB per capita (dane MFW z 2017 r.) Ukraina ustępuje Hondurasowi i jest mniej więcej na tym samym poziomie co Laos czy Egipt. Średnia krajowa pensja w lutym wyniosła nieco ponad 9,4 tys. hrywien (równowartość 1300 zł), z kolei średnia krajowa emerytura w 2008 r. wyniosła nieco ponad 2,6 tys. hrywien (około 360 zł).

To właśnie dlatego konkurenci Poroszenki podczas tej kampanii najwięcej mówili o emerytach. Tymoszenko demonstrowała w mediach rachunki za usługi komunalne (od 2013 r. wzrosły kilkakrotnie), które nieraz przekraczają wysokość emerytur. Szef populistycznej Radykalnej Partii Ołeh Laszko wymieniał nawet nazwiska emerytów, którzy na własne życzenie rezygnują z dostaw gazu do swych domów, za który nie są w stanie zapłacić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA