fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Namibia chce od Niemiec 30 mld euro rekompensaty za ludobójstwo sprzed wieku

Członkowie delegacji Herero i Nama w Nowym Jorku po pierwszej rozprawie sądowej w ubiegłym tygodniu w sprawie ludobójstwa ich przodków.
AFP
Na tyle opiewa przygotowywany pozew za ludobójstwo ludów Herero i Nama przed ponad wiekiem.

Poinformował o tym dziennik „The Namibian", powołując się na koła rządowe Namibii. Jak wynika z doniesień dziennika, rząd nie godzi się na propozycje Berlina utworzenia specjalnego funduszu pomocy wartości 100 mln euro jako swego rodzaju zadośćuczynienia za masakrę ludów Herero i Nama, jakiej dopuścili się Niemcy w swej niegdysiejszej kolonii w Afryce Południowo-Zachodniej, dzisiejszej Namibii.

Rozmowy namibijsko-niemieckie na temat rozwiązania tej sprawy trwają od trzech lat. Nieco wcześniej niemiecki rząd uznał, że: „Wojna ludobójcza w Namibii w latach 1904–1908 była wojną zbrodniczą i ludobójstwem".

W czasie jej trwania zginęło co najmniej 85 tys. członków plemion Herero i Nama. Tych ostatnich nazywano w Niemczech Hottentotami. Używana oficjalnie przez niemiecki rząd formuła opisująca wydarzenia sprzed ponad 100 lat uznana została przez rząd w Windhuku za wstęp do pomyślnego zakończenia negocjacji odszkodowawczych. O takim finale Berlin nie chce jednak nic słyszeć.

Rząd w Windhuk pracuje nad pozwem do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze opiewającym na 30 mld euro. – Pozwoli to zamknąć godnie całą sprawę – powiedział „The Namibian" Sacky Shanghala. Niemieckie media podkreślają, że jest to suma niemal trzykrotnie wyższa od PKB kraju liczącego 2,1 mln mieszkańców.

Kilka lat temu w Namibii mowa była o 2 mld dol. zadośćuczynienia. Rząd w Windhuk zmienił zdanie, biorąc pod uwagę nie tylko odszkodowania za śmierć tysięcy osób, ale i przejęcie przez władze niemieckie ogromnych obszarów ziemi, a zadośćuczynienie za przemoc, gwałty czy tortury.

To wszystko było dziełem korpusu karnego pod dowództwem generała Lothara von Trotha, którego zadaniem było stłumienie powstania Herero i Nama przeciwko władzy niemieckiej.

Zdecydowana większość członków obu plemion zginęła na pustyni po odcięciu im przez siły niemieckie dróg do źródeł wody. Zdaniem niektórych niemieckich historyków za te wydarzenia nie ponoszą odpowiedzialności wojska cesarskie, lecz przywódcy plemienni, którzy sami skierowali swój lud na zagładę na pustyni. Przeczy temu „list" gen. von Trotha z jesieni 1904 r. do zbuntowanych plemion, w którym jest mowa o strzelaniu do każdego Herero w „granicach Niemiec" i odesłaniu kobiet i dzieci do ich plemion „albo strzelaniu do nich".

Nie brak jednak też w Niemczech opinii, że wydarzenia w Namibii były pierwszym w ubiegłym wieku ludobójstwem i w pewnym sensie prekursorem Holokaustu.

Rząd Namibii włącza się w sprawy odszkodowawcze w sytuacji, gdy trwa już postępowanie w tej sprawie w jednym sądów Nowego Jorku. Złożyli go potomkowie obu ludów mieszkający w USA. Domagają się jednak nie odszkodowania, lecz umożliwienia przywódcom Herero i Nama udziału w negocjacjach pomiędzy Berlinem i Windhuk. W ubiegłym tygodniu miała miejsce pierwsza rozprawa, jednakże bez udziały przedstawiciela władz niemieckich.

Przy tym niemieckie MSZ nie wyklucza „transferów finansowych", jednak nie w formie odszkodowań. Mogłoby to otworzyć drogę do procesów za niemieckie masakry w czasie II wojny światowej w Polsce, Grecji czy we Włoszech.

W Berlinie zwraca się uwagę, że Niemcy od dawna wspierają gospodarczo Namibię właśnie z uwagi na wydarzenia sprzed ponad wieku. Ogólna suma pomocy sięga 900 mln euro.

Windhuk chce więcej. Nad pozwem do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze pracuje obecnie zespół namibijskich prawników wspomaganych przez specjalistów brytyjskich. – Nic nam na ten temat oficjalnie nie wiadomo. Nie zostaliśmy poinformowani – tłumaczył niedawno „Deutsche Welle" Ruprecht Polenz, pełnomocnik niemieckiego rządu ds. dialogu z Namibią.

Strategia Namibii nie wygląda na ofertę przetargową w toczących się negocjacjach. Od ich przebiegu zależeć mogą decyzje wielu innych rządów państw będących w przeszłości koloniami mocarstw europejskich.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.jendroszczyk@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA