fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Putin obiecuje rakiety i wyższe płace

Wypowiedzi prezydenta Rosji podczas przemówienia są traktowane jako polecenia
AFP
Przemówienie Władimira Putina nie wróży Zachodowi niczego dobrego.

We środę uwagę rosyjskich mediów przykuwało spotkanie w centrum konferencyjnym Gostinnyj Dwor, w pobliżu Kremla. W jednej sali zebrali się najważniejsi ludzie w państwie rosyjskim: deputowani obu izb parlamentu, członkowie rządu, biznesmeni, działacze kultury i sportowcy. Wszystko z powodu 15. z rzędu „orędzia do Zgromadzenia Federalnego" Władimira Putina, które trwało ponad półtorej godziny. Zachodowi zagroził on „najnowocześniejszymi" rakietami, a „niezaradnym urzędnikom" – dymisją.

Hojne obietnice

Prezydent zajął się głównie wewnętrznymi, przyziemnymi problemami kraju. Poruszył temat wywozu śmieci z miast i nielegalnych wysypisk, z powodu których w wielu regionach ostatnio często dochodzi do protestów. Stwierdził, że osiedli mieszkaniowych nie powinno się budować obok składowisk odpadów. Mówił, że w Rosji tą sprawą „nigdy się nikt nie zajmował", skrytykował urzędników i groźnie polecił „rozwiązać ten problem". Mówił też o potrzebie wzrostu wynagrodzenia nauczycieli, lekarzy i innych pracowników sektora budżetowego. Stwierdził, że wypłata nie powinna być niższa niż średnie wynagrodzenie w regionie. Doszedł do wniosku, że dzisiaj w Rosji jest znacznie lepiej, niż było np. w roku 2000, gdy „ponad 40 mln obywateli żyło w ubóstwie". – Dzisiaj ta liczba wynosi ok. 19 mln, ale to nadal bardzo dużo – mówił Putin.

Skrytykował „nieudolnych" urzędników, który „unikają odpowiedzialności" i narzekają na „zbyt wysokie wymagania". Rzucił, że Rosja nie ma czasu, „by się wycofywać". – Najlepiej od razu podać się do dymisji – zwrócił się do obecnych na sali. W tym momencie kamery rządowych stacji telewizyjnych pokazały członków rządu, którzy za wszelką cenę próbowali uniknąć spojrzenia Putina. Na chwilę zapadła wymowna cisza, a następnie wybuchły niezbyt śmiałe i niezbyt głośnie owacje.

– Najważniejszy wniosek z tego przemówienia jest taki, że Putin bardzo dobrze rozumie i słyszy swoich obywateli. Padła też wyraźna sugestia dotycząca niezaradnych urzędników. A to oznacza, że możemy się spodziewać konkretnych dymisji – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksiej Muchin, rosyjski politolog blisko związany z Kremlem.

Wszystko jednak wskazuje na to, że prezydent Rosji po raz kolejny wystąpił w roli „dobrego cara", który zna problemy mieszkańców. Rosjanie od lat przenoszą odpowiedzialność za wszystkie problemy na rząd. Z ostatnich sondaży rządowej Fundacji Opinii Publicznej (FOM) wynika, że 62 proc. mieszkańców nie ufa premierowi. Prezydentowi z kolei ufa aż 59 proc.

Groźne rakiety

Sytuacji międzynarodowej Putin poświęcił zaledwie kilkanaście minut pod koniec przemówienia. Mówił o integracji państw Unii Euroazjatyckiej (Rosja, Kirgizja, Kazachstan, Białoruś, Armenia). W relacjach z Zachodem – bez zmian. Wśród zagrożeń wymienił tworzoną przez USA tarczę antyrakietową w Polsce i Rumunii. Ostrzegał, że jeżeli ten system zostanie wyposażony w pociski rakietowe średniego zasięgu, Rosja „natychmiast odpowie". Powiedział też o tym, że Rosja będzie musiała skierować swoją broń nie tylko na państwa, z których „nadchodzi bezpośrednie zagrożenie", ale również w stronę miejsc, gdzie „znajdują się centra dowodzenia".

– Na celowniku najnowszych rosyjskich systemów rakietowych znajdą się nie tylko amerykańskie obiekty wojskowe w Polsce, ale również Pentagon i inne obiekty wojskowe na terenie USA. Tu nie chodzi o rozmieszczenie rakiet na Kubie, mamy dzisiaj wystarczające rozwiązania techniczne na morzu, w powietrzu i na ziemi – mówi „Rzeczpospolitej" płk Igor Korotczenko, redaktor naczelny czasopisma „Nacjonalna Oborona", blisko związanego z rosyjskim resortem obrony. – Rosja nie chce konfrontacji i nikogo nie zaatakuje pierwsza, tu chodzi wyłącznie o odwet – zapewnia.

komentarz eksperta

Andrzej Kiński, redaktor naczelny branżowego magazynu „Wojsko i Technika"

Międzykontynentalny pocisk manewrujący z jądrowym zespołem napędowym 9M730 Buriewestnik znajduje się na etapie projektu rozwojowego, a stan jego zaawansowania nie jest zbyt wysoki, choć podobno zainicjowano go jeszcze w 2001 r. W Rosji rzeczywiście rozpoczęto próby w locie tych pocisków, ale nie przebiegają gładko. Pod koniec 2017 r. jedna z takich prób na poligonie na Dalekiej Północy zakończyła się upadkiem pocisku do morza w wyniku awarii. Niedawno próby wznowiono na poligonie Kapustin Jar. Z punktu widzenia zachodnich systemów obronnych większym zagrożeniem wydają się być obecnie pociski hipersoniczne, które są znacznie bliższe wejścia do uzbrojenia. Mówi się tu o pociskach 3M22 Cyrkon o prędkości sześcio-, ośmiokrotnie przekraczającej prędkość dźwięku, ale pocisków o prędkości hiperdźwiękowej jest więcej. Rosja mówi o tym, że np. lotnicze pociski Kindżał, przenoszone przez samoloty MiG-31, już trafiły do jednostek, ale to wcale nie oznacza, że są one gotowe do użycia operacyjnego. O tym, że słynny czołg T-14 Armata wkrótce wejdzie do uzbrojenia, słyszeliśmy jeszcze w 2015 roku, a dziś mówi się, że 20 pierwszych wozów ma trafić do armii do końca tego roku. Często Rosja składa podobne deklaracje na wyrost. Podstawowym rosyjskim uzbrojeniem są nadal systemy, które mają swoje korzenie w czasach sowieckich. Większość nowych rosyjskich projektów zbrojeniowych z ostatnich lat jest mocno opóźniona. —not. ru.sz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA