fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Kinga Duda: Wybór, nie przymus. Rozumiem oburzenie kobiet wywołane wyrokiem TK

Kinga Duda i Agata Kornhauser-Duda
Fotorzepa, Jakub Czermiński
"W sprawie tak niewyobrażalnie trudnej jak wizja urodzenia dziecka, które może umrzeć minuty czy godziny po porodzie, decyzja o kontynuacji lub przerwaniu ciąży powinna być pozostawiona kobiecie i podjęta zgodnie z jej własnym sumieniem" - oświadczyła Kinga Duda, córka prezydenta Andrzeja Dudy.

"Rozumiem oburzenie kobiet wywołane wyrokiem TK z 22 października" - napisała Kinga Duda w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Córka prezydenta Andrzeja Dudy zastrzegła, że część protestujących ucieka się do działań skrajnych, "na które nie można wyrażać zgody". W tym kontekście wymieniła akty przemocy, niszczenie mienia, kościołów, obrażanie osób, które nie podzielają poglądów skrajnej grupy protestujących. Dodała, że nie może być akceptowane wyrażanie poglądów w sposób agresywny i obraźliwy oraz nawołujący do łamania prawa i że dotyczy to każdej strony sporu.

Kinga Duda, która jest społecznym doradcą prezydenta zastrzegła, że jej poglądy są jej prywatną sprawą i że nie jest ani sędzią, ani politykiem i w związku z tym nie ma wpływu na kształt prawa w Polsce. Dodała jednak, że jako młoda kobieta i być może przyszła matka postanowiła przedstawić swe stanowisko w sprawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. "Mam bowiem poczucie, że osoby myślące podobnie do mnie nie są wystarczająco reprezentowane w tym sporze" - wyjaśniła.

"Każdy człowiek ma wolną wolę"

Córka prezydenta podkreśliła, że nie potrafi w pełni postawić się w sytuacji oczekującej dziecka kobiety, która dowiaduje się, że stwierdzono u niego ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie lub nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu. "Wierzę, że zgodnie z moimi osobistymi przekonaniami nie zdecydowałabym się na przerwanie ciąży. Nie uważam jednak, że inne kobiety mają myśleć i działać w taki sam sposób jak ja. Każdy człowiek ma wolną wolę" - zaznaczyła dodając, że dotychczasowe rozwiązanie prawne dawało możliwość wyboru.

"Wybór, a nie przymus" - podkreśliła Kinga Duda. "W sprawie tak niewyobrażalnie trudnej jak wizja urodzenia dziecka, które może umrzeć minuty czy godziny po porodzie, decyzja o kontynuacji lub przerwaniu ciąży powinna być pozostawiona kobiecie i podjęta zgodnie z jej własnym sumieniem" - dodała.

"Kompromis stanowił akceptowalne dla większości społeczeństwa rozwiązanie"

Według córki prezydenta, dotychczas istniejący "swoisty kompromis aborcyjny" był rozsądnym rozwiązaniem. "Jak każdy kompromis i ten miał to do siebie, że nie był idealny i nie był zadowalający ani dla zwolenników zupełnie nieograniczonej aborcji, ani dla obrońców życia. Jednak przez 27 lat stanowił wyważone i akceptowalne dla większości społeczeństwa rozwiązanie kwestii legalnego przerywania ciąży" - stwierdziła Kinga Duda.

Córka Andrzeja Dudy oświadczyła, że nie może pogodzić się z konsekwencjami, jakie niesie ze sobą wyrok Trybunału Konstytucyjnego i wyraziła pogląd, że posłowie powinni jak najszybciej znaleźć "rozsądne i kompromisowe rozwiązanie obecnej sytuacji, które mogłoby zakończyć spór wywołany wyrokiem".

Orzeczenie TK i fala protestów

Przed tygodniem Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis pozwalający na przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Chodzi o art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania.

Wyrok TK nie został jak dotąd opublikowany.

Po decyzji TK w całej Polsce doszło do protestów, organizowanych m.in. przez "Strajk Kobiet". Na ulicach i w mediach społecznościowych powtarzane było jedno z głównych haseł protestu, "wyp...". Demonstracje odbyły się m.in. przed domem wicepremiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz przed warszawską siedzibą PiS.

W niedzielę protesty organizowano przed kościołami. Uczestnicy części z nich wchodzili z transparentami do świątyń w czasie mszy. Na murach i drzwiach kościołów malowane były hasła, m.in. "aborcja bez granic".

W poniedziałek w wielu miastach protestujący blokowali ulice. "Hańba", "Myślę – czuję – decyduję", "Aborcja jest OK", "Moje ciało, mój wybór", "Piekło kobiet" - to niektóre z haseł na transparentach niesionych przez przeciwników decyzji TK. Na placu Trzech Krzyży demonstranci zaatakowali osoby związane ze środowiskiem narodowym, broniące dostępu do kościoła pw. św. Aleksandra.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki wezwał do uspokojenia nastrojów. Głos w sprawie zabrał także prezes PiS Jarosław Kaczyński, który ocenił, że wyrok TK jest zgodny z ustawą zasadniczą i że w świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło.

Wicepremier wezwał wszystkich członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości do obrony Kościoła oraz "tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo". Ocenił, że trwa atak, który ma zniszczyć Polskę. "Brońmy Polski, brońmy patriotyzmu i wykażmy tutaj zdecydowanie i odwagę. Tylko wtedy można tę wprost wypowiedzianą przez naszych przeciwników wojnę wygrać" - oświadczył Kaczyński.

Opozycja zarzuciła liderowi PiS napuszczanie jednych obywateli na drugich i eskalowanie konfliktu.

"W środę nie idziemy do roboty!" - zaapelował Ogólnopolski Strajk Kobiet, ruch społeczny, który narodził się po tzw. czarnym proteście zorganizowanym 3 października 2016 r. po decyzji Sejmu o skierowaniu do dalszych prac ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne w Polsce.

Dzień wcześniej organizacja zaprezentowała swe postulaty, wśród których jest m.in. dymisja rządu.

Do protestów w sprawie aborcji dochodzi w czasie obowiązywania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, które zakazują organizowania zgromadzeń publicznych liczących więcej niż pięć osób.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA