fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Likwidacja zmiany czasu się opóźnia

Jean-Claude Juncker
Jean-Claude Juncker przekonywał, że likwidacja zmiany czasu jest przesądzona
AP, Virginia Mayo
Realizacja głośnego pomysłu, by przestać przestawiać zegarki, mocno się odwleka.

„Na chwilę obecną nie jest wiadome, jakie będą dalsze losy tego projektu" – pisze wiceminister rozwoju Olga Semeniuk w odpowiedzi na interpelację posłów PiS. W ten sposób odnosi się do głośnej propozycji, by w UE skończyć z przestawianiem dwa razy do roku zegarków o godzinę.

O pomyśle zrobiło się głośno w 2017 roku, gdy klub PSL przygotował projekt nowelizacji ustawy o czasie urzędowym RP, który żartobliwie nazwał czasowstrzymywaczem. Celem było ustanowienie czasu letniego przez cały rok.

„Czasowstrzymywacz" był o krok od uchwalenia. Pozytywnie zaopiniowała go sejmowa komisja, ale prace przerwało stanowisko rządu dowodzące, że jest niezgody z prawem UE.

PSL przeniosło więc działania do Brukseli. O koniec zmiany czasu zabiegali tam też europosłowie z m.in. Litwy, Szwecji i Finlandii. I osiągnęli spektakularny sukces. W lutym 2018 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję o końcu zmiany czasu, a kilka miesięcy później przewodniczący KE Jean-Claude Juncker ogłosił, że „likwidacja jest przesądzona".

Wcześniej, w rekordowo popularnej ankiecie, do której nadeszło 4,6 mln głosów, 84 proc. mieszkańców UE opowiedziało się za zaprzestaniem przestawiania zegarków. Po raz ostatni mieliśmy zrobić to w 2021 roku.

Bez entuzjazmu

O to, co dzieje się z tym tematem, spytali w październiku posłowie z klubu PiS: Daniel Milewski, Rafał Bochenek, Jan Kanthak i Grzegorz Lorek.

Z odpowiedzi wiceminister Semeniuk wynika, że z dawnego entuzjazmu niewiele zostało. Pisze, że na poziomie unijnym najbardziej intensywne prace toczyły się w 2018 roku, z kolei „w 2019 roku ta intensywność zmalała, a działania ograniczyły się do wymiany korespondencji informacyjnej pomiędzy poszczególnymi krajami". Wyjaśnia, że korespondencja dotyczyła preferencji mieszkańców poszczególnych krajów członkowskich, ale już jej nie ma. „Od marca 2020 (początek pandemii) jakakolwiek korespondencja w tym zakresie ustała" – pisze Semeniuk.

A co dzieje się w Polsce? Semeniuk wyjaśnia, że w 2018 i 2019 roku resort przedsiębiorczości przeprowadził badania, z których wynikało, że około 80 proc. Polaków chce czasu letniego przez cały rok.

Nie ukrywa jednak, że obecnie nic się w tej sprawie dzieje. „Niestety w bieżącym roku (po wystąpieniu pandemii Covid-19) zarówno w Polsce, jak i w pozostałych krajach UE wszystkie działania zostały praktycznie wstrzymane" – pisze. Dodaje, że zapowiadany termin na odstąpienie od zmiany czasu w 2021 roku „raczej nie wydaje się być celem możliwym do osiągnięcia".

Niepewny czas letni

– Nie widzę potrzeby, by Polska wychodziła przed szereg. Jednak żałuję, że temat został wstrzymany w UE, bo był polem do sensownej unifikacji – mówi poseł Milewski.

Poseł Andrzej Grzyb z PSL, który jako eurodeputowany o koniec zmiany czasu walczył w Brukseli, liczy, że temat zostanie jeszcze podjęty. – Teraz jest czas na ruch po stronie państw członkowskich, a rezolucja zostanie prędzej czy później wykonana – przekonuje.

Jednak nawet, jeśli kiedyś przestaniemy przestawiać zegarki, nie jest pewne, że Polska wybierze preferowany przez większość mieszkańców czas letni. W odpowiedzi na interpelację Semeniuk pisze, że w tej sprawie „nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA