fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Terror w obronie cara Mikołaja II

Kadr z filmu "Matylda"
materiały prasowe
Na fali protestów przeciw filmowi „Matilda" jego reżyser ostrzega, że "w kraju formuje się organizacja terrorystyczna, na razie udająca religijną".

W Jekaterinburgu furgonetka wypełniona beczkami z benzyną i butlami z gazem staranowała wejście do kina. Jej kierowca sądził, że będzie tam wyświetlana „Matilda" – opowieść o romansie ostatniego cara Mikołaja II ze zrusyfikowaną tancerką polskiego pochodzenia Matildą Krzesińską.

„Widzimy i ideologów, i organizatorów tych bojówkarzy. Wcale się nie kryją. Widzimy, że ich celem nie jest kino, ale całe państwo" – napisał w specjalnym oświadczeniu reżyser filmu Aleksandr Uczitiel.

W leżącym na Syberii Jekaterinburgu 17 lipca 1918 roku rozstrzelano ostatniego cara i całą jego rodzinę. Na miejscu kaźni stoi obecnie cerkiew Na Krwi, w której kilka godzin przed zamachem spędził kierowca furgonetki, 39-letni Denis Muraszow. Na szczęście nie doszło do eksplozji beczek i butli, które wiózł w samochodzie. Spłonęła tylko część foyer kina i fragment piętra nad nim.

Tydzień wcześniej nieznani sprawcy obrzucili butelkami z benzyną budynek w Petersburgu, w którym znajduje się filmowe studio Uczitielia. – Tego pornola to niech Uczitiel pokazuje na Antarktydzie, jakimś pingwinom – mówił na wiecu w Jekaterinburgu w połowie sierpnia ubrany w kozacki mundur Muraszow. Zapewniał, że „w Rosji rośnie duch monarchistyczny".

– Od kilkudziesięciu lat poparcie dla monarchicznego ustroju jest stabilne i marginalne – 2–3 proc. pytanych – powiedział „Rzeczpospolitej" szef ośrodka socjologicznego Centrum Lewady Lew Gudkow. – Obserwujemy natomiast ostatnio falę sympatii dla rodziny carskiej. Pozytywny stosunek do niej deklarowało w latach 90. jedynie 3 proc. respondentów, a obecnie 16 proc.

Jednocześnie prawie nikt w Rosji nie widział filmu, którego premiera przewidziana jest na październik. Kino, które w Jekaterinburgu zdemolował Muraszow, nie deklarowało chęci jego wyświetlania.

Reżyser „Matildy" oskarżył byłą krymską prokurator, a obecnie deputowaną, Natalię Pokłonską o to, że „wspiera i kryje" nowych radykałów. Od ponad pół roku Pokłonska próbuje zablokować premierę filmu, uważając, że kala on dobre imię ostatniego cara.

Na początku 2017 roku nieznana bliżej organizacja Chrześcijańskie Państwo – Święta Ruś zapowiedziała, że „będą płonęły kina", które zdecydują się pokazać film „Matilda".

– W społeczeństwie nie widać prawosławnych radykałów, są zbyt drobnym zjawiskiem. Natomiast publicznie widać ich, dzięki wsparciu władz. Opinia publiczna odnosi się do nich niechętnie, uważając za kogoś w rodzaju chuliganów – powiedział Gudkow.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA