Społeczeństwo

Kolejny koń zasłabł na trasie do Morskiego Oka

Fotorzepa, Piotr Guzik
Tego samego dnia, w którym turyści schodzący z Morskiego Oka z powodu zmroku wezwali pomoc, doszło na tej trasie do kolejnego wypadku z udziałem konia. Furman wypadku nie zgłosił, choć ma taki obowiązek. Viva! zawiadamia prokuraturę.

Według relacji turysty, który o wypadku poinformował Fundację Viva!, koń wywrócił się ciągnąc przeładowany turystami wóz.

Furman jednak nie przerwał kursu. Poczekał, aż wymęczone zwierzę wstanie, ponownie zaprosił turystów do wozu i ruszył w dalszą drogę.

Furman nie zgłosił wypadku, choć jest to obowiązkowe. W związku z tym Tatrzański Park narodowy nie ma żadnej kontroli nad zwierzęciem, nie może sprawdzić, czy zostało odpowiednio zaopatrzone i zbadane, ani jaki jest jego obecny stan.

Fundacja Viva!, której o wypadku doniesiono, domaga się ustalenia skontrolowania stanu zwierzęcia, a jego właścicielowi - odebrania licencji. O wypadku zostanie zawiadomiona prokuratura.

26 grudnia grupa 45 osób, które za późno wybrały się do Morskiego Oka, wezwała GOPR, ponieważ z powodu zmroku trasą przestały jeździć dorożki. Szeroka, asfaltowa szosa prowadząca do Morskiego Oka okazała się dla turystów zbyt trudna do przebycia.

Wezwani na pomoc ratownicy GOPR odmówili zwiezienia turystów. Ich drogę w dół oświetlały policyjne radiowozy.

Po tym zdarzeniu w schronisku nad Morskim Okiem pojawił się następujący komunikat:

Źródło: Facebook/Marek Kacprzak

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL