fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Zapisobierca płaci spadkobiercy za korzystanie z rzeczy należącej do schedy - wyrok Sądu Najwyższego

Fotolia
Spadkobiercy mają prawo do wynagrodzenia za korzystanie przez zapisobiercę z rzeczy należącej do schedy.

Chodzi o korzyści uzyskane od śmierci spadkodawcy do chwili, kiedy zapisobierca może wystąpić o wydanie mu przez spadkobierców przedmioty zapisu. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, który zapadł po 20 latach sporu spadkowego, co samo w sobie pokazuje, jak niełatwe są to sprawy.

Czytaj też:

Ów zapis stanowił istotną część spadku po zmarłym w 1998 r. Wiktorze M. Na podstawie dziedziczenia ustawowego nabyła go matka i kilkoro rodzeństwa zmarłego (obecnie jest to kilkunastu spadkobierców, w tym Adam M., bratanek zmarłego, który został przezeń wyróżniony, gdyż na tydzień przed śmiercią sporządził ważny ustny testament na jego rzecz. Istotną część majątku: restaurację we Wrocławiu i mieszkanie zapisał właśnie bratankowi, który już wcześniej decyzją stryja kierował tą firmą, choć zawodowo jest lekarzem. Inne składniki spadku spadkobiercy podzielili w innych postępowaniach i ugodowo, ale nie zdołali się porozumieć co do rozliczenia owego zapisu.

Bratanek wytoczył sprawę o podział reszty spadku i ustalenie, że zapis jest ważny oraz rozliczenie zysków z owej restauracji i mieszkania, które oszacowano na 1,8 mln zł.

Sąd rejonowy nakazał Adamowi M. spłacić innych spadkobierców proporcjonalnie do ich udziałów w spadku, wskazując, że sam zapisobierca nie był pewien, czy ten składnik majątku mu się należy, a więc winien się rozliczyć z uzyskanych korzyści za okres od śmierci spadkodawcy do prawomocnego orzeczenia, że zapis mu się należy, co nastąpiło dopiero we wrześniu 2007 r. W ocenie Sądu Okręgowego w Gliwicach Adam M. ma się rozliczyć za okres do momentu, kiedy wystąpił z żądaniem o ustalenie, że mu zapis przysługuje, co nastąpiło w 2004 r. Dodajmy, że w tej sprawie wypowiadał się na skutek pytania prawnego SN, wskazując, że spadkobiercom przysługuje roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie przez zapisobiercę z rzeczy oznaczonej co do tożsamości (III CZP 46/15), ale sporne było nadal, za jaki okres.

SO swym wyrokiem zmniejszył wypłatę spadkobiercom mniej więcej o jedną trzecia, a siedmiorgu w ogóle odmówił, gdyż nie dość wyraźnie zgłosili swoje żądania do udziału w korzyściach z prowadzenia restauracji, a tylko przyłączyli się do stanowiska tych, którzy to formalnie zrobili.

Adwokat Tomasz Stec, ich pełnomocnik, wskazywał przed SN, że to zbytni formalizm, z długiego przebiegu sprawy wynikało jasno, że domagają się rozliczenia korzyści, jakie uzyskał Adam M.

Z kolei adwokat Wojciech Jurgowiak, pełnomocnik obdarowanego zapisem, przekonywał SN, że już za życia wolą zmarłego wszedł on w zarząd restauracji i mieszkania, w którym przecież nie mogło mieszkać kilkunastu spadkobierców. Ten nie miał więc w ogóle obowiązku rozliczenia się, a nie odwołał się od werdyktu drugiej instancji ze względu na tzw. próg kasacyjny (zbyt niskie kwoty).

SN utrzymał werdykt SO, kończąc ten długi proces.

– Więcej argumentów przemawia za formalnym wymogiem pisemnego zgłoszenia żądania rozliczenia korzyści z przedmiotu zapisu. Rozliczeniu podlega zaś okres od śmierci spadkodawcy do dnia wystąpienia przez zapisobiercę o wykonanie zapisu. Nie można wymagać, by płacił aż do dnia rozstrzygnięcia sporu na tym tle, bo nie powinien ponieść odpowiedzialności za przeciągnięcie sprawy sądowej – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Wojciech Katner. Postanowienie jest ostateczne.

Sygnatura akt: V CSK 228/18

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA