fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Ostatnie ofiary fotoradarów

Fotorzepa/Daniel Szysz
Od 1 stycznia straże stracą prawo do używania rejestratorów prędkości. Wiele osób, które obsługują te urządzenia, trafi na bruk.

Zachodniopomorski Biały Bór cieszy się wśród kierowców szczególnie złą sławą. Do przyłapywania ich na wykroczeniach służą tam dwa urządzenia stacjonarne i jedno mobilne, a strażnicy dzięki fotoradarom wystawiali rocznie ok. 15 tys. mandatów, głównie za przekroczenie prędkości.

Po 1 stycznia, gdy strażom miejskim i gminnym nie będzie już wolno korzystać z rejestratorów prędkości, w tamtejszej jednostce zostanie tylko komendant oraz dwóch funkcjonariuszy. – Reszta z 12 osób dostała wypowiedzenia. Odchodzą z Nowym Rokiem – mówi Waldemar Lada, komendant straży w Białym Borze.

W Kobylnicy niedaleko Słupska (sześć fotoradarów stacjonarnych i jeden przenośny) z 15 zatrudnionych w straży aż ośmiu dostało wypowiedzenia.

W Polsce jest ok. 550 oddziałów straży gminnych i miejskich, z czego 120 z nich ma fotoradary. W dużych ośrodkach zwolnienia, jeśli nastąpią, będą proporcjonalnie mniejsze.

W stolicy straż miejska prowadziła do niedawna kontrole w ponad 60 punktach, z czego w 21 z wykorzystaniem urządzeń stacjonarnych. W czterech z nich równolegle z kontrolą prędkości urządzenia rejestrowały wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Od początku roku warszawscy strażnicy nałożyli ponad 54 tys. mandatów na 16,4 mln zł.

Stołeczna straż już w sierpniu i wrześniu wstrzymała kontrole wjazdu na czerwonym świetle i zdemontowała urządzenia na trzech skrzyżowanich. Co z pracownikami, którzy zajmowali się obsługą urządzeń i wysyłaniem mandatów? – Planujemy rozdysponowanie 126 osób do oddziałów terenowych oraz do powstającego oddziału ochrony środowiska. Funkcjonariusze zostaną przesunięci do innych zadań służbowych – mówi Monika Niżniak, rzecznik warszawskiej straży.

Przyznaje, że pracownicy cywilni byli zatrudnieni tylko do realizacji zadań związanych z fotoradarami. Część z nich zajmie się czymś innym, ale część może zostać zwolniona.

W Łodzi był jeden przenośny fotoradar. Urządzenie jest uszkodzone i od maja nie pojawia się na ulicach. Tylko w ubiegłym roku wystawiono dzięki niemu prawie 8 tys. mandatów na ponad milion złotych.

– Zwolnień nie będzie. 20 osób zajmujących się mandatami zostanie przesuniętych do innych zadań – zapewnia Leszek Wojtas z łódzkiej straży. Podobne deklaracje słyszymy w Poznaniu, który ma dwa fotoradary i 24 osoby do ich obsługi. Jak mówi Przemysław Piwecki, rzecznik poznańskiej straży, formacja przechodzi restrukturyzację, a w przyszłym roku planuje zwiększyć zatrudnienie o ponad 30 osób. Mają trafić m.in. do tworzonego ekopatrolu.

Co z samymi urządzeniami? – Tego nikt nie wie. Ustawodawca tego nie przewidział – mówi komendant Lada z Białego Boru.

Mogłaby je przejąć Inspekcja Transportu Drogowego, ale ma być zlikwidowana i włączona do policji. Czy fotoradary przejmie zatem policja? – Za wcześnie jeszcze o tym mówić – ucina Krzysztof Hajdas, rzecznik Komendy Głównej.

Po naszych pytaniach MSWiA zapowiedziało, że zbada możliwość wykorzystania fotoradarów straży. Nie ujawnia jednak, która służba miałaby się tym zająć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA