fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Wrocław: Protest po śmierci w komisariacie

Poniedziałkowy protest przed wrocławskim komisariatem po śmierci Igora S.
PAP, Maciej Kulczyński
Już drugi dzień trwają manifestacje pod wrocławskim komisariatem, gdzie w niedzielę zmarł 25-letni Igor S. Rodzina i przyjaciele nie wierzą, że była to śmierć naturalna.

W stronę budynku policji poleciały petardy i kamienie. Są pierwsi zatrzymani.

Protest zaczął się ok. godz. 18 na ulicy Trzemeskiej. Początkowo brało w nim udział ok. 100 osób, z czasem liczba ich przekroczyła 400.

Poza rodziną zmarłego mężczyzny byli też jego znajomi, oraz obcy ludzie, którzy protestują przeciwko tej bezsensownej śmierci.

Zgromadzeni mają różne transparenty. Wśród nich m.in. z napisem: "Igor nie zginął śmiercią naturalną", czy „ZOMO". Tłum skandował : „Mordercy, mordercy", „Gestapo, gestapo" czy „Chcemy prawdy. Chcemy prawdy".

Ludzie pytali, dlaczego policja usunęła znicze zapalone przed komisariatem w poniedziałek. Przed budynkiem stoi kordon funkcjonariuszy. W ich kierunku poleciały najpierw petardy.

To była odpowiedź tłumy na zdeptanie dziś zniczy pod komisariatem przez policjantów. Policjanci zapowiedzieli, że będą używać „środków przymusu bezpośredniego", a na miejsce przyjechała policyjna polewaczka, ale nie użyto jej.

Organizatorzy zapowiedzieli, że po godz. 19 tłum się rozejdzie. I rzeczywiście część osób poszła do domów, ale pewna grupa została. Byli to głównie młodzi ludzie, z których część zaczęła rzucać w policjantów kamieniami i petardami.

Mundurowi zaczęli zatrzymywać najbardziej agresywne osoby, nie tylko pod komisariatem, ale też w pobliżu. Ok. godz. 20 sytuacja była już opanowana. Na miejscu są wciąż duże siły policji.

To już drugi protest pod wrocławskim komisariatem po śmierci 25-letniego Igora S. Wczoraj zebrało się tam kilkadziesiąt osób z transparentami m.in. "policja ponad prawem", czy "mordercy" czy "zabiliście Igora".

Igor S. został zatrzymany przez policję 15 maja około godziny 6. Przewieziono go na komisariat, gdzie potwierdzono, że jest poszukiwany listem gończym za oszustwa.

Według funkcjonariuszy przypominał wyglądem poszukiwanego przestępcę. Był agresywny, dlatego wobec niego użyto paralizatora.

Dziś w internecie pojawiło się nagranie z zatrzymania mężczyzny. Widać na nim jak czterech mundurowych próbuje nieść Igora S.

Mężczyzna nie chciał też wsiąść do radiowozu, kopał i próbował się wyrwać policjantom, nie dał założyć sobie kajdanek. Krzyczał, że go boli, i wzywał pomocy.

Na komisariacie mężczyzna zaczął sinieć i tracić przytomność. Mimo reanimacji zmarł. Poniedziałkowa sekcja nie wykazała jasno, co mogło być przyczyną śmierci. Nie stwierdzono obrażeń zagrażających życiu.

Jednak rodzina i znajomi zmarłego obarczają o jego śmierć policję. - Zobaczyłem syna tuż przed sekcją. Wyglądał strasznie. Cały w ranach. Zacząłem robić zdjęcia, mówili, że nie wolno, ale i tak zrobiłem. Syn święty nie był, ale to nie powód, żeby go zabijać – mówił ojciec mężczyzny lokalnym dziennikarzom.

Policja ujawniła, że Igor S. mógł zażyć w niedzielę dopalaczem, ale to potwierdzą dopiero badania toksykologiczne, które już zleciła prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Igora S. Przy mężczyźnie policjanci zabezpieczyli środek psychoaktywny, tzw. dopalacz.

Na jutro rodzina i znajomi zmarłego Igora zapowiadają kolejny protest przed budynkiem wrocławskiego komisariatu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA