fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Lekarz trafi przed sąd za złe leczenie

Lekarz popełnił błąd i fałszował dokumentację, by go ukryć.
shutterstock
Lekarz odpowie za śmierć pacjenta. To pierwszy akt oskarżenia autorstwa śledczych tropiących błędy medyczne.

Młody mężczyzna zmarł po operacji usunięcia żylaków, bo lekarz nie przepisał mu koniecznego w takich przypadkach leku przeciwzakrzepowego. Żeby ukryć błąd, fałszował dokumentację medyczną pacjenta – twierdzi Prokuratura Regionalna w Warszawie i kieruje do sądu sprawę przeciwko dr. Piotrowi C. To pierwszy akt oskarżenia autorstwa śledczych z niedawno powstałego pionu w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie ścigających zaniedbania w leczeniu.

„Rzeczpospolita" poznała jego szczegóły.

32-letni Rafał C. w prywatnej przychodni w renomowanej dzielnicy Warszawy w 2014 r. poddał się operacji usunięcia żylaków. Zapłacił 5,8 tys. zł.

Do lekarza zgłosił się 24 stycznia wieczorem i tego dnia dr Piotr C. wykonał u niego dwugodzinny zabieg. Nazajutrz rano pacjenta wypisano. Dostał receptę na antybiotyk i środek przeciwbólowy oraz informację, jak je brać. Leki wykupił brat pacjenta.

Kilka dni później (3 lutego) żona Rafała wróciła z pracy i znalazła męża bez oznak życia. Lekarz pogotowia orzekł zgon.

Jeszcze tego samego dnia brat zmarłego zażądał od kliniki karty leczenia. Doktor C. ją wydał, ale – ku zaskoczeniu – w historii choroby, pod datą 24 stycznia, był zapis, że lekarz „poinstruował pacjenta o konieczności profilaktyki przeciwzakrzepowej i wypisał mu receptę na trzy leki: antybiotyk, przeciwbólowy i preparat przeciwzakrzepowy o nazwie Clexane".

Ruszyło śledztwo, które przejął powstały w 2016 r. specjalny pion ds. błędów medycznych.

Biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Białymstoku nie mieli wątpliwości: dr C. „popełnił błąd lekarski", bo nie zlecił leczenia przeciwzakrzepowego, które powinno trwać od 5 do 7 dni. To doprowadziło do zakrzepicy „w układzie żył, zatoru tętnicy płucnej i w konsekwencji zgonu"– wynika z opinii.

Kluczowe było ustalenie, co zapisał lekarz. Bliscy pacjenta zgodnie twierdzili, że leki były dwa: antybiotyk i przeciwbólowy. To samo wynikało z recepty, jaką śledczy zabezpieczyli w aptece i odręcznego zapisku dr C. z zaleceniem dawkowania. To pogrążyło lekarza.

Z kolei biegły z zakresu pisma ręcznego i dokumentów orzekł, że receptę na antybiotyk i lek przeciwbólowy wypisano innym długopisem niż treści w historii choroby.

Jednak kluczowe było stwierdzenie, że zapisy na recepcie i w karcie choroby „różni zdecydowanie poziom dynamiki i zamaszystości ruchu graficznego".

– To oznacza, że dokumenty te były sporządzone przez tę samą osobę, ale w różnym czasie – mówi prok. Zbigniew Busz, który oskarżył lekarza.

Podsumowując: recepta z 24 stycznia nie zawierała leku Clexane. – Przekazana przez przychodnię historia choroby dotycząca operacji pacjenta nie koreluje z zebranym materiałem dowodowym, zwłaszcza z receptą zabezpieczoną w aptece, i przekazanym przez rodzinę zmarłego blankietem, na którym lekarz wskazał, w jaki sposób pacjent ma zażywać leki, wśród których nie było preparatu przeciwzakrzepowego – zaznacza prok. Zbigniew Busz.

Ponadto odkryto, że karty z dokumentacji chorego pochodzą z trzech różnych ryz papieru, co dziwi, bo miały powstać w tym samym czasie.

Prokurator ustalił też, że innym pacjentom, którym w 2014 r. Piotr C. usuwał żylaki, też nie przepisywał po zabiegu leku przeciwzakrzepowego.

– Lekarz został oskarżony o narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i poświadczenie nieprawdy w dokumentacji lekarskiej.

Dr Piotr C., chirurg po pięćdziesiątce, współwłaściciel wraz z żoną prywatnej przychodni, w śledztwie nie przyznał się do zarzutów – ani do błędów w leczeniu, jak i do fałszowania dokumentacji chorego.

Kiedy mógł – jak twierdzą śledczy – „poprawiać" kartę pacjenta? – Po tym, kiedy brat Rafała zażądał wydania dokumentacji leczenia, doktor skontaktował się z żoną pacjenta. Ta nie wspomniała, że mąż zmarł, ale z jej głosu mógł odczytać, że coś się stało – sugeruje jeden ze śledczych.

Kiedy w 2016 r. tworzono wydzielone piony ds. błędów lekarskich, w kraju toczyło się ok. 3,5 tys. śledztw.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA