Sędziowie i sądy

Decyzja Komisji Europejskiej ws. ustawy o SN - Timmermans proponuje zaskarżenie Polski, ale Bruksela zwleka

Adobe Stock
Komisja Europejska nie podjęła decyzji w sprawie skierowania skargi przeciw Polsce do unijnego Trybunału Sprawiedliwości w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym.

Frans Timmermans przedstawił dziś przed południem projekt zaskarżenia Polski do TSUE, prośbę o rozpatrzenie tej skargi w trybie przyspieszonym oraz – co było najważniejsze – połączenie skargi z prośbą do TSUE o szybkie nałożenie na Polskę środka tymczasowego, czyli o zawieszenie stosowania przepisów ustawy o SN o czystce emerytalnej. Chodzi o obniżenie wieku emerytalnego, co wypycha część sędziów na emeryturę w trakcie ich mandatu. A także  -zdaniem władz Polski – skraca kadencję I wiceprezes Małgorzaty Gersdorf, choć z polskiej konstytucji wynika, że Gersdorf powinna pełnić swój urząd do 2020 r.

Gdy w poniedziałek przedstawiciel Timmermansa zaprezentował główne punkty projektu skargi do TSUE na posiedzeniu szefów gabinetów pozostałych komisarzy UE, nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. – Zatwierdzenie skargi do TSUE już w tę środę jest prawie pewne – zapewniały nas trzy niezależne źródła ze szczytów Komisji Europejskiej.

Informacyjne embargo

Co zatem stało się w środę? Na razie na informacje z obrad komisarzy UE nałożono pełne, oficjalne i nieoficjalne, embargo. Wiemy, że podczas obrad Komisji Europejskiej do Brukseli dotarła informacja o wizycie premiera Mateusza Morawieckiego u Małgorzaty Gersdorf, którą dotąd jego rząd uznawał za „byłą I wiceprezes SN”. – Być może uznano to za nowy sygnał z Polski, który trzeba wnikliwie ocenić. I poczekać na wiadomość co do wyniku rozmowy Gersdorf z Morawieckim – mówi urzędnik UE, który jednak nie był świadkiem obrad.

Czytaj także: Morawiecki spotkał się z Gersdorf

Nieoficjalnie “Rzeczpospolita” usłyszała sugestie, że Komisja chce również poczekać z decyzją na rozmowę między przewodniczącym Jean-Claude Junckerem oraz premierem Mateuszem Morawieckim, do której na pewno dojdzie w kuluarach nieformalnego szczytu UE w Salzburgu w środę i czwartek.

Podczas środowego posiedzenia kilku komisarzy UE było nieobecnych (byli w podróżach poza Europą), co czasem uchodzi za przeszkodę w podejmowaniu bardzo ważnych decyzji. Nasi rozmówcy przypominają, że wszczęte w lipcu postępowanie przeciwnaruszeniowe w sprawie Sądu Najwyższego, którego finałem może być skarga do TSUE, toczyło się przy oparach części służb prawnych Komisji Europejskich. Prawniczy sceptycy przekonywali, że sprawę SN należy rozstrzygać tylko w ramach postępowania z artykułu 7. Traktatu o UE.

Sędziowie polscy są jednocześnie sędziami Unii

Komisja Europejska powołuje się w swym postępowaniu przeciwnaruszeniowym wobec Polski – co bardzo rzadkie – bezpośrednio na unijne traktaty (a nie np. na dyrektywy UE). Komisja zarzuciła Polsce naruszenie art. 19 Traktatu o UE („Państwa Członkowskie ustanawiają środki zaskarżenia niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii”) interpretowanego w świetle art. 47 Karty praw podstawowych UE. Ten zapis w Karcie głosi, że „każdy, kogo prawa i wolności zagwarantowane przez prawo Unii zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka prawnego przed sądem (…)”. Tę wykładnię, którą można skrótowo wyrazić zasadą - sędziowie polscy są jednocześnie sędziami Unii, bo orzekają także na podstawie i w zakresie prawa unijnego. A skoro są „sędziami” Unii, to UE ma prawo kontrować przepisy dotyczące skuteczności sądownictwa, czyli również jego niezawisłości. Trybunał Sprawiedliwości UE po raz pierwszy posłużył się taką wykładnią w lutym tego roku w pytaniu prawnym dotyczącym płac sędziów w Portugalii.

Komisja Europejska nie poinformowała w środę, kiedy wróci do dyskusji o Polsce oraz o dalszych krokach w postępowaniu przeciwnaruszeniowym.

Źródło: DW, rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL