fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądownictwo uniknęło dekomunizacji - piszą ofiary komunistycznych represji

Adobe Stock
Sędziowie – nawet ci, którzy nie byli zaangażowani w komunizm – nie domagali się od swoich skompromitowanych kolegów, aby odeszli z zawodu dla dobra całego środowiska – piszą ofiary komunistycznych represji.

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, a jej ustrój opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej, które to władze powinny działać na podstawie i w granicach prawa. Te zasady zapisane są w naszej konstytucji – nie sposób jednak uznać, że w III RP były zawsze rzeczywiście przestrzegane.

Czytaj także: Waldemar Żurek: Oglądamy sceny rodem z państwa autorytarnego

Dotyczy to przede wszystkim władzy sądowniczej, sprawowanej w naszym kraju przez sądy tworzone od 1989 r. także przez sędziów, którzy w przeszłości uwikłani byli w system komunistyczny. III RP pozwoliła zdeprawowanym funkcjonariuszom PRL chętnie służącym totalitarnej władzy przejść suchą nogą do nowego systemu, a następnie wydawać wyroki w imieniu wolnej Polski oraz kształcić i wychowywać nowe pokolenia sędziów.

Efektem tego zaniechania jest rażący brak historycznej sprawiedliwości. Sędziów, którzy w czasach stalinowskich popełniali zbrodnie sądowe, nie spotkały – poza nielicznymi wyjątkami – żadne konsekwencje. Wolna demokratyczna Polska nigdy nie doprowadziła do ukarania przywódców totalitarnego systemu czy twórców stanu wojennego. Kary spotkały jedynie niektórych z bezpośrednich wykonawców zbrodni, omijając zleceniodawców.

Osoby podpisane pod tym listem to ofiary komunistycznych represji. Siedzieliśmy w aresztach i więzieniach, wielu z nas było bitych i torturowanych, niektórzy z nas w celach śmierci, niszczono nam zdrowie i zabierano życie, nasi koledzy i członkowie naszych rodzin byli mordowani przez komunistyczne służby. W czasach Solidarności byliśmy pozbawiani pracy i majątku za to, że mieliśmy odwagę walczyć o wolność i praworządność. Prześladowano nas w majestacie prawa PRL. Sędziowie, którzy brali w tym udział, nigdy nie zostali rozliczeni.

Polskie sądownictwo po 1989 r. nie zostało zdekomunizowane. Jesteśmy pod tym względem niechlubnym wyjątkiem wśród państw demokratycznych. To wielki wyrzut sumienia III RP – tak jak wyrzutem sumienia dla Francuzów były pozostałości państwa Vichy, obecne w IV Republice do końca lat 50. To właśnie z tymi pozostałościami walczyli prezydent de Gaulle i premier Debré, tworząc V Republikę Francuską i wprowadzając niezbędne reformy, gdy od zakończenia drugiej wojny światowej mijało półtorej dekady.

Po 25 latach od upadku PRL Polacy dokonali demokratycznego wyboru i zmienili rząd – również po to, by takie reformy zostały przeprowadzone w Polsce. To prawda, że minęło dużo czasu. Zdecydowanie za dużo. W pełni zgadzamy się z niedawnymi słowami premiera Mateusza Morawieckiego wygłoszonymi w Nowym Jorku: byłoby dla Polski dużo lepiej, gdyby te zmiany nastąpiły 5 lat albo 5 minut po upadku komunizmu.

Ale zmiany niestety nie nastąpiły. Wszyscy sędziowie sądów powszechnych wydający wyroki w totalitarnej PRL z dnia na dzień stali się sędziami demokratycznego państwa prawnego – III RP. Ludzie, którzy wysługiwali się komunistycznej władzy, skazując ludzi Solidarności, Solidarności Walczącej czy KPN na wieloletnie kary więzienia, mieli odtąd stać na straży praworządności w wolnej Polsce.

Zawód sędziego jest jednym z najważniejszych zawodów zaufania publicznego, a jego moralny prestiż jest fundamentem demokracji. Strażnikami państwa prawa nie mogą być ludzie uwikłani w niegodną służbę systemom totalitarnym czy autorytarnym. Jeśli w przeszłości byli gotowi sprzeniewierzyć się zasadzie niezawisłości – jak można ufać, że będą niezależnymi sędziami w państwie demokratycznym?

W 1982 r. Ewa Kubasiewicz została skazana na dziesięć lat więzienia za swoją działalność w Solidarności, za kierowanie strajkiem i za kolportowanie antykomunistycznych ulotek. Sędziowie, którzy ją skazali: Andrzej Finke, Aleksander Głowa i Andrzej Grzybowski, nigdy nie ponieśli za to odpowiedzialności i wydawali wyroki także w III RP. Nikt nie usunął ich z zawodu, co pozwoliło im po kilku latach bez przeszkód przejść do lepiej płatnych zawodów adwokata czy radcy prawnego.

Do dzisiaj prezesem Sądu Najwyższego, jednym z najważniejszych polskich sędziów pozostaje Józef Iwulski – człowiek, który w stanie wojennym wydawał haniebne wyroki: 3,5 roku więzienia dla Jana Tomaszewskiego za antykomunistyczne ulotki, trzy lata dla Leszka Wojnara za prowadzenie działalności związkowej, 1,5 roku i 2 lata dla Ireny Mazur i Władysława Drąga za kolportaż antysocjalistycznej prasy. Sędzia Iwulski nigdy nie poniósł odpowiedzialności – nawet gdy wyszło na jaw, że ukrywał prawdę o swoich czynach, środowisko sędziowskie zdecydowanie stanęło w jego obronie.

Konsekwencje nie spotkały ani Józefa Iwulskiego, ani innych sędziów tak jak on uwikłanych w system PRL. Takich przykładów jest niestety znacznie więcej. Sędziowie – nawet ci, którzy osobiście nie byli zaangażowani w komunizm – nigdy nie domagali się od swoich skompromitowanych kolegów, aby odeszli z sądownictwa dla dobra całego środowiska. Doszło nawet do tego, że Sąd Najwyższy uznał, że rzymska zasada lex retro non agit w stanie wojennym przestała obowiązywać – i wpisał do Księgi Zasad Prawnych, że prawo może działać wstecz. Wszystko po to, by sędziowie, którzy w 1981 r. je w ten sposób stosowali, nie ponieśli żadnej odpowiedzialności.

Upadek środowiska sędziowskiego dostrzegali przez lata ludzie ze wszystkich stron sceny politycznej. Prof. Adam Strzembosz, dziś przecież bardzo krytyczny wobec reform sądownictwa, pisał w 2005 r., że „sędziowie skompromitowani w stanie wojennym sądzą najpoważniejsze sprawy III RP", i że „korporacyjna solidarność" była jedną z przyczyn, dla których sądy dyscyplinarne traktowały sędziów stanu wojennego z „dużą i daleko sięgającą wyrozumiałością". Takiej wyrozumiałości sędziowie ci nie mieli dla ofiar swoich sądowych zbrodni („Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981–1988", Warszawa 2005).

Również „Gazeta Wyborcza" przyznawała, że samooczyszczenia środowiska sędziowskiego w zasadzie nie było. Jeszcze niespełna trzy lata temu Ewa Siedlecka pisała, że na kilkaset postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów wydających wyroki po myśli komunistycznej władzy ponad 90 proc. spraw zostało umorzonych, a wyrok skazujący zapadł tylko wobec jednej osoby – która i tak nie była już wówczas sędzią („Jak to sędziowie się samooczyszczali", „Gazeta Wyborcza", 26 września 2016 r.).

W ostatnim czasie toczy się w niektórych polskich mediach dyskusja, czy brak rozliczenia sędziów wydających wyroki zgodne z oczekiwaniami partii komunistycznej można porównywać do konsekwencji, jakie ponieśli urzędnicy francuskiego państwa Vichy. Czy takie porównanie nie uwłacza sędziom, nie obraża ich?

Uważamy, że to porównanie jest zdecydowanie zbyt łagodne. We Francji udało się w różny sposób rozliczyć – i skazać, a co najmniej usunąć ze służby publicznej – znaczną część skompromitowanych kolaborantów reżimu. Podobna sytuacja miała miejsce w Niemczech po upadku NRD: w postkomunistycznym Berlinie weryfikację przeszło jedynie ok. 15 proc. sędziów.

W Polsce nie było żadnej weryfikacji w sądach powszechnych czy prokuraturze, żadnych rozliczeń, żadnej dekomunizacji. Odpowiedzialności nie ponieśli nawet zbrodniarze z czasów stalinowskich – jak sędzia Stefan Michnik, sądowy morderca polskich bohaterów. Ich następcy służący totalitarnemu systemowi w latach 60., 70. i 80., nie tylko nie zostali ukarani, ale to w ich rękach pozostawiono wymierzanie sprawiedliwości w wolnej Polsce. III RP – demokratyczne państwo prawne – nie zdała tego egzaminu.

Oburzenie wyrażane przez część środowiska sędziowskiego i popierających je formacji politycznych jest próbą zagłuszenia trudnej, bolesnej prawdy o III RP, która w swoich kluczowych obszarach opierała się przez wiele lat na komunistach lub ludziach skompromitowanych kolaboracją z komunistami. Wierzymy jednak, że prawda się obroni. I że reforma sądownictwa, choć rozpoczęta z wieloletnim opóźnieniem, zostanie doprowadzona do końca.

Podpisali

Mieczysław Banaczyk ps. Sęp – żołnierz AK, WiN,

Jadwiga Bednarska – harcerka, w latach stalinowskich więziona bez procesu przez cztery miesiące,

Dariusz Bogdan – w 1985 r. skazany na rok i dziesięć miesięcy pozbawienia wolności, zmasakrowany przez ZOMO we Wrocławiu,

Adam Borowski – w 1983 r. za działalność związkową skazany na sześć lat pozbawienia wolności,

Marek Czachor – członek Solidarności Walczącej, wielokrotnie aresztowany,

kpt Lucjan Deniziak ps. Orzeł – żołnierz podziemia niepodległościowego,

Joanna Duda-Gwiazda – internowana 13 grudnia 1981 r., zwolniona 22 lipca 1982 r.,

Marek Dyżewski – muzyk, publicysta, syn powstańców warszawskich,

Jerzy Filak – aresztowany w 1982 i 1985 r., w 1986 r. skazany za niezależną działalność na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności, łącznie w więzieniach spędził dwa lata,

por. Teresa Gaj ps. Kotwica – łączniczka AK w oddziale mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory",

Stanisław Gebhardt – członek Szarych Szeregów i Armii Krajowej, więzień obozu Gross-Rosen i Mauthausen,

Andrzej Gwiazda – wielokrotnie zatrzymywany przez SB, aresztowany 13 grudnia 1981 r., zwolniony 22 lipca 1984 r., ponownie aresztowany 16 grudnia 1984 r. i przetrzymywany pięć miesięcy w areszcie,

mjr Ireneusz Hurynowicz ps. Góra – żołnierz VI Wileńskiej Brygady AK,

Piotr Jegliński – współtworzył siatkę kurierską, która przemycała do Polski zakazane publikacje; miał zostać zlikwidowany w ramach nieudanej akcji MSW o kryptonimie „Reszka",

mjr Janusz Kamocki – członek NOW ps. Orcio, AK ps. Mamut, NZW ps. Eders, aresztowany w 1962 r., w 1963 r. skazany na rok więzienia,

kpt Piotr Karpowicz ps. Rybka – żołnierz Uderzeniowych Batalionów Kadrowych AK Wilno, po operacji „Ostra Brama" jako 17-latek trafił do gułagu w Norylsku, w arktycznych rejonach Syberii. Tam w 1953 r. wziął udział w buncie antysowieckim, nazywanym powstaniem norylskim,

Andrzej Kołodziej – w 1981 r. aresztowany w Czechosłowacji i skazany na rok i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności; w lipcu 1983 r. przekazany władzom PRL; w styczniu 1988 r. aresztowany i podstępem nakłoniony do wyjazdu z Polski,

mjr Jerzy Krusenstern – obrońca Grodna, współzałożyciel Oddziału Krakowskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Muzeum AK w Krakowie,

Ewa Kubasiewicz-Houée – w lutym 1982 r. skazana przez Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni na dziesięć lat pozbawienia wolności za rozpowszechnianie ulotki nawołującej do czynnego oporu przeciwko stanowi wojennemu,

Antoni Lenkiewicz – w latach 1952–1956 więziony za przynależność do Związku Skautów Polski Walczącej. Internowany w 1981 r., pozbawiony pracy. W 1985 r. porwany przez funkcjonariuszy SB, skazany na rok pozbawienia wolności,

ppor. Aleksander Kaczorowski – powstaniec warszawski,

Alfred Łąpieś ps. Mały – uczestnik powstania warszawskiego. Po wojnie zatrzymany przez UB,

Zofia Maciejewska – w 1984 r. aresztowana za kolportaż nielegalnych wydawnictw, łącznie bez wyroku spędziła w więzieniach pięć miesięcy,

kpt. Marian Markiewicz ps. Maryl – żołnierz AK, uczestnik operacji „Ostra Brama", ponad dziewięć lat więziony przez gestapo, NKWD i UB,

Piotr Medoń – działacz niepodległościowy, aresztowany w 1982, 1984 i 1986, łącznie bez wyroków przebywał w więzieniach 15 miesięcy,

Mariusz Mieszkalski – w 1985 r. skazany na 1,5 roku za druk niezależnych wydawnictw, w aresztach przebywał osiem miesięcy,

Marek Muszyński – skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności za udział w wydarzeniach Marca '68,

mjr Józef Oleksiewicz – żołnierz I Pułku Strzelców Podhalańskich AK, po wojnie represjonowany, aresztowany przez władze komunistyczne, od maja 1947 r. do czerwca 1950 r. przebywał w więzieniach i obozach, m.in. w Krakowie i Jaworze; inwigilowany do roku 1976,

por. Jerzy Oboron – członek organizacji Młode Wojsko Polskie, skazany w czasach stalinowskich, więziony trzy lata i siedem miesięcy, m.in. w Olsztynie, Barczewie, Rawiczu, Jaworznie, na Mokotowie,

Andrzej Osipów – w lutym 1982 r. aresztowany i skazany na cztery lata więzienia i dwa lata pozbawienia praw publicznych,

kpt. Zbigniew Perzyński – żołnierz 3. Wileńskiej Brygady AK, uczestnik operacji „Ostra Brama", aresztowany przez NKWD, skazany na karę śmierci (uniknął wykonania wyroku), po wojnie sześć miesięcy więziony przez UB w Gdańsku,

Tadeusz Piątek – drukarz podziemia, w 1986 r. uwięziony, ukarany m.in. konfiskatą mienia,

Janina Podlejska – w 1984 r. aresztowana za przynależność do nielegalnej organizacji, bez wyroku spędziła w więzieniach pięć miesięcy,

Zofia Romaszewska – w 1983 r. skazana na karę trzech lat pozbawienia wolności,

Andrzej Rozpłochowski – internowany w 1981 r., oskarżony o działania antypaństwowe, nie został osądzony, zwolniono go na mocy amnestii w 1984 r.,

Stanisław Ryczek – w 1982 r. aresztowany, w więzieniu spędził bez wyroku ponad trzy miesiące,

płk Weronika Sebastianowicz ps. Różyczka – żołnierz AK i WIN, ofiara represji stalinowskich, skazana na 25 lat łagru, kara zamieniona na dziesięć lat, po trzech zwolniona z łagru, sybiraczka,

Eugeniusz Siemaszko ps. Bil – w okresie stalinowskim skazany na karę śmierci, spędził w więzieniu dziesięć lat,

kpt Helena Suszyńska ps. Orlica – łączniczka AK, sanitariuszka WiN,

Stefania Szantyr-Powolna – działaczka społeczna, członkini Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, więźniarka łagrów, podpułkownik Wojska Polskiego,

Wanda Szuszkiewicz – skazana w lipcu 1982 r. na trzy lata, objęta amnestią w 1984 r.,

Tadeusz Świerczewski – aresztowany w 1982 r. za działalność związkową, spędził w więzieniach dwa lata bez wyroku,

Maria Trąbska-Dauksze – w 1984 r. aresztowana pod zarzutem nielegalnej działalności, więziona bez wyroku przez trzy miesiące,

Stanisław Wołczaski ps. Kazimierz – powstaniec warszawski, żołnierz AK,

Tomasz Wójcik – w 1968 r. skazany na osiem miesięcy więzienia, trzykrotnie internowany w stanie wojennym,

Krzysztof Wyszkowski – internowany 13 grudnia 1981 r., po udanej ucieczce aresztowany w 1983 r., zwolniony w 1984 r. na mocy amnestii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA