Z danych statystycznych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że liczba wolnych etatów sędziowskich i asesorskich wynosi dziś 1048.
I stale rośnie.
W 2019 r. było ich 841, a rok wcześniej – 811 .
Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia jednak, że będzie lepiej. Dowód?
W 2021 r. nominacje odebrało już 154 sędziów, a ponad 200 na nie oczekuje. W przypadku kolejnych 400 wakatów ogłoszono już konkursy. Te jednak niestety trwają, bo, jak twierdzi resort, trwać muszą. Proces nominacyjny dla sędziów jest wielooetapowy i czasochłonny. Bierze w nim udział m.in. Krajowa Rada Sądownictwa, która opiniuje kandydatów na wakat czy do awansu. Sędziów to jednak nie uspokaja.
Czytaj także:
KRS znalazła sposób, by kończyć konkursy na wakat sędziowskie
– Pandemia wpływa na i tak kiepską sprawność postępowania przed sądami – twierdzi Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. I dodaje, że te dane obnażają prawdę na temat tzw. reformy sądownictwa, która jest prowadzona od 2015 roku. I dodaje, że sytuacja kadrowa w sądach jest gorsza niż kiedykolwiek, nieobsadzonych pozostaje ponad 10 proc. etatów. Obserwujemy pogarszające się wyniki sprawności postępowania, sprawy w sądach trwają coraz dłużej.
Braki kadrowe w sądach (dotyczą nie tylko sędziów, ale i asystentów oraz urzędników) mocno odbijają się na ich codziennej pracy.
W praktyce brak kadry odbija się na jakości orzecznictwa. Brakuje czasu na doszkalanie się, czytanie aktualnych komentarzy, opracowań (a przy tak licznych zmianach przepisów jest to konieczne).
Niektóre wydziały (głównie te w największych sądach) z ww. powodów w czasie pandemii radzą sobie dużo gorzej, niż by mogły.
Trudna sytuacja jest w sprawach rodzinnych, gdzie terminy – np. w Warszawie, ustalane są już na jesień 2021 r., a przecież prowadzi on sprawy, które wymagają szybkiej interwencji sądu. Podobnie jest w sprawach gospodarczych, w tych sędziowie rezerwują terminy na koniec 2021 r. lub nawet na 2022 r. Sądy stawiają na sprawy pilne i te muszą się odbywać na bieżąco, bez żadnej zwłoki.
Nieobsadzone wakaty i przeciążenie sędziów przekłada się na przewlekłość postępowań, ale też wpływa negatywnie na jakość prowadzenia spraw.
Fakt, że kolejne terminy rozpraw odbywają się z dużymi przerwami, powoduje, że świadkowie zapominają o ważnych okolicznościach. Są więc coraz mniej przydatni dla konkretnego postępowania. Co robić? – zastanawiają się sędziowie.
Pomysłów jest wiele (od pięciu lat mówi się o niektórych). Najważniejszy to ograniczenie kognicji sądów, czyli odebranie im spraw, które teraz do nich wpływają. Ostatnio resort wrócił do pomysłu wprowadzenia sędziów pokoju.