fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia zabrał 50 zł przez roztargnienie - SN uniewinnił Mirosława Topyłę

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Sąd Apelacyjny w Łodzi orzekający jako dyscyplinarny wyrzucił sędziego z zawodu. Sąd Najwyższy uznał, że jest niewinny.

Sędzia Mirosław Topyła, wiceprezes Sądu Rejonowego w Żyrardowie, znów zasiądzie za sędziowskim stołem w sprawach karnych. Sąd Najwyższy-Sąd Dyscyplinarny uniewinnił go we wtorek od zarzutu kradzieży 50 zł na stacji benzynowej. Wcześniej Sąd Apelacyjny w Łodzi orzekł wobec Topyły najsurowsza karę – wydalenie z zawodu.

Zanim sędzia Wiesław Kozielewicz, przewodniczący składu SN-SD, uzasadnił wtorkowe orzeczenie, przyznał, że od kiedy postępowania dyscyplinarne są jawne, żadne nie cieszyło się takim zainteresowaniem. Odczytał nawet mail od obywatela, który wziął w obronę sędziego Topyłę, dając mu wiarę, że to nie była kradzież, tylko pomyłka.

Bardzo ważna okazała się opinia biegłego, z której wynika, że sędzia jest osobą odpowiedzialną, introwertyczną, ale bardzo roztargnioną. Ignorował nasilające się objawy pogarszającego się stanu psychicznego, spowodowane bezsennością i nerwowością, wynikającymi z przepracowania. Przepracowanie to efekt licznych wakatów w tym sądzie i obowiązków wiceprezesa.

W całej sprawie pojawiło się jeszcze jedno wytłumaczenie: sędzia był w drodze na przesłuchanie świadka incognito (czego nigdy do tej pory nie robił). To wszystko zdecydowało, że SN-SD dał mu wiarę.

– Obwiniony nie zabrał banknotu celowo i z chęcią przywłaszczenia – podkreśliła sędzia sprawozdawca Agnieszka Piotrowska. – Nie ma żadnych przesłanek, by twierdzić, że chciał starszą kobietę pozbawić pieniędzy – dodała.

Sprawa miała początek w marcu 2017 r. Mirosław Topyła, ówczesny wiceprezes SR w Żyrardowie, pojawił się na stacji paliw pod Sochaczewem. W sklepie zabrał 50-złotowy banknot, który położyła na ladzie starsza kobieta. Zdarzenie nagrał system monitoringu. W lipcu Sąd Dyscyplinarny w Łodzi nakazał usunięcie go ze stanu sędziowskiego. Topyła przekonywał, że banknot zgarnął odruchowo. Obrońcy tłumaczyli, że sąd pominął kontekst całej sprawy: fakt, że obwiniony miał nienaganną opinię, nie miał logicznego motywu kradzieży, był roztargniony i przeciążony pracą. W opinii pojawiło się też stwierdzenie, że ma „deficyt samokontroli".

Sprawa trafiła do SN. W październiku 2017 r. została odroczona. Obrona złożyła wniosek o przeprowadzenie badań psychologicznych. Chodziło o ustalenie profilu psychologicznego sędziego, jego cech osobowości i stanu emocjonalnego w dniu popełnienia rzekomej kradzieży na stacji benzynowej.

sygnatura akt: SNO 37/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA