fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Szef nowej KRS: chciałem uhonorować Jarosława Kaczyńskiego

Leszek Mazur
materiały prasowe
Nie ma niczego nagannego w oklaskiwaniu lidera partii rządzącej przez sędziego i przewodniczącego KRS - wynika z wywiadu jakiego udzielił szef nowej Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Leszek Mazur.

Przewodniczący KRS uczestniczył w niedzielę w gali "Gazety Polskiej". Prezes PiS Jarosław Kaczyński, abp Marek Jędraszewski, Edward Mosberg i śp. Kornel Morawiecki otrzymali na niej nagrody Człowiek Roku Gazety Polskiej, nagrodę miesięcznika "Nowe Państwo", czyli nagrodę im. św. Grzegorza I Wielkiego oraz nagrodę Klubów „Gazety Polskiej".

Były oklaski, owacja na stojąco (wstał także sędzia Mazur), kiedy prezes PiS wygłosił przemówienie o konieczności zwyciężania.

- Czy to było odpowiednie miejsce dla sędziego, przewodniczącego KRS? - zapytał Leszka Mazura Patryk Michalski z RMF FM.

- Nie wyobrażam sobie, żebym akurat miał siedzieć, wszyscy stali, natomiast on mówił o zwyciężaniu nie tylko w kontekście bieżącej walki politycznej, ale mówił szerzej o zwyciężeniu w Europie czy na świecie. Trudno sobie wyobrazić, żeby miał tę walkę polityczną prowadzić na świecie. Padało tam wyraźnie takie sformułowanie, że chodzi o zwycięstwo w walce o wartości, czy o wartości, o zwycięstwo dobra nad złem. Zresztą to, że wskazałem też na innych nagrodzonych, pokazuje kontekst, że tutaj chodziło o wyróżnienie czegoś więcej niż działalność polityczna, tylko działanie w obszarze wartości, łączących pana Mosberga, arcybiskupa Jędraszewskiego i Kornela Morawieckiego.

Czytaj też: Ostrzeżenie od rządu dla sędziów

Jak wyjaśnił Leszek Mazur, chciał uhonorować Jarosława Kaczyńskiego, gdyż podziela  zestaw wartości funkcjonujący  w środowisku, które postanowiło uhonorować te cztery osoby.

- Nie uważam tego za przejaw działalności politycznej. Każdy, nawet sędzia, może posiadać swoje poglądy i jeżeli te poglądy wyraża w sposób stonowany i nie na wiecu politycznym, tam nie było przecież transparentów, wiecowej atmosfery, to wydaje mi się, że nie powinno to budzić wątpliwości - wyjaśnił przewodniczący KRS.

Jego zdaniem swoim zachowaniem nie uchybił godności urzędu sędziego w rozumieniu ustawy dyscyplinującej sędziów.

- Nie wydaje mi się, żeby tego rodzaju działania miały być penalizowane przez tę ustawę. No ale wszystko przed nami, praktyka pokaże, w jaki sposób można przepisy tej ustawy stosować, nie zabronię nikomu składania doniesień dyscyplinarnych i poddam się każdej procedurze, która mogłaby być zainicjowana przez rzecznika dyscyplinarnego - powiedział sędzia.

Na pytanie, czy oklaskiwanie lidera partii rządzącej mogło być niezręczne, zwłaszcza czasie trwającej kampanii prezydenckiej, w którą zaangażowany jest też Jarosław Kaczyński, przewodniczący nowej KRS odpowiedział:

- Żyjemy w wolnym państwie, a życie w wolnym państwie nie może polegać, że my dajemy się spychać do jakiegoś getta czy zamykać w jakimś areszcie domowym, zupełnie pozbawiać się możliwości ekspresji w tym zakresie. To oznaczałoby, że nic nie można powiedzieć, nigdzie nie można być, to oznaczałoby nakładanie sobie jakiegoś kagańca - stwierdził.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA