fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Morderca Iwony Cygan odpowie za mord sprzed 19 lat

fot. houstondwiPhotos
Flickr
W Austrii wpadł Paweł K., poszukiwany za zabójstwo Iwony Cygan. Dotąd był bezkarny, kryli go lokalni policjanci.

Motyw seksualny, zemsta odrzuconego konkurenta i udział sekty – takie wydumane hipotezy latami forsowali śledczy w sprawie zabójstwa Iwony Cygan ze Szczucina. Mordercy wśród miejscowych nie szukali – choć dowody na nich wskazywały. Przełom nastąpił po 19 latach od zbrodni dzięki prokuratorom z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oraz policjantom z tzw. Archiwum X, działającej w krakowskiej komendzie komórki wyspecjalizowanej w sprawach wyjątkowo zawiłych, latami niewyjaśnionych.

– Powiązaliśmy fakty i dowody. Sprawca zwykle kryje się w pierwszych tomach akt – mówi „Rzeczpospolitej" prok. Piotr Krupiński, szef wydziału i prowadzący śledztwo.

Zaciśnięty drut

Po latach bezkarności w poniedziałek w Wiedniu tamtejsi policjanci ze specjalnego oddziału antyterrorystycznego "Cobra" zatrzymali Pawła K. podejrzewanego o zabicie Iwony.

– Po przewiezieniu go do prokuratury postawimy mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – mówi prok. Krupiński. Nastąpi to w najbliższych dniach.

17-letnia Iwona, uczennica liceum, została zamordowana w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Wywabiła ją z domu koleżanka, poszły do miejscowego zajazdu, potem miały się rozstać. Nazajutrz martwą Iwonę znaleziono przy wale Wisły, w Łęce Szczucińskiej. Miała rany głowy, twarzy, złamaną żuchwę, skrępowane ręce i drucianą pętlę na szyi. Była pobita. Obok leżały sztachety, zabezpieczono m.in. znalezione na zwłokach włosy i włókna z ubrania koloru biskupiego.

Ruszyło śledztwo, oględziny, zebranie dowodów powierzono miejscowej policji, co pogrzebało je na lata.

– Od początku prowadzili je tak, by niczego nie wykryć. Dowody ginęły, zeznania świadków znało całe miasto, nas traktowano jak intruzów – mówi nam Aneta, siostra Iwony.

Zaginęły m.in. bluzka i dżinsy, które miała na sobie zamordowana. Policjanci najpierw wydali ubrania rodzinie, a gdy się zorientowali, że mogą na nich być jeszcze jakieś ślady DNA sprawcy, zabrali je; potem przepadły.

Milcz albo giń

Rodzina była przekonana, że związek z zabójstwem ma Paweł K. Majętny, szastający pieniędzmi, zarabiał je w Austrii. Jednak w mieście panowała zmowa milczenia, ludzi paraliżował strach. – Wszyscy wiedzieli, że K. ma „układy" i jest nie do ruszenia – mówi Aneta.

Ci, którzy dali do zrozumienia, że coś wiedzą o zbrodni i chcą się tym podzielić, ginęli w dziwnych okolicznościach. Tak jak Tadeusz D., który feralnego dnia popijał z kompanami na rynku. Miał widzieć, jak Iwona wsiada do białego poloneza Pawła K. Po programie „997" D. chwalił się, że weźmie nagrodę za pomoc. Wkrótce zaginął, a kilka miesięcy później jego ciało wyłowiono z Wisły. Ostrzeżenie dla innych było jasne: „milcz, bo spotka cię to samo".

Kompan D. z rynku wersję o Iwonie wsiadającej do samochodu powtórzył policjantom z Archiwum X, które na pewnym etapie śledztwa się do niego włączyło. Ale prokuratura w Tarnowie uznała, że to niewiele warte wynurzenia alkoholika. Z kolei Archiwum X nagle wyłączono ze sprawy.

Mnożono hipotezy, ale najbardziej prawdopodobnych, że Iwonę zamordowała grupa „Austriaków", mężczyzn tak jak K. jeżdżących do Austrii na saksy, dokładnie nie zbadano. Tak jak i wątku werbowania młodych dziewczyn do pracy w tym kraju, o czym mówili świadkowie.

Paweł K. twierdził, że przyjechał z Austrii na wesele znajomego już po zabójstwie. Rodzina Iwony ustaliła, że było inaczej, śledczy tego nie drążyli.

Prokuratury w Dąbrowie Tarnowskiej i Tarnowie umarzały śledztwo, zażalenia składał mec. Ireneusz Wilk, wytykając błędy. Sąd przyznawał mu rację.

– „Panie mecenasie, proszę mi pomóc, bo przestępcy śmieją mi się w twarz". Te słowa do dziś pamiętam – opowiada nam Wilk, do którego kilka lat temu w akcie rozpaczy zgłosiła się matka Iwony. Sędziów przekonywał, że nie przeprowadzono wielu dowodów. Między innymi Paweł K. w kluczowym czasie miał być ubrany w marynarkę koloru biskupiego, czyli w kolorze włókien, jakie znaleziono na miejscu zbrodni. Ale śledczy z Tarnowa nie uznali za dowód nawet nagrania z uroczystości weselnej, na którym widać K. w takim stroju.

Koniec zmowy

Przełomem było przejęcie sprawy przez prokuratorów z zamiejscowego wydziału w Krakowie. – Jestem przekonany, że dzięki temu udało się przerwać zmowę milczenia i doprowadzić do sformułowania zarzutów – mówi mec. Wilk.

Wtedy też do śledztwa ponownie włączono Archiwum X.

Kolejna analiza materiału, nowe przesłuchania świadków, eksperymenty procesowe pozwoliły postawić zarzuty pięciu osobom: ojcu Pawła K., trzem lokalnym policjantom i koleżance, która wywabiła Iwonę z domu. Funkcjonariusze są podejrzani o poplecznictwo i nadużycie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez domniemanego zabójcę.

– Każdy przestępca ma swoje przyzwyczajenia. To, jak w jednej ze spraw zachował się Paweł K. i towarzysząca mu kobieta, było dla nas także bardzo ważnym dowodem – wyjaśnia prok. Krupiński.

Chodzi o następujący incydent: K. w przeszłości wraz ze swoją ówczesną dziewczyną pobił dwóch miejscowych chłopaków. Zrobił to nad Wisłą, w rejonie, w którym później porzucono ciało Iwony Cygan, w podobny sposób. Za to pobicie zostali skazani.

Prokuratura powiązała z zabójstwem Iwony także utonięcie Tadeusza D. Uznała, że zginął, bo chciał wyjawić informacje dotyczące zbrodni.

Dlaczego K. miał zabić dziewczynę? – Na razie nie chcemy tego ujawniać – mówi prokurator.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: g.zawadka@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA