fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Agata Łukaszewicz: Smoleńskie ekshumacje dzielą nie tylko rodziny

Grób Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu
Fotorzepa/ Piotr Guzik
Jeśli śledczy szukają dowodów w sprawie smoleńskiej, to niech ich szukają tam, gdzie mogą, i jak najmniejszym ludzkim kosztem.

Prokuratura zapowiedziała, że zostanie przeprowadzona ekshumacja ciał 83 ofiar katastrofy smoleńskiej. Do końca roku zbadane zostaną ciała 10 osób.

Prokuratorzy twierdzą, że chcą w ten sposób ustalić przyczyny śmierci oraz poprawić błędy w dokumentach. Na wieść o tym rodziny 17 ofiar przesłały do prezydenta Andrzeja Dudy list z apelem o powstrzymanie ekshumacji ich bliskich. Prezydent odpowiada: to sprawa prokuratury. Z jednej strony ma rację. Przepisy dotyczące ekshumacji obowiązują od dawna. W wielu najróżniejszych sprawach, kiedy pojawiały się wątpliwości, dokonywano ekshumacji, żeby ustalić prawdę. Prezydent nie powinien jednak zasłaniać się przepisami i cedować odpowiedzialności na prokuraturę.

Sprawa smoleńska to sprawa szczególna dla wszystkich obywateli, dla rodzin ofiar wyjątkowo tragiczna. Nie można nie słuchać ich głosu i bezdusznie, choć zgodnie z literą prawa, skazywać na ponowną traumę. Jeśli prokuratura szuka dowodów, to niech szuka wśród ciał tych, którzy na ekshumację się godzą. Stosując takie rozwiązanie, można z jednej strony próbować sprawę wyjaśnić, z drugiej nie ranić tych, którzy już zostali zranieni. Takie kompromisowe rozwiązanie mogłoby pomóc w rozwiązaniu konfliktu, który narasta.

Pomyłki w śledztwie smoleńskim nie powinny się wydarzyć – to sprawa oczywista. Nie sposób jednak nie pamiętać chaosu, jaki po 10 kwietnia 2010 r. wkradł się we wszystkie dziedziny życia w naszym kraju. Jeśli więc prokuratura szuka dowodów, to nie ich szuka tam, gdzie może, i jak najmniejszym ludzkim kosztem, a jeśli chce poprawiać błędy w dokumentach, to niech wybierze inny, mniej drastyczny sposób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA