Jeśli już sąd ma być angażowany do sporów o wypowiedzi w sprawach publicznych, to powinien skupić się na ustaleniu, czy Adam Borowski mówił o Romanie Giertychu prawdę, a nie wymachiwać więzieniem, bo to mrozi wolność obywateli i demokrację.
Kara pół roku więzienia dla Adama Borowskiego, znanego antykomunistycznego opozycjonisty, a teraz szefa warszawskiego klubu „Gazety Polskiej” za publiczne zarzucenie Romanowi Giertychowi, posłowi partii obecnie rządzącej, że jako adwokat „współpracuje z przestępcami...”, pokazuje absurdy karnych rygorów, owszem, za ostre zarzuty, ale choćby były to pomówienia, to karne rygory niewiele tu wyjaśniają, a straszą ludzi biorących udział w debacie publicznej.