fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Były sędzia Jarosław Gwizdak: tego trzeba uczyć w szkołach

Fotorzepa, Jakub Dobrzyński
Samodzielność i niezależność uskrzydlają. Tego właśnie trzeba uczyć w szkołach.

Trwają wakacje. Wakacje szczególne, podczas których rodzice i dzieci podwójnych roczników przeżywają albo wielką ulgę, albo olbrzymie rozczarowanie. Była reforma, likwidacja gimnazjów i walka o miejsca w liceach, w której tradycyjnie pominięto zdanie, emocje i sytuację najbardziej zainteresowanych. To niechlubna tradycja, znana wszystkim „beneficjentom" reform.

A co czeka młodych ludzi w liceach? Chyba to, co ich rówieśników kilka czy kilkanaście lat temu, a może nawet ich rodziców dekady wcześniej.

Pantofelek wiecznie żywy

Trzeba będzie pochylić się nad budową pantofelka, przyswoić twierdzenie Talesa, przeczytać „Dziady"... Wciąż mnie zastanawia, że np. lekcje biologii nie wyposażają młodzieży w chociaż podstawowy zasób wiedzy o zdrowym żywieniu, profilaktyce chorób nowotworowych, zapobieganiu wadom postawy czy racjonalnym prowadzeniu gospodarstwa domowego... Długo można wymieniać zagadnienia, które proszą się o swój udział w programie nauczania.

Owszem, są w liceum lekcje wiedzy o społeczeństwie. Są w liceach klasy prawnicze, z zajęciami i działaniami, często autorsko prowadzonymi przez znakomitych, zaangażowanych nauczycieli. Nie dostrzegłem jednak żadnego systemowego pomysłu na edukację obywatelską w szkołach ponadpodstawowych.

Nie chodzi mi o treść podręcznika do wiedzy o społeczeństwie. Przejrzałem go i uważam, że jest w nim sporo wartościowych treści. Czego zatem brakuje?

Najlepiej uczymy się przez doświadczenie, a doświadczenia w szkole to nie tylko pracownia chemiczna: płomień, kolba i odczynniki. Uważam, że edukacja obywatelska w liceach powinna być oparta głównie na doświadczeniach i praktycznych ćwiczeniach.

Nic nie stoi na przeszkodzie

Posłużę się przykładem niemieckim: całodniowa wizyta w sądzie pracy jest elementem obowiązkowym nauki w szkole ponadpodstawowej. Na własne oczy widziałem, jak klasa jednej ze szkół w sądzie pracy w Dreźnie wypełniła salę rozpraw. Sędzia referent w przerwach między rozprawami relacjonował młodzieży każdą sprawę i podawał ogólne zasady prawa pracy: „ten pracownik nie zadbał o uregulowanie swoich nadgodzin, nie wykazał ich wymiaru i stawki wynagrodzenia"; „ten pracodawca nie zapewnił umówionych zasad premiowania". To nie był wykład ani podręcznikowa abstrakcja. Młodzi ludzie, na progu rynku pracy widzieli konkretne przypadki i one stanowiły znakomity materiał do przemyśleń i wyciągania wniosków.

Kolejny niemiecki przykład: uczeń ma podczas nauki w szkole załatwić „sprawę urzędową", na przykład złożyć wniosek o jakieś świadczenie czy dokument. Swoje urzędowe doświadczenie mają potem opowiedzieć czy udokumentować. W liceum są już ludzie pełnoletni, nic nie stoi zatem na przeszkodzie, aby składali samodzielnie wnioski o wydanie paszportu, dowodu osobistego, uzyskiwali pełnomocnictwo pocztowe czy załatwili właściwie każdą urzędową sprawę, która ich dotyczy.

Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby uzyskali w trybie dostępu do informacji publicznej jakąś istotną dla ich społeczności informację. Jeśli nie uda się tego wprowadzić, to rzadkie obecnie zjawisko towarzyszenia przez rodziców młodym ludziom na rozmowach kwalifikacyjnych (sam byłem tego świadkiem!), może być coraz częstsze. Samodzielność i niezależność uskrzydlają.

Programowanie i kodeksy

Młodzi ludzie coraz częściej angażują się w wolontariat, działania na rzecz klimatu, wsparcie seniorów. Stowarzyszenia czy grupy nieformalne składają wnioski do budżetów obywatelskich samorządu gminnego czy wojewódzkiego. Sam proces przygotowania wniosku, konieczność aktywnego promowania swojej idei, prowadzenie kampanii są także znakomitą szkołą obywatelskiej aktywności. Szkołą, która jest na wyciągnięcie ręki, darmową i obfitującą w cały wachlarz doświadczeń.

W jednej z anglojęzycznych publikacji dotyczącej nowego spojrzenia na edukację przeczytałem, że dzieci powinny uczyć się dwóch kodów – jednym z nich jest język programowania, a drugim kodeksy, czyli konstytucja i inne akty prawne. Wiedza o społeczeństwie w nowym ujęciu jest wstępem do nauki tego drugiego kodu. O pierwszy niech zadbają umysły ścisłe.

Autor jest byłym sędzią, członkiem zarządu Fundacji Inpris, Obywatelskim Sędzią Roku 2015

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA