fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Problemy z wolnością słowa i jej ograniczeniami - wyzwania dla projektodawcy nowej konstytucji

Fotolia
Bywa, że wolność słowa musi ustąpić przed innymi wartościami

Na początku czerwca w Salzburgu odbyło się polsko-austriackie seminarium prawa karnego poświęcone w całości problematyce wolności słowa.

Punktem wyjścia była perspektywa prawa karnego, niemniej szybko okazało się, że nie da się rozmawiać o tej materii bez sięgania do konstytucji oraz dokumentów międzynarodowych. Wolność słowa jest tematem bardzo ważnym, dotyczy podstawowych wartości systemu demokratycznego. Jednocześnie wymaga refleksji, tym bardziej w obliczu debaty o zmianie konstytucji. Mogłoby się wydawać, że wolność słowa – jak koń w pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej – jaka jest, każdy widzi. W praktyce jednak kategoria ta wywołuje różne wątpliwości, które nierzadko muszą rozstrzygać sądy, w tym sądy karne. Zapewne nowej konstytucji nie da się napisać tak, żeby uniknąć kłopotów z odczytaniem obszaru wolności słowa i możliwych jej ograniczeń. Można spróbować ująć ją lepiej lub też, w ramach prac przygotowawczych, wskazać kierunek jej interpretacji, przydatny na etapie stosowania prawa.

Współcześnie bardzo palącym zagadnieniem jest wolność słowa w internecie. Z  jednej strony nietrudno o wrażenie, że nie ma platformy pozwalającej na większą wolność wyrażania przekonań, z drugiej zaś słyszymy o różnych działaniach zarządzających mediami społecznościowymi, eliminujących wypowiedzi przez nich niepożądane. Warto także postawić sobie pytanie, czy mamy prawo do prawdy. W obliczu rozpoznanego już problemu „fake newsów" trzeba rozważyć, czy wolność słowa, także w sieci, może być ograniczona przez prawo do poznania prawdy. Internet jest też przestrzenią, w której pojawia się dużo wypowiedzi wulgarnych, znieważających inne osoby. Zachęca do tego pozór anonimowości. W debacie konstytucyjnej nie możemy zaniechać rozważenia dopuszczalnej ingerencji państwa w obszar sieci internetowej, także jeżeli chodzi o tak ważną dla tej przestrzeni wolność słowa.

Jednym z najważniejszych problemów dotyczących omawianej wolności są jej granice. W tym kontekście nie sposób nie wskazać także napięcia między działalnością artystyczną, która traktowana jest jako przejaw wolności słowa, a innymi wolnościami oraz prawami, m.in. wolnością religii. Bywa, że działalność kwalifikowana jako artystyczna jest prowokacyjna dla osób religijnych, które czują, że ich wiara została nią znieważona. Kontrowersje w przeszłości dotyczyły różnych wystaw, koncertów czy też obrazoburczych wypowiedzi artystów. Granice te wyznaczyć dzisiaj jest niezwykle trudno, co nie oznacza, że można tego zaniechać. Konkluzje wskazujące na to, ile artyście wolno, a w  konsekwencji, jak dalece można ograniczyć ochronę sfery życia religijnego obywateli, warto stawiać i próbować rozstrzygnąć w świadomej debacie. Brak takiej dyskusji utrudnia później rozstrzyganie konkretnych spraw.

Problem powstaje nie tylko na styku wolności wypowiedzi i wolności religii. Wszak co jakiś czas w debacie publicznej pojawia się pomysł uchylenia przepisu wprowadzającego odpowiedzialność karną za zniesławienie. Postulat uchylenia art. 212 kodeksu karnego wraca jak bumerang. Zwolennicy uchylenia wskazują, że przepis ten może powodować tzw. efekt mrożący, a więc zniechęcać do formułowania wypowiedzi krytykujących, zwłaszcza wobec osób publicznych, co w konsekwencji może ograniczać sprawność instytucji demokratycznych.

Bez kontroli władzy, w tym odważnych dziennikarzy, nie może istnieć żadna demokracja. Z drugiej strony, wskazuje się, że uchylenie tego przepisu spowoduje znaczne osłabienie prawa do ochrony czci. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie wskazywał, że w niektórych przypadkach ochrona czci może zyskać pierwszeństwo w relacji do wolności słowa.

Tematem wciąż dyskutowanym jest także możliwość kryminalizowania wypowiedzi niezgodnych z faktami dotyczącymi historii Polski lub historii powszechnej. Z jednej strony chodzi o karanie za tzw. negacjonizm, a więc wygłaszanie twierdzeń kwestionujących m.in. popełnione zbrodnie w okresie drugiej wojny światowej przez reżim Trzeciej Rzeszy i ZSRR, z drugiej o prawo państwa i narodu do ochrony swojego dobrego imienia przed przypisywaniem mu odpowiedzialności za czyny, które popełnił ktoś inny. Każde z tych działań, zwłaszcza jeżeli włączane są instrumenty prawa karnego, prowadzi do ograniczenia wolności słowa. Przed ewentualnym uchwaleniem nowej konstytucji możemy się zastanowić, na ile jesteśmy w stanie zrezygnować z przysługującej nam wolności wypowiedzi, aby instytucje państwowe mogły przeciwstawiać się promowaniu kłamstwa dotyczącego historii. Nie można także zaniechać rozważenia, czy działania prawne w tym zakresie mogą być w ogóle skuteczne.

To tylko niektóre z licznych aspektów problematyki wolności słowa. Konstytucja nie może literalnie odpowiedzieć na wszystkie. W wielu przypadkach wystarczy jednak świadoma publiczna debata, która może wytyczyć właściwe kierunki interpretacyjne. Warto jednak rozważyć, czy nie jest możliwe doprecyzowanie przepisów dotyczących tej wolności, przede wszystkim w zakresie internetu.

Autor jest doktorem nauk prawnych, adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego, głównym specjalistą w Kancelarii Prezydenta RP.

Przedstawione w tekście tezy stanowią wyłącznie poglądy autora.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA