fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Adwokat, a może jednak adwokatka

123RF
4 jajka, szklanka cukru, szklanka mąki, łyżeczka proszku do pieczenia, łyżka octu, pół litra śmietany 30-procentowej, 10 dag orzechów włoskich, kokos i... szklanka adwokata. Nawet rzeczywistość wyrobów cukierniczych zdaje się wskazywać, że tak jak Ewa powstała z żebra Adama, tak też nie ma adwokatki bez adwokata.

Feminatywy, a zatem słowa określające kobiety niezależnie od przysługującego im tytułu czy pełnionej funkcji, zawodu lub stanowiska, charakteryzuje duża nieregularność i brak systematyczności w formalnych wykładnikach żeńskości. Okoliczność ta sprawia, iż są one przedmiotem szczególnego zainteresowania zarówno badaczy, jak i osób, którym przychodzi się z nimi spotykać w praktyce – czyli nas samych.

Adwokat to tytuł zawodowy prawnie chroniony. Adwokatka – nadal odrobinę prześmiewczo traktowana forma, do której używania trzeba niemałej odwagi, tym bardziej że obiektem kpin pada nie tylko ze strony mężczyzn, ale także kobiet.

Zjawisko maskulinizacji tytułów i nazw zawodów stało się zjawiskiem masowym. W języku polskim przyjmuje się bowiem niemal powszechnie, że tytuły zawodowe oraz nazwy funkcji, zwłaszcza te, którym przypisuje się wysoki prestiż, podobnie jak tytuły naukowe oraz stanowiska uniwersyteckie, przyjmować winny formę męską. Niezależnie zatem od płci, choć zdaniem niektórych zgodnie z zasadą, że profesjonalizm jest owej płci pozbawiony, kobiety, aby zyskać miano profesjonalisty, przyodziewać muszą szaty męskie. Nie zawsze tak jednak było.

Zainteresowanie problematyką nazw żeńskich narodziło się bowiem wraz z początkiem XX w., kiedy to właściwa dawnej polszczyźnie tendencja do symetrycznego urabiania feminatywów od odpowiednich nazw męskich w procesach derywacyjnych na przełomie XIX i XX w. uległa zachwianiu wskutek masowej aktywności zawodowej i społecznej kobiet. Przejawem tego było coraz częstsze stosowanie nazw zawodów i tytułów męskich w odniesieniu do kobiet i unieruchamianie fleksji jako wykładnika żeńskości.

Choć dzisiaj na temat adwokatki możemy w internecie przeczytać rozmaite prześmiewcze komentarze, a niekiedy także słowa oburzenia, warto mieć świadomość, iż problem żeńskich form w dość prosty i w gruncie rzeczy mało kontrowersyjny sposób teoretycy języka rozwiązali już z początkiem XX wieku. W „Poradniku Językowym" czytamy bowiem: „W miarę przypuszczenia kobiet do studiów uniwersyteckich może będziemy musieli stworzyć jeszcze magisterkę (farmacji), a może adwokatkę, i nie cofniemy się przed tym, czego różnica płci wymaga od logiki językowej".

Choć język, prawo i moda, pozornie nie mają ze sobą wiele wspólnego, to wiele wskazuje na to, że pierwsze trendsetterki z branży prawniczej zaczęły nas już przyzwyczajać do słowa „adwokatka". I tak jak aplikantka nikogo nie dziwi, tak i adwokatka niebawem zacznie się domagać równouprawnienia w logice językowej. I bardzo dobrze. Bo adwokatura potrzebuje kobiet!

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju Adwokackiego" (www.pokojadwokacki.pl), członkiem NRA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA