fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Oszukiwanie doskonałe

123RF
Oszustwa na testach nie są bynajmniej nowym zjawiskiem. Można podstawić kogoś zamiast zdającego lub skorzystać z dobrodziejstw rozwoju techniki.

Według szwedzkiej telewizji w efekcie szachrajstwa co najmniej 87 osób osiągnęło maksymalną liczbę punktów na pisemnych egzaminach na wyższe uczelnie i studiuje teraz na prestiżowych kierunkach, takich jak medycyna i prawo.

By się dostać na studia w Szwecji, trzeba mieć świadectwo z wysoką średnią ocen. Jeżeli kandydat nie spełnia warunków dopuszczenia na elitarny wydział, może napisać test ze znajomości języka szwedzkiego, angielskiego i matematyki, który obejmuje wiadomości na poziomie gimnazjalnym. Pisemny egzamin ma poprawić szansę na uzyskanie miejsca na wybranych studiach i jest jednakowy dla wszystkich kandydatów w całym kraju. Nie należy jednak do najłatwiejszych. Jedynie promil osób do niego podchodzących osiąga pułap.

Co można zatem zrobić, by stanąć na wysokości zadania i otrzymać maksymalną liczbę punktów z testu? Odpowiedź wydaje się banalna. Posunąć się do oszustwa, za które trzeba zapłacić do ok. 100 tys. koron.

Procedura, którą wypróbował podający się za przyszłego studenta dziennikarz, jest następująca. Trzeba się skontaktować z gangiem, który sprzedaje oszustwa. Można to zrobić poprzez kogoś, kto ma kontakt z gangiem, lub przez Facebooka, tak jak to uczynił dziennikarz SVT. Po wymianie e-maili członek gangu ustala miejsce spotkania, na którym ma udzielić wskazówek, jak unikać wpadki. Informuje też, że zamiar osiągnięcia najwyższej liczby punktów na teście oznacza podejmowanie wysokiego ryzyka.

Następny krok to zapłacenie gangowi zaliczki w wysokości 5 tys. koron i pokazanie dowodu tożsamości. Po tym otrzymuje się informację o wyposażeniu, które należy sobie sprawić na potrzeby testu. Składa się z terminalu, który podłącza się do telefonu komórkowego, naszyjnika z miedzi, by wzmocnić dźwięk do komórki, oraz bezprzewodowych słuchawek. Zamysł jest taki, by sprzęt zmieścił się pod ubraniem.

Sądny dzień egzaminu poprzedzają symulacje i próby generalne. Przez kilka dni gangster dzwoni do oszusta i krok po kroku przerabia z nim test na próbę.

W dzień egzaminu wyznaczone osoby fotografują testowe pytania, które następnie wysyłane są na adres, pod którym siedzi grupa ekspertów i udziela na nie odpowiedzi. Po ponad godzinie rozwiązania zaczynają trafiać do uszu delikwenta przez słuchawki. Pilnujący pochłoniętych pisaniem uczestników egzaminu nie mają szansy zauważyć ani usłyszeć, co się dzieje.

I nie wiadomo, ile by jeszcze upłynęło czasu do ujawnienia tego procederu, gdyby nie szwedzka telewizja, której udało się wpaść na ślad kilku sprzężonych ze sobą gangów sprzedających wyniki egzaminów na studia. Dziennikarze dotarli do list osób poniżej 26. roku życia, które przez ostatnie pięć lat osiągnęły na egzaminach najlepsze rezultaty. W grupie znaleźli się m.in. kobieta niemówiąca po szwedzku, za to ze świetnymi wynikami, i osoby w wieku lat 20 niedające sobie rady z nauką w gimnazjum, którym, o dziwo, udało się zabłysnąć na sprawdzianie.

Rada ds. edukacji i szkół wyższych podchodzi do szachrajstwa z całą powagą i podkreśla, że obecny regulamin nie umożliwia zastosowania instrumentów służących odkrywaniu oszustw. Dlatego przed ostatnimi testami rada postanowiła zalecić bardzo baczne obserwowanie zdających egzamin w 120 miejscach kraju. Personel uczelni pilnujący piszących miał też zwracać uwagę na okulary, które mogą być zaopatrzone w aparat fotograficzny, lub zegarki filmujące testy.

Rada ds. edukacji i szkół wyższych wystąpiła do rządu o pozwolenie przeprowadzania rewizji osobistej wszystkich uczestników egzaminów i używania aparatury zakłócającej działanie telefonów komórkowych. Dziś uprawnienia do posługiwania się takim sprzętem mają jedynie władze policji i siły zbrojne.

Przygotowywana jest również dalsza zmiana regulaminu, która wyegzekwuje, by wszyscy piszący w przyszłości test na wyższe studia „zapewniali na honor i sumienie", że zdają egzamin uczciwie. Ten, kto złamie regulamin, zostanie zgłoszony na policję.

Oszustwa niewątpliwie osłabiają wiarygodność egzaminów na studia. Odkąd jednak istnieje nasza cywilizacja, zawsze znajdowali się ludzie, którzy dążyli do osiągnięcia swoich celów nieuczciwością i podstępem.

W Chinach np. studentów zdających Gaokao – egzamin, który decyduje o wyborze uniwersytetu – pilnują drony zaopatrzone w aparaturę do skanowania fal radiowych. Jeżeli to nie odstraszy od pokusy kombinatorstwa, to chyba pisemne egzaminy trzeba będzie znieść.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA