fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Na nowe prawo antyterrorystyczne trzeba jeszcze poczekać

Fotolia.com
Nowe prawo zakazujące udziału w organizacjach terrorystycznych i wszelkiej styczności z nimi nie obejmie tych, którzy powrócili z terenu walk w Syrii i Iraku po stronie dzihadystów.

Szwedzkie prawodawstwo przewiduje kryminalizację podróży w celu przyłączenia się do działalności terrorystycznej, finansowania jej, szkolenia w terroryzmie oraz publicznego namawiania i werbowania, by popełniać przestępstwa terrorystyczne.

Według mimistra sprawiedliwości Morgana Johanssona Szwecja ma rozbudowaną legislację antyterrorystyczną. Choć w porównaniu z innymi państwami w „spektrum aktywności" terrorystycznych nie wliczono jeszcze i nie zdelegalizowano uczestniczenia w działalności organizacji terrorystycznych takich jak tzw. Państwo Islamskie. Teraz rząd chce to zreformować, wprowadzając dwie kategorie przestępstw: udział w organizacjach i kontakty z ugrupowaniami terrorystycznymi. Na mocy nowej ustawy penalizacji będzie podlegać sprzedawanie terrorystom broni, pojazdów i wyposażenia, organizowanie transportu czy udostępnianie lokali na spotkania członków ugrupowań stosujących przemoc jako metodę walki.

Zmiany prawne oznaczają dalsze poszerzenie kryminalizacji terroryzmu. Zgodnie z propozycją osoby, którym nie można przypisać popełnienia przestępstwa, za to udowodnić związanie z organizacją, której działalność polega na terroryzmie i którą one popierały i utrzymywały, będą mogły być oskarżone i osądzone. Rząd przewiduje za to od dwóch do sześciu lat więzienia. Jednak cudzoziemców, którzy do tej pory przyłączyli się do Daech i o których się tu intensywnie debatuje, zmiany prawne nie obejmują. Ze Szwecji od 2012 r. wyjechało ok. 300 osób, by przyłączyć się do obrońców kalifatu lub innych ugrupowań islamistycznych w Syrii i Iraku. Według Policji Bezpieczeństwa wróciło 150. Wielu z nich opowiada, że pracowało tylko jako kucharze lub kierowcy karetek, ale policja nie zawsze im wierzy.

Rząd podkreśla jednocześnie, że definicja terroryzmu nie dotyczy jedynie islamistycznych grup terrorystycznych, ale też ugrupowań skrajnej prawicy i lewicy. W związku z projektem ustawy minister sprawiedliwości przypomniał, że największy akt terrorystyczny po drugiej wojnie dokonany w Skandynawii popełnił norweski nazista Breivik w 2011 r.

Projekt rządowy redefiniuje również pojęcie przestępstwa terrorystycznego. Otóż czyn tego wymiaru nie musi być skierowany przeciwko całemu społeczeństwu, ale „tylko" przeciwko grupie etnicznej. Dyskurs na ten temat nastąpił przy okazji trzech zamachów bombowych przeciwko syndykalistom i uchodźcom w Göteborgu. Sprawcami ataków byli naziści i Temida odmówiła określania czynów jako terrorystycznych.

Kryminalizacja udziału w organizacjach terrorystycznych i wszelkiej styczności z nimi zapowiedziana była na sierpień tego roku. Tak się jednak nie stanie. Projekt spotkał się bowiem z tsunami krytyki. Była kanclerz sprawiedliwości Anna Skarhed oceniła dokument jako niedostatecznie doprecyzowany i narażający na ryzyko braku praworządności osoby podejrzane. Istnieje ryzyko, że nie będziemy w stanie osądzić tych, którzy naprawdę są winni popełnienia zbrodni, ponieważ trudności z udowodnieniem są zbyt duże – stwierdziła. Z kolei sekretarz generalny Zrzeszenia Adwokatów Anne Ramberg skonstatowała, że projekt budzi zastrzeżenia z humanitarnego punktu widzenia, ponieważ o styczność z terroryzmem mogliby być oskarżani także lekarze i pielęgniarki pracujący dla cywilów. Jeżeli pośrednio wykonali usługi dla organizacji terrorystycznej, to mogą zostać objęci nową legislacją, co jest nie do przyjęcia.

Najpoważniejsze obiekcje przedstawiła jednak Rada Legislacyjna kraju, której zadaniem jest analizowanie projektów prawnych, zanim rozpatrzy je parlament. (Członkami Rady są sędziowie i doraźnie byli arbitrzy Sądu Najwyższego). W opinii Rady wprowadzenie prawa oznaczałoby ograniczenie wpisanej w konstytucję swobody zrzeszania się. Jej zdaniem, interpretacja „Aktu o formie rządu" (będącego jednym z dokumentów konstytucji) przez rząd może świadczyć o „zwiększonej możliwości ingerencji państwa w istnienie organizacji w porównaniu z tym, jak do tej pory rozumiany był zakres jej ochrony". Taka interpretacja oznaczałaby także, że „ochrona przez konstytucję stanie się iluzoryczna" – ostrzegła Rada. Z tego względu też projekt odrzuciła.

Na takie dictum minister sprawiedliwości zapowiedział, że niedługo przedstawi nowy projekt, który nie będzie kolidował z konstytucją i prawem zrzeszania się i który umożliwi sankcje w najbardziej możliwym stopniu za uczestniczenie i styczność z organizacjami terrorystycznymi.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA