fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Dąbrowska: Matka Boska za bardzo wyborcza

#Matka Boska bije rekordy zasięgu w internecie
Reporter, Beata Zawrzel
Jeśli biskupi nie będą robić polityki, politycy porzucą święte symbole.

Wnioski z raportu portalu Polityka w Sieci po ostatnich dwóch dniach aktywności w social mediach są jednoznaczne: takiego natężenia debaty światopoglądowej jeszcze nie było. „Temat #Tęczowej #MatkaBoska budzi bardzo duże zasięgi i jest przesłanką do kolejnego konfliktu w social media. Liczba wzmianek dot. Kościoła katolickiego jest największa od 12 mc" – pisze PwS w swoim najnowszym raporcie. Temat #MatkaBoska, po zatrzymaniu Elżbiety Podleśnej za wlepki z tęczową aureolą, zyskał zasięg 4,4 mln użytkowników przez zaledwie kilka godzin poniedziałku, a przecież temat na dobre rozkręcił się dopiero we wtorek. Wykład Leszka Jażdżewskiego #Jażdżewski, w tym samym czasie osiągnał 7,6 mln („napędzał" się już od soboty, w pierwszych 72 godzinach uzyskując 12,7 mln, czyli ekwiwalent reklamowy 0,7 mln USD). Takie wskazania to prawdziwy „pożar stepu" w sieci.

Świętość kontra wolność

Sensem obecnej kampanii jest maksymalne naciąganie struny, czyli angażowanie w nią jak największej liczby wyborców. Frekwencja w wyborach do PE jest bardzo niska i tylko podstawowe, bazowe motywacje mogą rozbudzić wśród obywateli chęć pójścia do urn. Z jednej strony będzie to obrona „najświętszych wartości", czyli walka z LGBT, ochrona wizerunku Matki Boskiej, poczucie zagrożenia „obcymi" czy w końcu obrona katolicyzmu i wartości narodowo-patriotycznych. Z drugiej strony – poczucie niezbędności walki o wolność światopoglądową, wolność w internecie, swobody religijne czy prawo do świeckiego światopoglądu, wartości humanistycznych, tolerancji i otwartości.

Dążenia te są przeciwstawne i jako takie obecne są w naszym społeczeństwie stale. Jednak dwóch głównych graczy zmierza się z nimi szczególnie mocno w czasie kampanii wyborczych. Od niedawna stały się nawet ich głównym paliwem i to one są decydującym i łatwym wyróżnikiem politycznym. Wszyscy ci, którzy chcieliby przed tą konfrontacją uciec, skazani są, jak np. PSL, na bolesne ukłucia politycznej barykady, na której siedzą okrakiem.

Oliwy do ognia dolewa fakt, że Kościół katolicki jako instytucja wyraźnie stoi po jednej ze stron. Nie protestuje, kiedy poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, domaga się wpisania obyczaju palenia kukły Judasza na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

LGBT na krzyżu

To Kościół nie radzi sobie wizerunkowo i wewnętrznie z problemem pedofilii. To Kościół w końcu pozwala sobie na polityczne manifestacje wokół Grobu Pańskiego, takie jakie miały miejsce w kościele św. Dominika w Płocku podczas Wielkanocy, w którym na krzyżu zawieszono tabliczki ze strasznymi grzechami – m.in LGBT i gender. To ten sam Kościół, wokół którego pojawiły się potem, w reakcji na wielkanocną instalację, wlepki i plakaty z Matką Boską w tęczowej aureoli. Ten sam, który nie protestuje, gdy młodzież z ONR zapowiada pikiety pod szkołą, w której pracuje nauczycielka, jedna z organizatorek wlepkowej akcji KOD. Powstała więc nierównowaga polityczna – bo instytucja mająca reprezentować wszystkich wierzących, identyfikowana jest teraz wyłącznie z ich częścią.

Nie ma nic złego we współdziałaniu państwa z Kościołem. Ale to nie znaczy, że PiS może używać wiary w celach politycznych, a hierarchowie zwolnieni są z troski o budowanie prawdziwej wspólnoty, czyli (po łacinie) communii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA