fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Zakaz aborcji do konstytucji

materiały prasowe
Jest szansa na wystarczającą większość w Sejmie

Obywatelski projekt ustawy komitetu „Stop aborcji" złożony niedawno w Sejmie sprawił, że na nowo rozgorzała debata na temat ochrony życia poczętego. Temat prawnej ochrony życia, a także zasad, jakimi powinno się kierować państwo w tej materii, powraca w każdej kadencji parlamentu.

Do tej pory kilkakrotnie brakowało większości zdolnej zmienić obowiązującą ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. W 2007 r. zabrakło także głosów do zmiany konstytucji, która miała potwierdzić zasadę ochrony życia od poczęcia w akcie prawnym o najwyższej randze. Teraz sytuacja jest inna.

Niewygodny konsensus

Przykład prac nad zmianą ustawy zasadniczej dobrze oddaje specyfikę prac legislacyjnych dotyczących ochrony życia poczętego. Pierwotna propozycja zmiany art. 38 konstytucji, który stanowi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia", przez dodanie w nim słów „od poczęcia" pojawiła się przed dziewięciu laty jako „wrzutka" w pracach nad zmianą konstytucji dotyczącą Europejskiego Nakazu Aresztowania. Było to niezgodne zarówno z Regulaminem Sejmu, jak i samym trybem zmiany ustawy zasadniczej.

Dopiero w reakcji na ten fakt dalsze prace poprowadził marszałek Sejmu Marek Jurek wspierany m.in. przez Mariana Piłkę, a także innych polityków PiS. W ich efekcie pod projektem udało się zebrać wymaganą dla zmiany konstytucji liczbę podpisów posłów z aż czterech ugrupowań. To dawało szansę na zbudowanie koniecznego szerokiego konsensusu.

W toku prac wypracowano propozycję, która cieszyła się poparciem polityków kilku stronnictw (PiS, LPR, PSL, PO). Zmiana miała zostać wprowadzona w art. 30 konstytucji otwierającym jej rozdział drugi „Zasady ogólne".

Nowe brzmienie tego przepisu miało być następujące: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka, przynależna mu od chwili poczęcia, stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych".

Za taką zmianą zagłosowało 269 posłów, a więc znacznie więcej niż połowa składu Sejmu. Nie była to jednak zwykła ustawa, a do nowelizacji konstytucji potrzeba było 296 głosów. Zabrakło 27 głosów. Komentatorzy wskazywali na mniejsze niż spodziewane poparcie ze strony polityków PO, co miało być spowodowane niechęcią kierownictwa partii wobec konsensusu w tej sprawie.

Problem z osiągnięciem zgody w sprawie nowelizacji konstytucji nie dotyczy tylko ochrony życia. W kolejnej kadencji komisja konstytucyjna pod kierownictwem Jarosława Gowina wypracowała projekt zmiany ustawy zasadniczej regulujący zasady członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Projekt ten cieszył się poparciem nie tylko rządzącej PO, ale także PiS, PSL i SLD. Paradoksalnie, perspektywa szerokiego konsensusu nie pomogła. Zbliżały się wybory i liderzy rządzącej partii, by nie mieszać w głowach wyborcom, nie zdecydowali się na przyjęcie projektu wypracowanego wspólnie z opozycją.

Wiele kluczowych spraw dotyczących suwerenności Polski oraz jej członkostwa w UE, jak choćby kwestia przyjęcia lub nie waluty euro, pozostało nieuregulowanych na poziomie konstytucji.

Polityka realna, a nie kapitulacja

Dzisiaj na nowo wraca dyskusja nad wzmocnieniem gwarancji dla ochrony życia poczętego i nad pytaniem, czy państwo powinno zezwalać na aborcję dziecka poczętego w wyniku czynu zabronionego lub dziecka, u którego podejrzewa się chorobę lub upośledzenie. Tym razem dyskusja i prace parlamentarne dotyczyć będą projektu zmiany ustawy. Wydaje się, że zbudowanie większości jest możliwe.

Po pierwsze, samodzielną większość w Sejmie ma PiS wraz ze swoimi sojusznikami. Po drugie, zwolennicy ochrony życia znajdują się także w klubach opozycyjnych Kukiz'15, PSL i PO, a także wśród posłów niezależnych.

Jak zawsze perspektywa wzmocnienia prawnej ochrony życia budzi opór skrajnej lewicy i części środowisk liberalnych. Jednak także po prawej stronie pojawiają się głosy, powtarzane zresztą za każdym razem, gdy temat wraca, że wzmocnienie ochrony życia dziś spowoduje jej niechybne osłabienie w perspektywie kilku lat, po dojściu do władzy lewicy.

Z tym argumentem warto się zmierzyć. Chociaż w gruncie rzeczy sprowadza się on do odpowiedzi na pytanie strategiczne, czy w ogóle nie podejmować pewnych zmian, bo jest ryzyko polityczne, że spotka się to z reakcją drugiej strony, czy też podejmować je w taki sposób, by zagwarantować ich skuteczność. Od liderów Zjednoczonej Prawicy można oczekiwać tej drugiej postawy, czyli polityki realnej, ale ambitnej, zamiast kapitulacji.

Prosta arytmetyka sejmowa wskazuje, że licząc na poparcie zdecydowanej większości PiS, większości klubów Kukiz'15 i PSL oraz 20–30 posłów PO, prawna ochrona życia poczętego może zostać potwierdzona nie tylko na poziomie ustawy, ale także konstytucji. Dlatego od polityków rozumiejących wagę tej sprawy należy wymagać przekazania prac nad ustawą komisji lub podkomisji sejmowej w składzie gwarantującym wypracowanie najlepszych rozwiązań prawnych chroniących życie od momentu poczęcia. Następnie zaś – prowadzenia prac legislacyjnych bez zbędnej zwłoki i uchwalenia zmiany ustawy cieszącej się możliwie najszerszym poparciem politycznym i społecznym.

Jeżeli w trakcie prac parlamentarnych ujawni się większość zdolna do zmiany konstytucji, należy niezwłocznie przygotować projekt taką zmianę wprowadzający. Można wrócić do wypracowanego w 2007 r. projektu art. 30, który zdobył szerokie poparcie nie tylko w Sejmie, ale także w środowisku prawniczym komentującym proponowaną zmianę.

Powodzenie projektu zmiany konstytucji w tak ważnej sferze jak ochrona godności człowieka od jego poczęcia, chociaż z pewnością trudne, może otworzyć drogę do budowania szerszego konsensusu dla potrzebnych w naszej ustawie zasadniczej zmian. Jeżeli będzie możliwe porozumienie w sprawie uniwersalnej zasady ochrony życia ludzkiego, to wydaje się to dobrym wstępem do prac nad regulacjami dotyczącymi choćby suwerenności Rzeczypospolitej, jej relacji z Unią Europejską i innych ważnych kwestii ustrojowych. Warto podjąć to wyzwanie.

Autor jest prawnikiem, legislatorem, założycielem Instytutu Druckiego Lubeckiego. W latach 2005–2007 był rzecznikiem prasowym marszałka Sejmu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA