fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Leszczyna: Borys Budka wniósł dynamikę

Fotorzepa, Jakub Czermiński
W PiS już wiedzą, że w maju ich kandydat przegra – twierdzi Izabela Leszczyna, posłanka PO.

Strach ma wielkie oczy. PiS wie, że Andrzej Duda przegra, więc chwyta się wszystkiego, jak tonący brzytwy. Śmieszne jest to, że PiS domaga się przeprosin. Politycy nie mogą obrażać innych, nie mogą nazywać ich komunistami i złodziejami, nie mogą, jak posłanka Anna Paluch, skrzykiwać ludzi, żeby wrzeszczeli na urzędującego prezydenta – wtedy to był Bronisław Komorowski. Pani posłanka Paluch z głośnikiem krzyczała razem z nimi. Politycy nie mogą też mówić, że niektórzy ludzie są gorszym sortem i pozwalać, żeby na ich konwencji homoseksualistów nazywało się „pedałami".

Mówi pani o konwencji Solidarnej Polski?

Mówię o pani minister Beacie Kempie, panu Joachimie Brudzińskim, pani posłance Annie Paluch. Politykom nie wolno dzielić ludzi i podsycać agresji.

Ale przyzna pani, że te okrzyki do prezydenta Dudy to nie są parlamentarne okrzyki.

Konstytucja obraża prezydenta? Może obraża, bo ją łamie.

Były inne, jak wynika z tych relacji.

Ja słyszałam „Konstytucja" i „marionetka". Jedno i drugie jest niestety prawdą. Powinniśmy kłaść rękę na sercu, wymawiając słowo „Konstytucja". A prezydent podeptał ją niemal od pierwszego dnia swojego panowania, od momentu, kiedy PiS wygrało wybory. A „marionetka"? Czy prezydent Duda jest samodzielnym politykiem? Przecież wszyscy wiemy że nie. To nie były obraźliwe słowa. A jeśli mówi pan o słowach, które padały z oddalonego tłumu, to kto mógł je tak naprawdę usłyszeć? Za co my mamy przepraszać, bo ja zupełnie nie rozumiem? Niech PiS najpierw przeprosi, że organizował bojówki, jak pan Cezary Krzysztopa, który przyznał się do tego, jak mówił o linczu na Komorowskim. Jak bojówka PiS-owska jeździła ze stołeczkiem za prezydentem Komorowskim.

Zwolennicy Janusza Korwin-Mikkego.

To może zwolennicy Konfederacji. Chcę powiedzieć jedno: politycy KO nie obrażają ludzi, nie obrażamy się wzajemnie, i dlatego nie można nam zarzucać takich rzeczy. My nie tworzymy bojówek, to PiS je tworzy, „Gazeta Polska" i inne. Każdy oczywiście ocenia po sobie. Oni to robią, więc myślą, że my też robimy. A nie robimy.

To będzie kampania, w której będą się liczyć emocje czy program? Prezydent Duda mówił, że liczy na spokojną i merytoryczną kampanię. PiS chce, żeby emocji w kampanii było mniej.

Polityka to są emocje, kampania też. Ponieważ prezydent Duda wywołuje złe emocje, a nasza kandydatka wywołuje pozytywne, to rozumiem, że Duda chce od emocji odejść. Nie da się od nich odejść w kampanii, szczególnie po pięciu latach złych rządów prezydenta, który nigdy nie dbał o to, żeby prawa obywateli gwarantowane w konstytucji były przestrzegane.

Prezydent mówi, że trzeba kontynuacji dobrych rządów. Wg PiS, jeśli wygra Małgorzata Kidawa-Błońska, to będzie koniec programu 500+.

To jest kłamstwo. Odpowiadam za program w sztabie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i deklaruję, że 500+ pozostanie. Ale powiedzmy jeszcze jedno, wyliczyli to dla mnie eksperci. Dzisiaj 500+, realna siła nabywcza tego pieniądza, to 353,50 zł. Ludzie nie dostają 500 zł. Przez kilka lat PiS wykorzystało to, że mieliśmy dobrą koniunkturę gospodarczą, że dostali gospodarkę w świetnej formie. Bo inwestycje to było 20 proc. PKB, były nakłady na inwestycje. Doprowadzili do zapaści, teraz trochę się odbili, ale ciągle nie mają nawet 19 proc., a chcieli mieć 25. Mamy galopującą inflację. Jeśli PiS będzie dalej rządził i wygra Duda, grozi nam stagflacja. Najgorsze zjawisko. Z jednej strony będziemy mieli coraz mniejszą dynamikę wzrostu, z drugiej – galopującą inflację. Trudno jest z tego wyjść. PiS doprowadziło do tego tak: pompowali popyt i zniechęcali ludzi do pracy. To musiało się tym skończyć. Mało tego, NBP też pompował pieniądze, ponieważ stopy procentowe są na bardzo niskim poziomie. Bank Centralny, żeby coś zrobić, powinien podnieść stopy procentowe, żeby nie było inflacji, żeby ludzie dostawali 500 złotych, a nie 350. Ale jak zacznie to robić teraz, to będzie schładzać gospodarkę, która będzie wymagała wsparcia. PiS nie umie rządzić i doprowadziło do sytuacji, w której za dwa lata spełni się scenariusz, o którym mówiliśmy. Pieniędzy nie było. Zadłużyli nas, wstrzymali inwestycje, doprowadzili do zapaści w zdrowiu, edukacji i paru innych dziedzinach życia, bo skierowali strumień pieniędzy tam, gdzie był on potrzebny, ale powinien przyjść później.

Czy wybór Borysa Budki na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej nada tej kampanii nową dynamikę?

Już nadał. Małgorzata Kidawa-Błońska zyskuje pięć, prawie sześć punktów procentowych. Prezydent Duda traci. PO także zyskuje. Kidawę-Błońską poparła Barbara Nowacka i jej Inicjatywa, poparł Adam Szłapka i Nowoczesna. Rozmawiamy z Zielonymi i jestem przekonana, że poprą panią Kidawę-Błońską. Nowa Platforma, nowa energia. Idziemy po zwycięstwo.

Z drugiej strony Janina Ochojska, która dostała się do Parlamentu Europejskiego z listy KO, popiera teraz Szymona Hołownię.

Pani Ochojska nigdy nie była członkiem PO. Może popierać pana Hołownię, który póki co ma niewielkie poparcie. Jestem przekonana, że zarówno pan Hołownia, jak i Janina Ochojska w drugiej turze poprą naszą kandydatkę.

Liczy pani na poparcie polityków PO w wyborach na szefa klubu?

Będą wybierać tylko posłowie. Ja nie podjęłam jeszcze decyzji, czy wystartuję. Jutro rozpoczyna się Sejm, na pewno będę rozmawiała z koleżankami i kolegami. Uważam, że powinniśmy bardzo przemyśleć ten wybór. To musi być osoba, która razem z Borysem Budką dowiezie nie tylko całą kampanię do szczęśliwego zakończenia, zwycięstwa Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, ale też PO do zwycięstwa w następnych wyborach parlamentarnych.

Borys Budka mówił, że kolejne rady krajowe będą miały inną formę. Czy w deklaracjach wewnętrznych padła propozycja modyfikacji statutu Platformy? Bo był on kilka razy zmieniany w ostatnich latach, głównie jeśli chodzi o kwestie dotyczące członkostwa i kilku innych spraw wewnętrznych. Będzie zmiana statutu?

Nowy zarząd, w którym mam zaszczyt zasiadać, jeszcze się nie zebrał. Zostaliśmy wybrani, musimy się spotkać i rozmawiać. Nie wiem kiedy, być może w tygodniu niesejmowym. Wpraszam się na rozmowę o budżecie, bo jest o czym. Mamy OFE, gdzie PiS kradnie nam 15 proc. naszych oszczędności. Jest dużo istotnych rzeczy. Dyskusja na temat zmiany jeszcze przed nami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA